Pogoda

Radio Polonii 2000
Wietrzne Radio 1080am
GPDesigning.com

Uroczysta msza św. w Bazylice Św. Jacka ku czci płk. Ryszarda Kuklińskiego i pomordowanych Polaków w wyniku napaści ZSRR na Polskę w dniu 17 września 1939 r.

W niedzielę, 19 września br. w Bazylice Św. Jacka w Chicago o godz. 12.30 odbyła się uroczysta msza św. Miała ona charakter intencyjny, a poświęcona była: duszy śp. płk. Ryszarda Kuklińskiego, duszom 25 tysięcy pomordowanym w Katyniu oraz duszy śp. ks. Jerzego Popiełuszki. Wyjątkowość podkreślały koncelebracja nabożeńśtwa przez J.E. ks. biskupa Tadeusza Jakubowskiego w obecności licznych celebrantów, w tym ks. kanonika z parafii św. Konstancji Dzieszko (który wygłosił homilię), ks. proboszcza Michala Osucha i wszystkich księży parafii św. Jacka, diakonów i alumnów, pocztów sztandarowych, przyparafialnych stowarzyszeń (w tym ułanów w mundurach, asystujących uroczystość z szblami w pozycji “na ramię broń”), dzieci i młodzieży w strojach harcerskich i ludowych i około 3 tys. wiernych. Cudowny spektakl podkreślał pieniami chór wraz z solistką, a w szczególności nieziemsko piękny głos organisty Józefa Homika. Ten ostatni “przeszedł samego siebie” i z pewnością mógłby być ozdobą niejednej opery. Nic więc dziwnego, że podniosły nastrój udzielił się wszystkim wiernym uczestniczącym w tym niecodziennym spectrum sacralis. Skupionych w modlitwie Polaków nie zaskoczyły słowa homilii wygłoszonej przez ks. Dzieżkę, oni znali te prawdy historyczne, znali i pamiętali.
- 65 lat temu - powiedział on m.in. - Armia Czerwona reailzująca pakt Ribbentrop - Mołotow, plan IV rozbioru Polski, Polski zwanej przez Mołotowa “bękartem Wersalu”, przekroczyła wschodnie granice Polski. Atak znany najczęściej pod nazwą “nóż w plecy” realizowała 600-tysięczna armia Frontu Białoruskiego i Ukraińskiego. Wykrwawione w walkach z Niemcami polskie wojska nei były w stanie przeciwstawić się tej nawale, tym bardziej, że byl to cios bez wypowiedzenia wojny, a i dowództwo sił zbrojnych nie kazało stawiać oporu. Nieliczne próby podjęcia obrony kończyły się klęską. Najeźdźcy przystąpili do aresztowań inteligencji, do pacyfikacji zastraszonych, bezbronnych miejscowości. W głąb Rosji, w bydlęcych lub towarowych wagonach, w nieludzkich warunkach wywożono tysiące ludzi, w tym także dzieci. Ciała tych, którzy zmarli z głodu i niewygód wyrzucano po prostu wzdłuż linii kolejowych. Ci, którzy przeżyli, doświadczyli później kaźni gułagów syberyjskich, pracy za niewielki kawałek chleba i “kipiatok” (gorącą wodę) w kołchozach, a od święta za placek z trocin. Wielupobyt na nieludzkiej ziemi opłacilo najwyższą ceną - życiem.
Nie lepszy los zgotowano wojskowym, wziętym do niewoli. Nieludzko torturowani przez NKWD w obozach w Charkowie, Ostaszkowie i innych,w liczbie ponad 25 tysięcy wymordowani zostali w lasach katyńskich po związaniu rąk drutem kolczastym - strzałem w tył głowy. Nikt im winy nie udowadniał, nikt nie wytaczał procesów. Zginęli, bo stanowili kwiat polskiej inteligencji.
Prawdy o Katyniu przez wiele lat nikt nie chciał powiedzieć. Stalinowska propaganda ogłosiła światu, że mord katyński był dziełem hitlerowców. Później słowo Katyń wymazano ze wszystkich źródeł pisanych. Dopiero w 1990 r. Gorbaczow wyznał, że Polaków w Katyniu wymordowało NKWD na rozkaz Stalina. Jelcyn z kolei podarował Polsce część akt z tego okresu. Śledztwo, jakie prowadzi prokuratura w Rosji w tej sprawie trwa już 14 lat i chyba nikt z morderców nie zostanie uznany winnym, gdyż prawdopodobnie zmarli oni śmiercią naturalną.
