Pogoda

Radio Polonii 2000
Wietrzne Radio 1080am
GPDesigning.com

Czarowań ciąg dalszy!

Od kilku tygodni w “Dzienniku Związkowym” ukazują się ogłoszenia, że Kongres Polonii Amerykańskiej, Związek Narodowy Polski i Związek Sybiraków w Chicago ubiegają się o odszkodowanie dla zesłańców Sybiru, Polaków wywiezionych na Sybir i w dzikie stepy Kazachstanu w czasie II wojny światowej. Te same obiecanki wypełniały szpalty “Dziennka Związkowego” w roku 2003 i w dziwny tajemniczy sposób ucichły. Teraz ten sam dziennik głosi, że tą sprawą zajmą się ci sami panowie, którzy starali się o odszkodowania dla Polaków w Ameryce za ich niewolniczą pracę od Niemców z wielkim sukcesem. Sprawa odszkodowań od Niemców przedstawiała się zupełnie inaczej, niż ta od ZSRR, który już nie egzystuje. A Rosyjska Federacja nie zamierza się uznać za spadkobierców ZSRR, a jeżeli nawet to nie zamierza płacić żadnych odszkodowań.
Niemcy uznali się za spadkobierców III Rzeszy Hitlerowskiej i dzięki olbrzymiej presji Żydów - jak zresztą i innych krajów, jak Szwajcaria, musieli wypłacać odszkodowanie. Federacja Rosyjska na pewno rozważa zadość uczynienie Polakom, ale w takim tempie to robi, że jest nadzieja, ze zanim coś się ukaże na horyzoncie odszkodowań, to ostatni Sybirak umrze, a odszkodowania, gdyby nawet się znalazły, to nie będą dosyć wielkie, aby opłacić księdzu mszę pogrzebową. Tempo jest takie samo jak w sprawie mordu katyńskiego 15.000 polskich jeńców wojennych, którą rozpatruje prokuratura rosyjska od 15 lat, bez żadnego sukcesu. Bez wyniku! A kiedy ostatni członkowie rodzin i pokolenie wymrze, sprawa zostanie umorzona. Bez winy i ukarania winnych mordu.
Dnia 10 lutego 2004 r. minęło już 64 lata od pierwszej wywózki Polaków z Ziem Wchodnich II RP na Sybir. Jak twierdzi jeden z wielkich historyków Ivo Cyprian Pogonowski, wywieziono 1.700.000 Polaków, z których połowa została zamęczona ciężką pracą, zamordowana w łagrach i katorżniach NKWD, zmarło z zimna, chorób i głodu. Niewielka część szczęśliwców wydostała się z tej wrednej nieludzkiej ziemi z gen. Wł. Andersem, cześć z Armią Z. Berlinga. Pewna część repatriowała się do Polski.
17 grudnia 1988 reaktywował się Związek Sybiraków w Polsce. Ostatnio ten Związek liczył ponad 80.000 członków, jak twierdził jego prezes R. Reiff, corocznie odchodzi na ostatnią wartę 1000 członków. Poza granicami Polski w USA, Kanadzie, Australii i Południowej Ameryce żyje jeszcze kilka tysięcy Sybiraków.
W Kurierze Codziennym z dnia 17-19 stycznia 2003 r. ukazał się artykuł prezesa Związku Sybiraków w Polsce pana R. Reiffa. Artykuł miał tytuł “Już ponad 60 lat Sybiracy czekają na odszkodowanie” - “To sprawa honoru Rosji”. Artykuł był podpisany R. Reiff. Bez tytułu, bez funkcji jaką ten pan pełni w tej organizacji, a jest przecież jej prezesem po raz czwarty. Czy uważa Pan, że przynosi to panu ujmę czy wstyd i zdecydował się pan pod artykułem podpisać tylko swoje nazwisko, zresztą znane z czasów stanu wojennego! Bez tytułu! Jest pan wielkim autorytetem tej organizacji i powinno być wielkim honorem dla pana!
