Oczyścić Polonię i SWAP z postkomunistycznych dywersantów!
W bogatym w treści weekendowego wydania Kuriera Codziennego z dnia 28-30-05 znaleźliśmy znów bardzo ciekawy artykuł red. Jerzego Filipkowskiego w sekcji Komuna żyje - komuna rządzi pt. Czy aby też komuna w Chicago? Bardzo ciekawe spostrzeżenie redaktora ujęte w formie analizy dziennikarskiej batalii radiowej na stacji radiowej WPNA (własność ZNP) przeciwko antykomunistycznej rozgłośni radiowej p. Lucji Śliwie - słynnej dziennikarki niepodległościowej zaatakowanej przez postkomunistycznego działacza radiowego w krakowskim studiu z okresu stanu wojennego tow. Adama Dyczkowskiego - analiza zasługuje nie tylko na brawa, ale i uznanie. Wszelkie brednie jakie wymierzył przeciwko zbiórce pieniężnej na cel budowy pomnika Chrystusa Króla i pomnika katyńskiego wypaliły niewypałem. Jako prezenter radiowy dopuszczając swoich słuchaczy o postkomunistycznych przekonaniach do używania wulgarnych słów, w których niestety udział brały i nieokrzesane damy komunistycznego chowu, skompromitował zarówno stację radiową, ale i również skompromitował sponsorów, których ogłasza. Z tego przykładu stacja radiowa WPNA winna wyciągnąć odpowiedni wniosek i dla zachowania prestiżu po sprawdzeniu tożsamości postkomunistycznej, wszystkim ulubieńcom żydokomuny prowadzącym w dalszym ciągu walkę z niepodległościowym żywiołem tak na emigracji jak i w kraju - z miejsca powinna wymówić wszelkie umowy. Do dzisiaj na tej stacji prowadzi pogram (bardzo ubogi) rzekomo lotniczy weteran, który wiele lat temu odwiedzał premira PRL koszernego pochodzenia Józefa Cyrankiewicza, będąc samym lwowskim koszerniakiem. Jeżeli stacja radiowa PNA ma być stacją podtrzymującą idee założycieli PZN byłych powstańców styczniowych i listopadowych i powstańców kościuszkowskich, walczących o wolność swego kraju to nie może na tej stacji być miejsca dla postkomunistycznych cwaniaków, którzy radiowym bełkotem na Polonii usiłują tworzyć dla siebie przytułek życiowy. Zamiast zabrać się do uczciwej pracy, tworzy się jakieś fikcyjne biura pośrednictwa pracy lub fikcyjnej biura podróży jak tow. M. Prusek, czy tow. M. Cz., informatorzy i stali bywalcy postkomunistycznego konsulatu żerując na naiwności rodaków poszukująych jakiejś pracy. Często bywa tak, że od znalezienia prywatnej pracy dany klient płaci za usługę dwutygodniowy haracz swojego zarobku. Podobne stosowane cwaniarstwo jest praktykowane i w Londynie gdzie wielu nabranych w ten sposób młodych rodaków z dyplomami uniwersyteckich polskich uczelniach, wegetuje po londyńskich dworcach kolejowych lub stacjach kolejek podziemnych, będąc oszukanych przez podobnie wyżej wymienionych kanciarzy w londyńskiej Polonii. Ciekawostką wnikliwego redaktora p. J. Filipkowskiego jest opisana postać długoletniego pracownika reżymowego konsulatu w Chicago, obecnie od wielu lat zatrudnionnego jako radca spraw polskich dla prezesa ZNP, który bez sprawdzenia jego przeszłości doszedł do funkcji dyr. KPA. On i jemu podobni czerwoni towarzysze widocznie byli doradcami, by w jubileuszowych uroczystościach wzięli udział postkomunistyczni dygnitarze jak tow. L. Pastusiak (marszałek senatu), tow. L. Wałęsa czy tow. Stelmachowski. Całkiem słusznie w tym piśmie podano długo przed organizowaniem uroczystego w tej racji bankietu, że twórca KPA śp. mec. K. Rozmarek wielki bojownik o sprawę polskiej niepodległości na terenie amerykańskim w proteście przewraca się w grobie cmentarza zw. im. Św. Wojciecha w pobliżu pomnika żołnierzy gen. Józefa Hallera i niedokończonej budowy pomnika zamordowanych przez oprawcę Stalina polskich jeńców wojennych w katyńskim lesie. Przytoczone historyczne zdanie śp. marszałka Polski Józefa Piłsudskiego, że Jego rząd oblazły Go polityczne gnidy szkodzące nowoodrodzonej Polsce - słusznie można zastosować do władz ZNP pod kierownictwem p. Edwarda Moskala, który słucha niesprawdzonych doradców będących postkomunistycznymi urzędnikami chicagowskiej placówki konsularnej.
