ZABIĆ ZE STRACHU
Paszkwil jaki ukazał się w dodatku do Gazety Wyborczej, /28. 06.2004/ pisany ręka młodego dziennikarza, ale inspirowany przez ugrupowania polityczne niepewne swego jutra, ma jasno określony cel; zniszczyć jedność Polaków, tych w kraju, a przede wszytskim emigrantów, których wpływ na przemiany w Polsce i na scenę polityczną jest coraz wyraźniejszy.
Obecni dyrygenci polskiej polityki umieją liczyć. Poza granicami Polski żyje kilka milionów ludzi z ważnym prawem głosu, codziennie ich przybywa. Konsulaty w Argentynie i Brazylii przeżywają najazd ludzi polskiego pochodzenia, którzy chcą formalnie być Polakami i mają prawo do uzyskania polskiego paszportu. Ten polonijny elektorat jest na tyle groźny, że jedni starają się do niego uśmiechać, a inni, jak Gazeta probuje zniszczyć, poróżnić, zabić powodowani strachem, że w najbliższych wyborach zjednoczona Polonia może pomieszać rozdane już karty. Zaczęto od wielkich i wpływowych, takich jak Pan Jan Kobylański, który zjednoczył Polonię Ameryki Łacinskiej, a teraz poszedł dalej, doprowadził do porozumienia organizacji polonijnych całego kontynentu Amerykańskiego od Alaski po Ziemię Ognistą.
ETYKA DZIENNIKARSKA
Pojęcie etyki zdewaluowalo się niemal zupełnie we współczesnym świecie. Choć nie wszędzie. Sam autor paszkwilu Mikołaj Lizut pseudo Stanisław Andrzejewski, ps. XXX, przyznaje, że w Buenos Aires został przyjęty z przedwojenną galanterią i czym się odwdzięcza? Fałszem, kłamstwem, zakładaniem skrzynki mailowej na fałszywe nazwisko, niedomówieniami, przekręcaniem faktów, bezpardonowym grzebaniem w czyimś najzupelniej prywatnym życiu czyli najzwyklejszym chamstwem.
Cóż Pan wie o wojnie młody człowieku? Gdyby Pan uciekał z płonącego domu pod gradem kul, odbudowywał z popiołów dom rodzinny, w którym wielu najbliższych zabrakło, odnosiłby się Pan z większym szacunkiem do ludzi, którzy wojnę przeżyli. Czy Kobylański dobrowolnie poszedł na Pawiak i sam sobie wytatuował numer obozowy? Przy Pana etyce dziennikarskiej pewnie i to jutro przeczytamy.
Każdy dyplomata przyjeżdżający do Ameryki Łacińskiej ma u Kobylańskiego votum zaufania, może je wykorzystać lub stracić. Czy miał Kobylański głaskać ambasadora Gugałę za pisanie na niego donosów wykraczających poza obowiązki dyplomatyczne, jak sam przyznaje ...nie była to korespondencja dyplomatyczna... Dlaczego nie napisał pan nic o wyczynach byłego ambasadora RP w Montevideo Pana Schnepfa? Był pan w redakcji Głosu Polskiego, wielce zasłużonej gazety emigrantów polskich w Argentynie, założonej w 1922 roku. Podobno w celu studiowania historii Polonii poleciał do Urugwaju. Z Głosu dowiedziałby się Pan, że najlepszym ambasadorem Polski w tym regionie był Jan Zdzisław Ryn. Stworzył od podstaw polską placówkę dyplomatyczną po reżimie Pinocheta i po dwóch latach został uhonorowany tytułem Ambasadora Roku wsród 60 akredytowanych w Santiago ambasadorów. Pod koniec misji odznaczony Wielkim Krzyżem Orderu Zasługi Chile. Prof. dr hab. Zdzisław Ryn kontynuował wielkie dzieło estimy dla Polaków zapoczątkowane przez Ignacego Domejkę, doprowadził do podpisania wielu umów o współpracy naukowej i gospodarczej pomiędzy Chile a Polską, zorganizował dziesiątki konferencji naukowych i wypraw turystycznych, łącznie z wizytą Prezydenta Kwaśnieskiego. Książkę o Domejce autorstwa Ryna, napisaną po polsku i po hiszpańsku wręczał Prezydent Kwaśniewski podczas oficjalnej wizyty prezydentowi Chile.
Prof. Ryn do dziś pozostaje w najlepszej współpracy z organizacjami polonijnymi, USOPAL-em i jej Prezesem Janem Kobylańskim. Etyka dziennikarska nakazuje mówić również o takich przypadkach. O pracy następcy Ryna w Chile niewiele mógłby Pan napisać. Dlaczego nie wspomina Pan o bardzo dobrych relacjach Prezesa Kobylańskiego z obecnym ambasadorem RP w Urugwaju Lechem Kubiakiem?
