Poświęcenie mórz i wysp Chrystusowi Królowi
W polonijnych ośrodkach katolickich w Chicago głośnym echem
odbiła się pielgrzymka statkiem Carnival po Morzu Karaibskim
i do wysp tam położonych. Inicjatorem tej precedensowej pielgrzymki,
która odbyła się w dniach od 10 do17 kwietnia 2005 roku, była
Straż Honorowa Najświętszego Serca Pana Jezusa w parafii św.
Daniela w Chicago z panią Teresą Włodarczyk na czele. Pielgrzymka
zorganizowana została przez Biuro św. Bernarda, a jej duchowym
przewodnikiem był ks. prof. dr Ryszard Makowski, który w rejonach
południowej Polski prowadzi akcję uroczystej Intronizacji
Chrystusa Króla w parafiach i w poszczególnych rodzinach.
Jak wiadomo, akcja uroczystej Intronizacji, czyli ogłaszania
Chrystusa Królem rodzin, parafii, diecezji, wiosek, miast
i całych narodów, jest odpowiedzią na wezwanie samego Jezusa
Chrystusa, który w objawieniu do czcigodnej Sługi Bożej, Rozalii
Celakówny, powiedział, że w zbliżającej się katastrofie świata
uratowane będą tylko te narody, które publicznie i uroczyście
uznają Jego, Boga-Człowiek, za swego Władcę i Króla. Przesłanie
takie jest wyrazem troski Pana Boga o nasze dobre. W czasach
nasilonego działania zła Chrystus w trosce o ludzi domaga
się, aby narody dokonały uroczystego ogłoszenia Go swoim Królem
i Włądcą.
Przez tysiące lat narody uznawały Boga jako swego Najwyższego
Władcę. To uznanie Boga za Władcę wyrażało się w uznaniu Jego
niezmiennych praw moralnych, których główne zasady zawarte
są w Dekalogu. Wszystkie autorytety publiczne stały na straży
praw moralnych, uznanych przez wszystkie narody świata.
Oczywiście, w akcji Intronizacji Chrystusa Króla wcale nie
chodzi o wprowadzenie samego Jezusa czy Jego delegata na urząd
prezydenta czy króla państwa. Chodzi tu o wprowadzenie niezmiennych
praw boskich (Dekalog) do życia społecznego, które to prawa
są planowano eliminowane, a nawet publicznie ośmieszane. W
takim ukłazie sprawa Intronizacji Chrystusa Króla ma pierwszorzędne
znaczenie dla poszczególnych narodów i dla całej ludzkości.
Żyjemy bowiem w czasach, kiedy ludzie przy władzy mogą spowodować
zagładę świata w każdej chwili. Od tej zagłady może nas ochronić
tylko specjalna interwencja Pana Boga.
Podejmując to zagadnienie w naszym piśmie, poprosiliśmy ks.
R. Makowskiego o udzielenie wywiadu na temat samej pielgrzymki
statkiem oraz innych przedsięwzięć związanych z przywróceniem
Chrystusowi należnego Mu miejsca w życiu ludzkim.
- Czy może ksiądz podać charakterystykę tej interesującej
pielgrzymki, której ksiądz był duchowym przewodnikiem?
- W znanej nam historii była to pierwsza rejsowa (statkiem)
pielgrzymka rekolekcyjno-pokutna, połączona z codzienną mszą
św., z wystawieniem i Adoracją Najświętszego Sakramentu, z
uroczystym odczytaniem aktu Intronizacji Chrystusa Króla na
każdej wyspie, do której dotarliśmy, jak tez z odczytaniem
tego aktu Intronizacji na morzach i oceanach, po których płynęliśmy.
Równocześnie prowadzone były rekolekcje dla 30-osobowej grupy
pielgrzymkowej.
- Jaki był dzienny schemat zajęć uczestników pielgrzymki?
- Każdy dzień rozpoczynaliśmy modlitwą znaną w narodzie polskim
jako Godzinki oraz innymi modlitwami. Szczególnym punktem
naszego dziennego programu był różaniec, który odmawialiśmy
codziennie w całości (trzy części).