Wieloosobowy klub weteranów- Sybiraków b. żołnierzy gen. Wł. Andersa, będących również członkami ZNP i KPA, a wygryzionych z chicagowskiego SWAP przez postkomunistycznych agentów Pl#90 SWAP w osobach tow. M. Pruska tow. J. Furmanka, tow. Jerzego Pasińskiego, który w hitlerowskiej niewoli jako terenowy kreślarz z niemieckim zespołem budował górskie tunele ochronne przed bombardowaniem alianckiego lotnictwa, korzystając z hitlerowskiego przywileju przetrwał jeniecki żywot we względnym dobrobycie nie doznając żadnego uszczerbku na zdrowiu, kiedy my weterani-Sybiracy dzięki Bogu przetrwaliśmy cięzki los Sybiru i własnym trudem różnymi sposobami brnąc do polskiej armii w ZSSR w zdobyciu twierdzy pod Monte Cassino wzięliśmy odwet za klęskę wrześniową, której ułan wrześniowy tow. J. Pasiński był niestety udziałem. Dzisiaj tenże bierny wrześniowy wojak nie mający żadnej historii bojowej, wziął udział wraz z wyżej wymienionym tow. M. Pruskiem będącym w PRL na służbie SB (służba bezpieki) do czasu przybycia do Chicago (1952) byli głównymi sponsorami na kolanie spreparowanego sądziku kapturowego złożonego z nieuków wojska tow. W. Jaruzelskiego, z którego jeden analfabeta nieumiejący się nawet podpisać - wydali werdykt za dyktandem kreatora wymienionej farsy sądowniczej tow. cywili H.Z., którego łobuzerskiego nazwiska nie mam przyjemności wymieniać - werdykt na mocy, którego weterana-Sybiraka uczestnika całej kampanii włoskiej z bitwą montecassińską włącznie - klika postkomunistyczna (nazwiska wyżej wymienione) zadecydowała szkodliwego antypostkomunistycznego weterana legendarnego 2 Korpusu usunąć z swapowskiej organizacji, będącego długoletnim adj. finansowym. Podczas pobytu w szpitalu i przejściu operacji serca za sprawą tow. M. Pruska pełniącego w tym czasie funkcje kmdta Placówki #90 SWAP i wyżej wspomnianego handlowca materacowego piastującego ajd. prot. zostało manipulacyjnie zdefraudowane ponad $3,000.00 pobranych od Meksyków za kontrakty wynajmu sal na rodzinne przyjęcia kotylionowe. Manipulacje polegały na tym, że kradziono depozyty wyrywając dla zatarcia śladów kopie zawartych kontraktów, zapominając, że każda podpisana umowa jest kwitowana numerem kwitariusza, jeśli podpis jest nieczytelny. Podobną manipulację zastosowano w modernizacji toalety męskiej, gdzie tow. M. Prusek podstawił swoją przyjacielską firmę spartaczywszy całą robotę, musiała tow. M. Pruskowi wcisnąć do kieszeni jako komisowe z pewnością następne $3,000.00 dolciów! Tak wygląda przytułek życiowy tow. M. Pruska, wspólnie z tow. Pagardu wsiowym cwaniakiem, pospolitym pijaczyną, wychowanym w PRL, nie posiadającym nawet podstawowego wykształcenia. Wszystkie sprawozdania z posiedzeń Placówki pisał za niego dr. Bolesław Strzelecki, później na jednym z posiedzeń zbity, gdzie sprawa karna wytyczona prze p. B. Strzeleckiego skierowana została do sądu cywilnego. To są wyniki rządzącej postkomuny w SWAP-ie, skąd wszystkich prawdziwych weteranów-Sybiraków niezłomnych niepodległościowców ogromnie zasłużonych w walce o wolność rodzinnego kraju.
Niedawno zmarły weteran lotnictwa bombowego śp. Franciszek Biel - Sybirak, był przykładem wielkiego męstwa biorąc udział w dalekosiężnych wyprawach bombowych na Berlin i schronów niemieckich może, których budował wyżej wymieiony jenien wojenny tow. J. Pasiński, który również przyjaźni dla wymienionego lotnika nie okazywał. Natomiast wielką sympatię zachował dla towarzyszy postkomuny po partnersku przyjętych do SWAP na członków.
Jako weterani-Sybiracy popieramy stanowisko red. J. Filipkowskiego, by w Chicago środowisko niepodległościowe zajęło się przeprowadzeniem dekomunizacji podejrzanych w dalszym ciągu postkomunistycznych wtyczek na radiowej stacji WPNA, jak tow. A. Dyczkowski i jemu podobni oraz dekomunizacji SWAP zarówno w Chicago jak i w Nowym Jorku, który zakale Jaruzelskiego przez wniesione poprawki statutowe podszeptane agentami komunistycznymi do SWAP-u nie będących weteranami przyjął tylko dlatego, by swój przytułek życiowy dalej utrzymać, podparty dobrze płatną gażą z nagromadzonego swapowskiego skarbca przez Hallerczyków nagromadzonego.