W artykule oprócz wielu innych spraw pisze pan Reiff o odszkodowaniach dla Sybiraków: Były dwie fale zesłańców. Ta ogromna w 1939 -1941 roku i ta druga w 1944 i poźniej. Niepodległa III RP wypłaca odszkodowania wywiezionym do łagrów (internowanym) od 1944 r. żołnierzom AK i innym bojownikom walczącym z okupantem i okupacją niemiecką. Za Czerwoną Armią idącą do Berlina posuwały się oddziały NKWD, które podstępnie rozbrajały i zamiast nagrody za walkę zbrojną aresztowały i wywoziły wgłąb ZSRR. To były wywiezienia całej ideowej młodzieży i działaczy, co do których miano pewność lub tylko podejrzenie, że będą przeszkadzać w suwerenności. Jednym z pierwszych aktów polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego było wyrażenie zgody i pozostawienie wolnej ręki władzom sowieckim w tropieniu i wysyłaniu Polaków do łagrów do ZSRR. Tak postąpiła matka ze swoimi dziećmi, obrońcami ojczyzny (LW), przystawiając swoją pieczęć. “Nowi Polacy” (NKWD) wzięli za to odpowiedzialność. Teraz po 50 latach III RP wypłaca odszkodowania. Choć to wielkie obciążenie budżetu to jednak płaci państwo polskie i nie żąda od Rosji zwrotu pieniędzy. Dobrze mieć przyjaciół (LW) - płaci uczciwie.
Rekompensata ma dwa składniki zależne od liczby miesięcy w więzieniach i obozach pracy. Pierwszy to praca. Potraktowane jako utracone dobra to znaczy gdy byli nie wywiezieni i pracowali w kraju zarabiając pieniądze zależnie od kwalifikacji. Sąd wyznacza stawkę miesięczną za hipoteczny zarobek. Drugi składnik to krzywda wynikająca z uwiezienia, deportacji z kraju i cierpień doznanych. Pierwsza dolegliwość oceniana przez sądy polskie na 200-400 zł za każdy miesiąc niewoli. A druga krzywda wyceniona jest za każdy miesiąc 400-600 zł lub nawet więcej. Przeliczając na dolary to około 2000 do 3000 za każy rok spędzony w karnym obozie! Za sowieckie represje w okresie sojuszu Ribbentrop-Mołotow (17 września 1939 r. - 22 czerwca 1941 r.) odszkodowania nie obciążają władz polskich. Polska w tym czasie była w stanie wojny narzuconej jej przez ZSRR. O tych Polaków upominamy się teraz. Czy nie jest to za późno, panie prezesie R. Reiff? To nie pan powinien się upominać o nich! To ten sam Cimoszewicz, co podpisał z Federacją Rosyjską opcję zerową. Za te ciężkie biliony dolarów, co Rosja była winna Polsce. Za 45 lat okupacji, za rabunek przemysłu, za towary wywiezione dniem i nocą do Rosji. Polska w końcu miała otrzymać 20 milionów dolarów, których jeszcze nie otrzymała i na pewno nie otrzyma, a tu mowa o odszkodowaniach. Tow. Cimoszewicz nawet jednym słowem nie wspominał w czasie rozmó z Federacją Rosyjską o odszkodowaniach dla zesłańców Sybiru za niewolniczą pracę, za zrabowane mienie, dobytek, ziemię. Sprawą powinien się zająć premier i prezydent wszystkich Polaków Stolzman-Kwaśniewski.
Przedtem minister spraw zagranicznych Skubiszewski jeździł po wszystkich krajach Europy, był na Białorusi i Ukrainie, był w Rosyjskiej Federacji i twierdził stanowczo, że Polska nigdy nie będzie upominać o zrabowane ziemie i mienie i nie będzie się upominać o żadne odszkodowania dla represjonowanych od 1939 do 1945 r. Polaków. Było to bardzo bolesne i smutne, ale temu panu na tym nie zależało, bo to przecież nie chodziło o Izrael, a tylko rozebraną, rozdartą w kawałki kiedyś wielką Rzeczpospolitą od morza do morza.