Oczywiście codzienna msza św. i Adoracja Najświętszego Sakramentu.
Zakończeniem dnia był Apel Jasnogórski.
- Czy pielgrzymka miała jakiś określony konkretny cel?
- Pielgrzymka pomyślana była jako swoiste dopełnienie Intronizacji
Chrystusa Króla w Polsce i w rejonach polonijnych za granicą.
Poza tym, pielgrzymka ta, jak i cala akcja Intronizacyji Chrystusa
Króla jest wypełnianiem polecenia samego Chrystusa, jakie
przekazał przez Rozalię Celakówną (Dziennik). To śmiałe
przedsięwzięcie jest też wypełnieniem testamentu Ojca Świętego
Jana Pawła II, który powtarzał: Nie lękajcie się otworzyć
drzwi Chrystusowi.
- Słusznie. Ksiądz podkreślił, że było to śmiałe przedsięwzięcie.
Biorąc pod uwagę płynących na statku pięć tysięcy wycieczkowiczów,
z których większość na pewno nie zbyt interesuje się sprawami
religii, można powiedzieć, że pielgrzymka wasza, tak jak kiedyś
Chrystus, była pójściem z Dobrą Nowiną do chorych i źle się
mających, czyli potrzebujących Boga. Pielgrzymka zetknęła
się z bardzo różnymi ludźmi. Jak ludzie reagowali na wasze,
bądź co bądź oryginalne i w jakiś sposób ostentacyjne, wystąpienia
zarówno na statkujak i na wyspach, do których dotarliście?
- Szczególne wrażenie na nas zrobiło zachowanie się mieszkańców
na wyspach, do których dotarliśmy. Kiedy np. wyszliśmy ze
statku na wyspę św. Tomasza, na której dokonaliśmy Intronizacji
Chrystusa Króla, wszyscy odczuliśmy liskość i jedność z tubylcami,
którzy przyjęli nas niezwykle serdecznie. Była to jedność
wypływająca z wiary w Chrystusa. Przywołując na pamięć św.
Tomasza, patrona katedry na tej wyspie, utwierdziliśmy się
w przekonaniu, że nasza tam obecność była dopełnieniem misji
pielgrzymowania, której to misji nie zdążył dopełnić Ojciec
Święty Jan Paweł II. W takim kontekście w modlitwach publicznych
gorąco dziękowaliśmy Panu Bogu za pontyfikat naszego Ojca
Świętego, który przygotował grunt na przyjęcie Chrystusa Króla
w wielu narodach.
W podobny sposób serdecznie witali nas tubylcy na innych wyspach,
które oddawane były pod panowanie Chrystusa Króla. Były to
wyspy: Dominicana, Barbados i Aruba. Wszędzie uroczystą intronizację
Chrystusa Króla poprzedzały modlitwy z rozważaniem dobranych
tekstów z Pisma Świętego, msza św. i komunia św. wynagradzająca
za grzechy nasze i całego świata.
Za szczytowy punkt naszej pielgrzymki można uznać piąty dzień
naszych rekolekcji, kiedy to w podniosłej atmosferze - po
Mszy św. i Adoracji Najświętszego Sakramentu - wyszliśmy procesjonalnie
z Najświętszym Sakramentem na pokład statkui odczytaliśmy
akt oddania pod władzę Chrystusa Króla mórz i oceanów wokół
południowych Wysp Karaibskich. Następnie, po odśpiewaniu pieśni
Nie rzucim Chryste świątyń Twych, oddaliśmy pod władzę Chrystusa
Króla wszystkich uczestników tego rejsu wraz z załogą, wszystkie
lądy dookoła, oceany i pozostałe wyspy, do których nie mogliśmy
dotrzeć z braku czasu. Podczas tych ceremonii uczestnicy rejsu
z różnych pięter otoczyli nas tłumnie, okazując nam szacunek.
Niektórzy przyłączyli się do naszych wspólnych modlitw, szczególnie
do odmawiania Różańca.