Nie tylko zresztą w tej sprawie. Totalitarne imperium zła ma na swym koncie wiele morderstw AK-owców, NSZ-owców, WIN-owców i innych ludzi, których jedyną winą było to, że walczyli o wolną, niepodległą Polskę. Sfingowane procesy gen. Tatara, Krzyżanowskiego, Fieldorda i innych świadczą o tym najdobitniej. W czasach niezbyt przecież odległych (1984 r.) zamordowany został ks. Jerzy Popiełuszko. Znałem go osobiście - twierdził mówca - gdyż pochodzę z tej samej parafii, SB-cja zamordowała go w sposób okrutny. Za tych ludzi, którzy głosili najświętsze hasła: Bóg - Honor - Ojczyzna, modlił się wielokrotnie Ojciec Św., Jan Paweł II. Zalecał wiernym chrześcijańskie przebaczenie mordercom, ale też pamięć o tamtych czasach. Przebaczmy więc, ale pamiętajmy, aby ofiara tej krwi niewinnej nie poszła na marne. Ku czci poległych w Katyniu na cmentarzu św. Wojciecha w Niles budowany jest pomnik. Niech przypomina on na wieki tamte krwawe wydarzenia.
Dzisiejsza msza św. poświęcona jest także duszy niedawno zmarłego płk. Ryszarda Kuklińskiego. Jego zasług dla ojczyzny także nie można zapomnieć. To dzięki jego zapobiegliwości, poprzez przekazanie tajnych planów sowieckich wywiadowi amerykańskiemu Europa nie przeżyła okropieństw wybuchu III wojny światowej, w wyniku której Polska miała stać się atomowym pogorzeliskiem.
Rozpadło się także największe w dziejach imperium zła - Rosja sowiecka, a Polska odzyskała niepodległość, której gwarantem są NATO i Unia Europejska. Ten człowiek wiedział, co ryzykuje, ba, zamordowano mu dwóch synów, a mimo to podjął się bohaterskiej misji.
Świat i dziś jest podzielony. Trwają wojny, szerzy się terroryzm, nienawiść zbiera okrutne żniwa.
Módlmy się w intencji poległych i pomordowanych, aby ich ofiara, podobnie jak ofiara Jezusa Chrystusa na krzyżu, przyniosła zwycięstwo dobra nad złem, przyniosła zmartwychwstanie.
Wierni modlili się żarliwie, przystępowali do Stołu Pańskiego, a potem w powadze odśpiewali zaintonowaną przez organistę przesławną Rotę M. Konopnickiej “Nie rzucim ziemi”. Głos zabrał także C.R. proboszcz Michał Osuch. Podziękował on Jego Ekscelencji biskupowi Tadeuszowi Jakubowskiemu, ks. kanonikowi Dzieszko, wszystkim kapłanom i alumnom, pocztom sztandarowym stowarzyszeń katolickich, dzieciom, wszystkim wiernym za uczestnictwo w tej podniosłej uroczystości, a także prezesowi Komitetu Społecznego Budowy Pomnika Katyńskiego Wojciechowi Sewerynowi, prezesowi Związku Klubów Polskich i wszystkim darczyńcom tejże budowy oraz zaprosil na dalszą uroczysto, na cmentarz św. Wojciecha w Niles (niestety, tam nie byłem), a część obecnych na seans filmowy do Resurrectin Hall, poświęcony pogrzebowi śp. płk. Ryszarda Kuklińskiego.
Krótko przemówił także Jego Ekscelencja ks. biskup Tadeusz Jakubowski.
- Pomimo tego - powiedział - że urodziłem się już w Ameryce, los Polaków okrutnie mordowanych na “nieludzkiej ziemi” obchodzi mnie bardzo. Nie możemy zapomnieć tamtych mordów. Życzę jak najszybszego zakończenia budowy Pomnika Katyńskiego, aby po wieki przypominał nam okrutną prawdę. Ks. biskup podziękował proboszczowo i celebrantom, fundatorom pomnika i wszystkim wiernym za aktywne uczestnictwo w uroczystej mszy św.
Modły zakończyła podniosła pieśń “Boże coś Polskę”.
Około 250 osób udało się do Resurrection Hall (w tym i ja) na projekcję filmu, z zdecydowana większość na uroczystość w Niles. W przedsionkach Bazyliki sprzedawano książki - wspomnienia Sybiraków oraz “Misję Polski” Józefa Szaniawskiego.