KŁAMSTWA I PRZEKŁAMANIA
Jak widać z treści paszkilu kłamsto jest narzędziem pracy redaktora Lizuta. Byłem wielokrotnie na estancji Don Juan w Punta del Este i zapewniam, że nie ma tam ani jednego Pomnika Presesa Kobylańskiego ...na przystrzyżonych trawnikach.... Owszem, są tablice z nazwiskami uczestników historycznych wydarzeń, takich jak to ostatnie, którym był Pierwszy Kongres Ameryk. Prywatne muzeum Don Juana jest udostępnione do zwiedzania dla kogokolwiek kto tam się znajdzie. W kaplicy na ranczo główny ołtarz zdobią wielkie obrazy Matki Boskiej Częstochowskiej i Ostrobramskiej na tyle duże, że trudno ich nie zauważyć. Gdzieś z boku maleńkie fotografie znanych osobistości, którzy odwiedzili to miejsce. A więc znów przekłamanie bo nie ...zamiast świetych obrazów...
Miałem szczęście być na odsłonięciu pomnika Chopina i na pewno nie ma wątpliwości czyje popiersie stoi na cokole. Właścicielka posesji przylegającej do skwerku, gdzie jest kawałek Polski wyrażała swoją wdzięczność. Przedtem było tu wysypisko śmieci, dzięki Don Juanowi mamy piękny widok i popiersie mego ukochanego kompozytora.
Blazenada Lizuta wyraża się w stwierdzeniach typu ...z wielkich olejnych portretów na ścianach groźnie spogląda właściciel posiadłości... Przede wszystkim co komu do tego, co ja wieszam na ścianach w moim domu (znów etyka dziennikarska), a prawda jest taka, że te wielkie olejne płótna to jeden jedyny portret Prezesa Kobylańskiego o wymiarach ok. 50x70 cm podarowany Prezesowi przez Polonię chilijską. Został namalowany przez Raula Małachowskiego, weterana Armii Andersa i wisi na estancji bardziej przez sentyment i uznanie dla styranego życiem żołnierza-artysty niż dla próżności właściciela.
O RACHOWANIU PIENIĘDZY
Kiedyś mawiało się w Polsce; Dżentelmeni nie mówią o pieniądzach, oni je mają.
No tak, ale to dżentelmeni, a nie Lizut. Kobylański pracował na swoje pieniądze całe życie, legalnie, na podstawie kontraktu z rządem Paragwaju drukował znaczki pocztowe i wszystko co mu zlecono z precyzyjnego druku. Oczywiście takich zleceń nie dostaje się na piękne oczy, trzeba się opłacać. Zbyt mało Pan wie o realiach tego regionu świata. Jeżeli chce się robić wielkie interesy i najzupełniej legalnie trzeba mocodawcom odpalać i to niemało. Sam Pan napisał:... jego mocodawcy żądali coraz większych pieniędzy... Jeżeli nie płacisz obwołają cię bandytą, więc trzeba płacić albo ustąpić.
A może by tak prześwietlić skąd się wzięły fortuny nowobogackich, którzy rozkradają Polskę. Kobylański swoją fortunę poświęca Polonii i Polsce, a Pańscy mocodawcy Panie Lizut?
To nie Kobylański trzyma Polonię w kieszeni, to Polonia siedzi z ręką w kieszeni Kobylańskiego. Wspomaga organizacje, ratuje od upadku Domy Polskie i kościoły. Biblioteka polska w Buenos Aires szczyci się największym księgozbiorem polskim w Ameryce Południowej. Ile kosztowały pomniki Jana Pawla II, które stoją w Urugwaju, Argentynie i Brazylii? Można sprawdzić, były odlewane w Polsce za pieniądze Kobylańskiego. Ile wynosi honorarium artysty? Ile kosztuje transport pomników?
W rozdawaniu pieniędzy Prezes bywa łatwowierny. Kilka lat temu przyjechał do Urugwaju inny, pożal się Boże dziennikarz, zaproponował Prezesowi spisanie historii Polonii Ameryki Łacińskiej. Brał od nas materiały, zdjęcia, robił wywiady. Żył i podróżował na rachunek Prezesa przez ok. dwa lata. Zero rezultatów, pisuje czasem coś w internecie ze skrzynki w Nowym Jorku, mozże też fałszywej?
PATRIOTYZM I PROMOCJA POLSKI
Patriotyzmu uczę się od Was mawiał Ks. Acybiskup Zygmut Kamiński w swych wspaniałych kazaniach podczas wizyt w Urugwaju i Argentynie. Poświęciłbym cały majątek dla dobra Polski mówi Prezes Kobylański i nie są to puste słowa. Uznanie dla patriotycznej postawy Polonii Latynoamerykańskiej przewijalło się również w wystąpieniach Pani Wicemarszałek Senatu Jolanty Danielak podczas kongresów polonijnych. Andrzej Wojno rozwinął w Argentynie wspaniałe tradycje polskiego harcerstwa. Organizuje wycieczki do Polski dla swoich harcerzy. Po powrocie z Polski młody człowiek reprezentujący czwarte pokolenie Polaków w Argentynie powiedział: zawsze czułem się Polakiem, teraz wiem dlaczego mogę być dumny, że jestem Polakiem.