Chcę też zwrócić uwagę na interesujący szczegół w tej pielgrzymce,
jakim był pojemnic w postaci butelki, w którym złożono Akt
Intronizacyjny, medaliki św. Benedykta od każdego uczestnika
pielgrzymki, Różaniec, pisemny program pielgrzymki, dokument
z błogosławieństwem apostolskim wydanym przez Sekretariat
Prymasa Polski w Warszawie, skierowany do ks. Ryszarda Makowskiego,
jako delegowanego do przeprowadzenia Intronizacji Chrystusa
Króla oraz do wszystkich uczestników pielgrzymki. Poza tym,
w pojemniku umieszczono liczne wota od uczestników pielgrzymki,
jako podziękowanie Panu Bogu za otrzymane łaski w tym czasie,
oraz tekst modlitwy błagalnej do Ducha Świętego o wybór właściwego
następcy Jana Pawła II. Butelkę szczelnie zamknięto i przy
śpiewie pieśni Być bliżej Ciebie chcę, o Boże mój, wrzucono
ją do morza. W pojemniku umieszczono też na piśmie, wjęzyku
polskim i angielskim, informację wyjaśniającą znaczenie zawartych
tam pism i wotów z prośbą, aby każdy, kto znajdzie tę butelkę,
z powrotem zamknął ją szczelnie i pozostawił na wodach morza.
W niedzielę, w ostatnim dniu naszej pielgrzymki, płynąc do
Porto Rico i do San Juan, odprawiona została msza św. dziękczynna
jako podziękowanie za akty Intronizacji Chrystusa Króla, dokonanej
podczas tego rejsu. Po mszy św. odbyła się Adoracja Najświętszego
Sakramentu zakończona odśpiewaniem Te Deum i modlitwą o
szczęśliwy powrót do Chicago. Jeszcze jedna miła niespodzianka,
że do Chicago przewieźliśmy obraz Chrystusa Króla, namalowany
na statku przez malarza, malującego zawodowo portrety pasażerów.
Obraz zamówiła i ufundowała pani Janina Budz, uczestnik pielgrzymki.
Malarz podpisał obraz tymi słowami: W tym obrazie oddałem
Panu Bogu całe moje życie. Obraz czasowo umieszczony zostanie
w kościele św. Daniela Proroka w Chicago, a później zastąpi
on figurkę Chrystusa Króla, z którą to figurką wróciłem z
Rosji, po rekolekcjach intronizacyjnych. Figurka ta towarzyszyła
nam w czasie pielgrzymki rejsowej.
- Czy wasza pielgrzymka nabiera szczególnego znaczenia na
tle wyboru nowego Papieża, takiego właśnie Papieża, jakim
jest Benedykt XVI?
- Patrząc z perspektywy czasu, po wyborze nowego Papieża lepiej
widzimy sens naszej pielgrzymki, jako wyjście do świata z
nową formą ewangelizacji, o czym mówił ciągle Papież Jan Paweł
II, a nowy Papież jest kontynuacją tej nowej formy ewangelizacji.
Takie jest odczucie katolików całego świata, i nie tylko katolików.
- W związku z zagrożeniem całego świata i z zapewnieniem Chrystusa,
że tylko te narody będą ocalone, które publicznie uznają go
za swego Władcę-Króla, czy - według księdza - ta oryginalna
pielgrzymka może mieć wpływ na akcję Intronizacji Chrystusa
Króla w skali Kościoła Powszechnego?
- Sądzę, że pielgrzymka ta może mieć wielkie znaczenie. My
wszyscy - biskupi, księża i świeccy tworzymy Kościół, jesteśmy
Kościołem i przez nas mają być znane powszechnie wymagania
Chrystusa, co wielokrotnie powtarzał Jan Paweł II, mówiąc:
Otwórzcie drzwi Chrystusowi. Pielgrzymka rejsowa jest odpowiedzią
na wezwanie naszego Ojca Świętego, który przygotował świat
na nową formę ewangelizacji. Świat obudził się jakoś w kierunku
Boga w związku z odejściem Jana Pawła II. Mam wielką nadzieję,
że wszystkie grupy modlitewne, zarówno w Polsce jak i w Polonii
zagranicznej, które realizują potrzebę modlity i wynagradzania
Panu Bogu za grzechy świata, będą się powiększać. Ufam Bogu,
że zakończą się trudności, jakie naptyka akcja Intronizacji
Chrystusa Króla. Nie będzie wątpiących w to, że ludzie działają
bezinteresownie, jeśli chodzi o akcję Intronizacji Chrystusa
Króla zarówno w naszej ojczyźnie, jak wśród Polonii.