Przed seansem filmowym słowo wstępne wygłosił prof. Józef Szaniawski - dyrektor Instytytu Analiz Zagrożeń Międzynarodowych im. Pułkownika Kuklińskiego w Warszawie, dyrektor warszawskiego biura “Kuriera Codziennego”, osobisty przyjaciel pułkownika i autor dziś już bestsellera “Tajna historia świata” oraz “Pułkownik Kukliński Misja Polski”.
Nieco zmęczonym długotrwałym nabożeństwem słuchaczom przypomniał on rolę płk. Ryszardka Kuklińskiego w zapobieżeniu okrutnej III wojnie światowej, której efektem miało być atomowe pogorzelisko Polski.
- Obok wymienianych przez świat dwóch sławnych Polaków - największego autorytetu moralnego - papieża Jana Pawła II i grabarza komunizmu Lecha Wałęsy, należy dopisać płk. Ryszarda Kuklińskiego, którego uważam osobiście za największego polskiego bohatera przełomu XX i XXI wieku. Komuna odsądziła go od czci, pozbawiła stopnia oficerskiego, skazała na karę śmierci. W niewyjaśnionych okolicznościach zginęli jego dwaj synowie, przy czym ciała jednego z nich dotychczas nie znaleziono. Tak okrutny rachunek za uratowanie Ojczyzny nie może pozostać bez echa. Pomimo całkowitej rehabilitacji w 1997 r. przez Sąd Najwyższy i rząd, pluło na niego wielu polityków, w tym Jerzy Urban, Adam Michnik, ba - nawet Lech Wałęsa. Pułkownik Kukliński zmarł przedwcześnie w tajemniczych okolicznościach na Florydzie, ale o jego wyczynie - wykradzeniu tajnych planó strategicznych wojsk sowieckich i przekazaniu ich Amerykanom, zapominać nie możemy. Czyn ten bowiem przyczynił się do upadku imperium rosyjskiego zła, do zapobieżenia wybuchowi III wojny światowej o niewyobrażalnych skutkach, do powstania niepodległego państwa polskiego. Zapłacił za ten czyn wysoką karę, ale... tylko o takich ludziach możemy mówić, jak o bohaterach. Na cmentarzw Arlington przybyli politycy amerykańscy, generalicja i ludzie wpływowi. Oddali oni cześć zmarłemu.
Prochy pułkownika wraz z urną (a także urnę z prochami jego syna, Waldemara) przewiozłem mimo różnych pogróżek do Polski. Dziś leżą one w Alei Zasłużonych na Powązkach w Warszawie. Na pogrzeb, którego przebieg transmitowała w całości telewizja polska i katolicka “Plus” przybyło ponad 300 pocztów sztandarowych, ambasador USA Ch. Hill, byli premierzy - Jerzy Buzek i Jan Olszewski, byla wicemarszałek Senatu, osobistości świata kultury i nauki, delegacja Sztabu Generalnego WP, a mszę św. w katedrze polowej WP koncelebrował biskup Głódź, podobnie zresztą jak i sam pochówek. Hołd zmarłemu, co zobaczycie Państwo na filmie, oddało wielu patriotów. Nie przyszli przedstawiciele aktualnego rządu, ani głowa państwa - prezydent - powiedział Józef Szaniawski.
Film składał się z dwóch części - pochówku prochów pułkownika oraz żałobnej mszy św., choć wg mnie kolejność powinna być odwrotna. Nie jest zresztą ważna chronologia wydarzeń, a dokument historyczny, który powstał i przetrwa. Nie będę go też streszczał, gdyż artykuł zająłby wiele kolumn gazetowych. Wszyscy mówcy na pogrzebie (a było ich wielu) podkreślali bohaterski czy wielkiego Polaka, opisywali jego życie, uznawali za najgodniejszego. Bp Głódź wsopmniał o tym, że grożono mu, jeśli poprowadzi uroczystości pogrzebowe. Wyjaśniał dylemat moralny Pułkownika przed złamaniem przysięgi żołnierskiej stwierdzając jednocześnie, że Państwo nie powinno dopuszczać do tego, aby taki dylemat powstał. Widząc zagrożenie Ojczyzny jako najwyższe dobro pułkownik wybrał zło mniejsze. Chwała mu za to.
Film koniecznie należy obejrzeć, a szczególnie powinni to zrobić ci, którzy odsądzają pułkownika od czci. Życzę wszystkim poważnego podejścia do tematu w czasie jego oglądania.

jad