Proszę zauważyć, on JEST POLAKIEM pomimo swego argentyńskiego paszportu!!!
To tylko kilka przykładów postaw patriotycznych, ale wystarczająco wymownych aby czytelnik zweryfikowałl pojęcie patriotyzmu tych co żyją w Polsce i na emigracji. To wrogowie Polski starają się wmówić, że zdewaluowało się pojęcie patriotyzmu.
Starłem się ostro z pewnym politykiem, który stwierdził, że w Polsce wsród młodzieży mówi się; patriota to idiota. Obraża wielu młodych, w tym moją córke, która choć ma możliwości pracy poza Polską ani myśli opuszczać Ojczyzny.
Promocja Polski w świecie to zadanie wszystkich Polaków, szczególnie po wejściu Polski do Unii Europejskiej. Emigranci polscy mogą być najlepszą wizytówką Polski.
W Meksyku, gdzie przyszło mi żyć, Polska kojarzy się z Janem Pawłem II, bardzo tu uwielbianym, Lechem Wałęsą, ale też z Grzegorzem Lato, polskimi muzykami, trenerami sportowymi i naukowcami. Na każdym liczącym się uniwersytecie w Meksyku Polacy zajmują niekwestionowane czołowe miejsca w swoich specjalnościach. Tytuły profesorskie tu jeszcze sięe nie zdewaluowały tak jak w polskim parlamencie. Widzieliśmy i słyszeliśmy jak Gietrych zwracał się do Premiera rządu prof. Marka Belki; Czy Pan był pijany podpisując projekt konstytucji, a są to i tak łagodne zwroty Panów Posłów. Nie ma Pan łatwego zadania Panie Profesorze, podczas Pańskiego pobytu w Meksyku poznaliśmy ludzi z Pańskiego otoczenia, światowych ludzi którzy nie wiedzieli, że pokój w hotelu można otwierać karta magnetyczna i dopominali się klucza. Możemy poszukać dobrze przygotowanych i oddanych sprawie Polski patriotów wśród Polonii.
Potomkowie Polaków zasiadają w parlamentach państw Ameryki Południowej. Prezydentowi Brazylii w jego podróży do Japonii towarzyszył polski biznesmen, emigrant z lat 80-tych. To jest potencjał ludzki, patriotyczny do wykorzystania dla dobra Polski, wykorzystania, a nie opluwania i zniechęcania. Wielu emigrantów polskich dorobiło się jakieś mniejszej czy większej fortuny za granicą. Należy ich zachęcić do inwestowania w Polsce, a nie odstraszać artykułami podobnymi Gazecie Wyborczej. Czy Pan Michnik zdaje sobie sprawe ze szkodliwości tego typu publikacji? Szkodliwości moralnych, ale też wyliczanych w milionach dolarów. Rząd Finlandii płaci swoim obywatelom za studia podjęte za granicą, bez zobowiązań, a tylko z nadzieją, że zechcą promować swoją ojczyznę.
STRACH PRZED JEDNOŚCIĄ
Data opulikowania artykułu w Gazecie Wyborczej nie była przypadkowa. Poprzedziło ją Forum Polonijne w Toruniu obradujące pod hasłem ABYŚMY BYLI JEDNO, ABYŚMY BYLI RAZEM. W oświadczeniu końcowym Forum czytamy: Jesteśmy dziećmi tej samej Matki-Polski. Naszym świętym obowiązkiem jest jej bronić.
Pierwszy Kongres Polonii Ameryk - Urugwaj 2004 obradował pod hasłem: W jedności siła naszych dążeń dla dobra wszystkich Polaków na emigracji i w Ojczyźnie.
Podobno Caryca Katarzyna powiedziała, że Polaków nie trzeba zwalczać, wystarczy napuscić ich na siebie, a sami się wykończą. Te metody starają się stosować post-komuniści. Towarzysze, to już nie te czasy. W rezolucji końcowej Kongresu w Urugwaju znalazlo się stwierdzenie: Czas już skończyć z mitem o rozbiciu i podziale Polonii... Tylko jedność w działaniu stanowić będzie o sile naszych organizacji.
Polonia kontynentu Amerykańskiego już się porozumiała. Za tym pójda dalsze działania i to wprowadza w konwulsje ugrupowania polityczne dziś rządzące w Polsce. Zaczynają działać dobrze znanymi metodami. Obrzucic gownem, nawet jak sie zmyje to smrod pozostanie. Za późno. Tzw. stara Polonia powoli będzie odchodzić, dziś do głosu dochodzi emigracja z lat 80-tych, ludzi wykształconych, światowych, politycznie dojrzałych, znających realia wschodu i zachodu. Tych nie da się omamić wytartymi sloganami, ani przestraszyć paszwilami. Jeżeli więc Panie Michnik miał Pan czelność opublikować kłamstwa Lizuta, to niech pan ma odwagę wydrukować również ten tekst.
Zygmunt Haduch
Meksyk
|