Czas najwyższy żeby III RP zbankrutowała - rządzona przez żydokomunę zaczęła działać. Jest to już ostatni dzwonek, jeżeli ten zbankrutowany rząd nie zrobi nic aby zmusić Federację Rosyjską do wypłacenia odszkodowań, to na pewno prezes Związku Sybiraków w Polsce nie dodał im animuszu aby w końcu Federacja Rosyjska przypomniała sobie nareszcie, że jest prawowitym spadkobiercą ZSRR i że ma powinność i obowiązek względem w okropny sposób skrzywdzonych sąsiadów, którzy stali się ofairami etnicznej czystki realizowanej wobec ludności polskiej w latach 1939-1941 przez koalicję “Hitler - Stalin” - ludobójcy. Federacja Rosyjska jako spadkobierca ZSRR jest obarczona odpowiedzialnością za martyrologię ludności z Kresów Wschodnich II RP! Rząd III RP nie ma nic wspólnego z polskim Komitetem Wyzwolenia Narodowego (PKWN), który 22 lipca 1944 r. proklamował się w Lublinie. Ale honoruje fakt, że za zgodą tej władzy ludowej byli wywiezieni do łagrów sowieckich, waleczni Polacy, partyzanci, powstańcy, Akowcy i na tej to podstawie polski rząd wypłaca odszkodowania, a drugim, to znaczy zesłańcom Sybiru od 1939 do 1941 roku winien wypłacić rząd Federacji Rosyjskiej, nie mający nic wspólnego z rządem Stalina, jak rząd III RP z Polskim Komitetem Wyzwolenia Narodowego (PKWN).
Jak twierdził pan R. Reiff rząd polski III RP zdobył się na zapłacenie odszkodowań nie za swoje winy, który tłumaczy tak, że w zrozumieniu rządu odcięcie się od przeszłości to: uregulowanie należności, a nie uchylanie się od nich. Przemawiają za tym względy prawne, polityczne i moralne. Ale to także sprawa honoru. Ciekawe dlaczego nie było takich deklaracji do tego czasu! Sybiracy czekają jak dotąd ciągle w ciemno. Repatrianci Sybiracy powrócili do Polski jak do matki ojczyzny jedynej - tam byli traktowani jak obywatele drugiej klasy! Prawdziwa matka traktuje swoje dzieci, które cierpiały i konały za nią w tajgach Sybiru, jednakowo z wielką miłością, oddaniem i poświęceniem nie jak to robi III RP - macocha bez sumienia. Prawda jest kochani zesłańcy Sybiru, że nasza matka, II RP została zamordowana 17 września 1939 r. (LW).
Z faktów przedstawionych zesłańcom Sybiru pozostało jedyne, ostateczne rozwiązanie, to znowu droga, którą Sybiracy szli i szli aż Bóg ich doprowadził do wolnej Polski, a oni żeby po 64 latach załatwić z honorem swoją sprawę odszkodowania muszą iść dalej i dalej tym razem do miejsca, gdzie ich wysłuchają, do Trybunału Międzynardowego do Strassburga i tam właśnie pan prezes Związku Sybiraków w Polsce pan R. Reiff już dawno powinien wnieść sprawę gdzie ma ona jedyną szansę załatwienia z honorem. Teraz tą sprawą odszkodkowań dla Sybiraków od pewnego czasu zajmują się Kongres Polonii Amerykańskiej i Związek Sybiraków w Chicago. Nie wiadomo tylko dla jakiej fali zesłań, jeśli tak jak to robi III RP to kochani zesłańcy Sybiru, nie internowani, drugiej fali, zażądanego zesłania nie ma żadnych szans ich otrzymać. Ciekawe do jakiej fali należy prezes Związku Sybiraków w Polsce? Wiadomo, że należał do Armii Krajowej, przebywał w Riazaniu, skąd uciekł.