- Mówiąc o trudnościach i o wątpliwościach, czy ma ksiądz
na myśli dzieło budowy Pomnika Chrystusa Króla Zbawiciela
Świata w Tarnowie, połączone z Centrum Jedności Polonii Świata?
Bo tylko projekt budowy tego Pomnika napotkał na przeciwników,
którzy walczą na śmierć i życie, aby przeszkodzić jego budowie.
- Znam plany i zamiary twórców projektu budowy tego Pomnika
i wiem, że miejsce to ma być sanktuarium modlitewnym, gdzie
nieustanna Adoracja Najświętszego Sakramentu ma przypominać
wszystkim Polakom na świecie, że tam mamy wyprosić u Boga
łaskę, aby nie zginęła ani Polska, ani Polonia, gdzie nikomu
nie przyjdzie do głowy uważać to miejsce za rozrywkowe, jak
to zarzucają nieprzyjaciele Chrystusa i Narodu Polskiego.
Samo dzieło Pomnika Chrystusa Króla Świata i Centrum Jedności
Polaków wypływa z potrzeby serca i nikt nikogo nie zmusza
ani do ofiarności, ani do jego akceptacji. Jest to spontaniczny
odruchtych wszystkich czcicieli Chrystusa Króla, którzy chcą
widzieć Jego Pomnik w tym miejscu. Nikt z prawdziwych Polaków
nie będzie stawiał trudności w budowie Pomnika, ale raczej
tym goręcej włączy się w to wiekopomne wielkie dzieło. Dzieła
tego nie można zniszczyć, bo znam wiele osób, które swoje
cierpienia w nieuleczalnych chorobach ofiarują właśnie w tej
intencji.
Modlitwa i cierpienie to siła niezwyciężona. Cierpiący Jezus
Chrystus z koroną cierniowa na głwoie, a jednak Zwycięzca
i Król, nie darmo mówi do nas: Ufajcie, Jam zwyciężył świat.
Z Nim, w Nim i dla Niego pokonamy wszystkie trudności, aby
z naszych serc i dusz wyrósł widoczny znak jako Pomnik Chrystusa
Króla i Zbawiciela Świata, Chrystusa Boga-Człowieka, któremu
wierzymy i oddajemy pod opiekę wszystkich naszych rodaków.
- Stając wobec faktu jawnej planowej esterminacji narodu polskiego,
w jakim stopniu - wg księdza - uroczyste Intronizacje w parafiach
usuwają zagrożenie bytu narodu?
- Wszystkie parafie, po Intronizacji, stają się jakoś lepsze.
Kapłani stają się gorliwsi, ludzie nawet obojętni zbliżają
się do Boga. Zaangażowanie parafian w życie Kościoła staje
się bardziej widoczne, a to oznacza też wzrost świadomości
narodowej i większą troskę o swój kraj. Nie chcę być gołosłowny,
dlatego odsyłam do ksiąg peregrynacyjnych, gdzie mamy świadectwa,
jak bardzo zmieniają się rodziny na lepsze. Nawet mamy szereg
przykładów, że nawet powodzie omijały parafie, w których dokonano
Intronizacji Chrysusa Króla.
- Dziękuję księdzu za tak interesujący wywiad i życzymy dalszej
owocnej pracy na niwie Bożej.
Rozmawiał:
Henryk Wesołowski
Podpisy
pod zdjęcia:
1. Na statku
2. Bazylika Chrystusa Króla na wyspie Aruba
3. na wyspie Dominica
4. Widok na wyspie Barbados
5. Msza św. na statku
6. 7. Bazylika na wyspie Barbados
|