Jeżeli Urban jest Goebbelsem stanu wojennego, to kim jest Jaruzelski?
Przez 13 lat procesował się Jerzy Urban z profesorem Ryszardem
Benderem, domagając się ukarania tego ostatniego za nazwanie
go publicznie w telewizji Gobbelsem stanu wojennego. Sprawa
znalazła finał przed Sądem Najwyższym 9 grudnia 2005 r. W
ostatecznym iprawomocnym wyroku sąd uznał słuszność tego porównania,
precyzując zarazem, iż określenie Goebbels stanu wojennego
nie oznacza przypisania Urbanowi zbrodni hitlerowskiego ludobójcy
i zbrodniarza. Sąd uznał natomiast porównanie za właściwe
w sensie stanowisk, które pełnili Goebbels i Urban oraz działalności
propagandowej obu na tych stanowiskach.
Przypomnijmy: Józef Goebbels był zaufanym i bliskim współpracownikiem
Adolfa Hitlera, kanclerza rządu niemieckiego w latach 1933-1945.
Zasłynął wtedy z prowadzenia kampanii propagandowych, których
celem było zwycięstwo totalitarnego reżimu, jakim była III
Rzesza. Środkiem tego celu były kłamstwa, pomówienia, fałsz,
antysemityzm, manipulacje. Dr Goebbels był uważany za jednego
z najbardziej wnikliwych, inteligentnych i cynicznych ministrów
rządu niemieckiego.
Urban w stanie wojennym, a następnie w dekadzie lat 80. był
ministrem - rzecznikiem rządu RPL, a zarazem jednym z najbliższych
współpracowników generała Jaruzelskiego jako premiera tego
rządu. Osławione konferencje prasowe ministra Urbana były
w rzeczywistości kampaniami propagandowymi. Zarazem Urban
działał wyjątkowo inteligentnie, ze szczególnym cynizmem i
wnikliwością. Dlatego już wtedy powszechnie był porównywany
do hitlerowskiego ministra ze względu na medialną zręczność
w manipulowaniu kłamstwami reżimowej propagandy.
Zarówno minister Goebbels, jak później minister Urban wykorzystywali
swą ogromną władzę polityczną oraz cenzurę totalitarnego państwa
dla łamania podstawowych praw człowieka, szczególnie wolności
słowa. Minister Goebbels wytrwał do końca przy swoim szefie
i popełnił samobójstwo w momencie klęski III Rzeszy. Minister
Urban pozostał rzecznikiem Jaruzelskiego już po zakończeniu
stanu wojennego, wytrwał przy nim do końca PRL, po czym założył
osławiony tygodnik NIE.
Wyrok Sądu Najwyższego jest niezwykle ważny i precedensowy
nie tylko dlatego, że kończy najdłuższy proces cywilny w Polsce.
W procesie tym nie chodziło bynajmniej o naruszenie dóbr osobistych
obrażonego b. ministra Urbana. Proces trwał tak długo, albowiem
Urban i jego poplecznicy zdawali sobie doskonale sprawę z
konsekwencji przegrania sprawy. Nie mogąc uciec od wyroku,
stosowali najrozmaitsze kruczki i manipulacje prawne, tak
by go odwlec w czasie, co też się jednak udało, bo przecież
proces rozpoczął się w 1992 r.!
Historia już dawno wydała wyrok na system komunistyczny, na
reżim stanu wojennego, na totalitarne państwo, jakim była
PRL, na dyktaturę generała Jaruzelskiego i zsowietyzowanych
generałów WRON. Ale pod względem prawno-formalnym nie udało
się dotąd osądzić tych zbrodniczych, a nieistniejących już
bytów politycznych. I oto Sąd Najwyższy orzeka w prawomocnym
wyroku, iż były minister totalitarnego reżimu PRL, a zarazem
rzecznik rządu stanu wojennego, rzecznik generała Jaruzelskiego
- szefa junty WRON - może być nazywany Goebbelsem stanu wojennego,
już nie wyłącznie zwyczajowo, ale w majestacie wyroku sądu
Rzeczypospolitej i nie ma prawa się o to obrażać, chociaż
może być osobiście tym obrażony.
Nie można porównywać zbrodni stanu wojennego w Polsce z ludobójstwem
hitlerowskim w II wojnie światowej. Rodzaj i skala tych zbrodni
są krańcowo różne. Ale wyrok w tej sprawie jest precedensowy,
albowiem nasuwa kilka zasadniczych pytań. Pytania te dotyczą
samej istoty sporu o Polskę: czym była Polska Ludowa, a czym
jest wolna Rzeczpospolita Polska?
Bowiem jeżeli Urban jest Goebbelsem stanu wojennego, to czym
był sam stan wojenny, do czego porównać tę zbrodniczą totalitarną
dyktaturę?
Jeżeli Urban = Goebbels, to kim był szef Urbana - generał
Jaruzelski?
Jeżeli ministra Urbana można porównywać z ministerem Goebbelsem,
to do kogo porównać innych ministrów tego komunistycznego
rządu, którego oficjalnym rzecznikiem był Urban?
Pytania można mnożyć. Ale nie ulega wątpliwości, że dzięki
determinacji profesora Bendera pro publico bono, przed Sądem
Najwyższym Rzeczypospolitej przegrał nie tylko Urban, ale
reżim, z którym był on utożsamiany. Podobnie wygrana Ryszarda
Bendera - senatora wolnej Rzeczypospolitej - jest nie tylko
wygraną sprawą i nie tylko jego osobistą satysfakcją.
Józef Szaniawski |