Jestem zesłańcem Sybiru wywiezionym 10 lutego 1940 r. czyli należę według III RP do pierwszej ogromnej fali zesłańców, która nie obciąża władz polskich obowiązkiem odszkodowań, a według III RP obciąża Federację Rosyjską jako spadkobierca ZSRR. Nie oczekując nawet jednej kopiejki odszkodowania życzę Kongresowi Polonii Amerykańskiej wielkiego sukcesu - a jego prawnikom szczęśliwej drogi do odszkodowań i wielkich osiągnięć. Sybiracy nie czekają na jałmużnę, skoro nie ma godziwych odszkodowań, do tego czasu nie było nawet przeprosin za tę niegodną zbrodnię ludobójstwa przez ZSRR i jego herszta bandy Stalina.
W tym samym artykule pan prezes R. Reiff pisze o wielkim dokonaniu Jelcyna, który 25 sierpnia 1993 r. na Cmentarzu Powązkowskim przed krzyżem katyńskim przeprosił za tę i inne zbrodnie i podpisał dekrety o odszkodowaniach dla ofiar stalinowskich represji, które do dziś dnia zesłańcy Sybiru pierwszej fali 1939-1941 nie otrzymali nawet przysłowiowej kopiejki. Pisze pan prezes, że wyrażone przez prezydenta Jelcyna przeproszenie było aktem poruszającym serce.
Szanowny Panie Prezesie, zmyślone w bujnej wyobraźni przeprosiny nie wzruszyły serc zesłańców Sybiru, poza Polską, bo po prostu takich nigdy nie było! Pisze pan dalej: Oto na Warszawskich Powązkach, w miejscu symbolicznej mogiły zamordowanych w Katyniu strzałem w tył głowy przez NKWD oficerów polskich, prezydent Rosji Jelcyn pochylił głowę by ucałować dłoń polskiego kapłana, który objął go w braterskim uścisku. Tym duchownym był ks. Peszkowski. Jest to zwyczajne niegodne kłamstwo, żadnych ucałowań rąk ani bratnich uścisków, ani przeprosin nie było, powtarzam, nie było!
A oto co pisze ks. Peszkowski w swojej książce “Poland’s Eastern Calvary Remembered”: W czasie swojej wizyty w sierpniu 1993 r. w Polsce rosyjski prezydent B. Jelcyn miał odwagę stać u stóp katyńskiego krzyża na Powązkowskim Cmentarzu w Warszawie. To była 55 rocznica katyńskiej masakry popełnionej podczas II wojny światowej przez NKWD na polskich jeńcach wojennych. Czekał u stóp krzyża katyńskiego, ja zaprezentowałem prezydentowi Jelcynowi obraz rzeźby naszej katyńskiej pani i także zaprosiłem go do wzięcia udziału w uroczystościach międzynarodowego roku katyńskiego, który planujemy na rok 1995. Nie było ucałowania ręki, nie było przeprosin, jest to niegodne wręcz wstrętne, aby podawać do wiadomości publicznych kłamstwa i brednie. Komu na tym zależy, aby z Jelcyna zrobić bohatera! Przeprosiny Polskiego Narodu to dziejowy fakt, który do dziś dnia nie miał miejsca, a pan panie prezesie R. Reiff w swoim artykule twierdzi stanowczo, że prezydent Jelcyn przeprosił już Polaków za dziejową zbrodnię, kiedy i gdzie? Na pewno nie na Cmentarzu Powązkowskim w Warszawie!
Panie prezesie R. Reiff, kłamstwo powtarzane kilkakrotnie i więcej staje się prawdą, nie dziwmy się, że to właśnie kłamstwo z przeprosinami powtarza się od dłuższego czasu! To samo powtarzają rodziny katyńskie, a szczególnie pani prezeska Rodzin Katyńskich w Szczecinie! I już uwierzyli w to Sybiracy w Polsce - na czele właśnie z panem prezesem! Niech żywi nie tracą nadziei!

Zesłaniec Sybiru, weteran I Polskiej Dywizji Pancernej
Leopold Terlicz Witkowski