Tow. adj. gen. Eug. Witt, który całą wojnę przesiedział w Londynie po rozwiązaniu przez władze angielskie polskich sił zbrojnych wyemigrował do Nowego Jorku i z pewnością mając zaoszczędzonych może sporo pieniędzy wcisnął się na członka już bogatej w tym czasie organizacji weteranów Błękitnej Armii gen. J. Hallera, tworzonej z Polonii Amerykańskiej w I wojnie światowej, która w ramach 40,000 polonijnych żołnierzy po zwycięskich bojach na froncie francuskim została przerzucona do Polski z nowocześniejszym uzbrojeniem, by polskim armiom przyjść z pomocą w wygraniu bitwy warszawskiej, w której zadając klęskę wojskom czerwonej armii uratowano całą zachodnią Europę od zalewu komunistycznego.
Ostatni autentyczny mający 107 lat Hallerczyk, dr. Juliusz Szygowski, zmarł w 2000 roku. Weteran I wojny światowej i jako prawnik i dyplomata był długoletnim konsulem II Rzeczpospolitej w Chicago. Weterani-Sybiracy II wojny światowej przyjęci do SWAP-u również zaczęli odchodzić na wieczną wartę. Z odejściem jeszcze żyjących weterańskich gwardzistów organizacja jako SWAP powinna też swój żywot zakończyć.
Przyjmując w szeregi SWAP b. żołnierzy komunistycznego wojska tow. W. Jaruzelskiego nie będących weteranami, należy przede wszystkim zmienić nazwę tytułu hallreczykowskiego związku weterańskiego w Ameryce. Weterani II wojny światowej nie mogą być zrównani ze zwykłymi żołnierzami postkomunitycznego wojska, którego najwyższym zwierzchnikiem jest obecny b. komunistyczny aparatczyk tow. Stolzman - Aleks. Kwaśniewski, swoim nagannym zachowaniem znieważający groby katyńskie. Jego byli żołnierze wciągnięci w szeregi SWAP-u przez nowojorskich swapowskich działaczy manipulujących z korzyścią, utrzymujących dobrze płatnych foteli, całkiem otwarcie współpracując z b. postkomuną, kapturowymi sądzikami komunistycznym systemem w Chicago wykreślają z weterańskiej organizacji prawdziwych weteranów, w miejsce któych wciąga się bez przeprowadzenia lustracji z przeszłością podobną do przeszłości tow. M.Pruska.
Wyproszeni z szeregów SWAP jako prawowici weterani, tworzący Klub Weteranów-Sybiraków zarówno gen. Wł. Andersa jak i gen. St. Maczka, jesteśmy przeciwni członkostwu w SWAP b. żołnierzy wymienionego wyżej gen. tow. W. Jaruzelskiego, mającego na sumieniu strzelaninę do strajkujących robotników na Wybrzeżu! Tacy członkowie jak tow. H.Z. i jemu podobni włącznie z tow. M. Pruskiem, przyjacielem gen. tow. T. Wileckiego nie mają prawa do zaszczytu dalszego pielęgnowania historycznej wzniosłej idei żołnierzy gen. J. Hallera i gen. Wł. Andersa lub również słynnego dowódcy Dyw. Pan. gen. S. Maczka.
Polska Ludowa pozbawiła ich obywatelstwa poslkiego! My o tej hańbie pamiętamy! Myśl dekomunizacji Polonii jak najbardziej popieramy i wyrażamy podziękowanie, że Kurier Codzienny z tą inicjatywą odwaznie wystąpił. Brawo!!! Radiowa wojenka rozpoczęta przez tow. A. Dyczkowskiego dobitnie ujawniła ile w Chicago znajduje się postkomunistycznych agentów występujących brutalnie przeciwko niepodległościowemu programowi radia p. Ł. Śliwie, posługując się kłamstwem i obelgami.
Jak daleko postkomuna zapuściła korzenie świadczy fakt, że kmdtem obecnie jest tow. H.Z., który w żadnym wojsku nie służył i który według Konstytucji SWAP-u ażeby sprawować tę funkcję musi być obywatelem USA. Przepis ten pominięto co niezgodne jest ze statutm SWAP. Podobnie postąpiono w odniesieniu do sądu kapturowego. Innymi slowy postkomuna rządzi jak chce, a Zarząd Główny praktykowane bezprawie wciąż toleruje. Widocznie i tam też jest potrzebna dekomunizacja jak w Chicago. Będąc aktywnymi członkami ZNP jako weterani-Sybiracy i opłacający certyfikaty ubezpieczeniowe przeczytaliśmy w organie prasowym Zgoda jak kmdt naczelny SWAP w siedzibie PNA z rąk prezesa p. E. Moskala w asyście skarbnika p. K. Musielaka i kontrolera p. A. Przypkowskiego otrzymuje czek jako donację dla nowojorskiego SWAP-u uchwaloną na ostatnim sejmie PNA ($30,000).
Z historii SWAP wiemy, ż wymieniona hallerczykowska organizacja powstała w 1922 r. i jej członkowie byli równocześnie członkami ZNP, gdzie pobrali ubezpieczenie na życie. Na przestrzeni swojej działalności gromadząc fundusze dla inwalidow i starzejacych się kolegów pozakładali schroniska weterańskie i siedziby organizacyjne. Siedziba taka istniała i w Chicago, gdzie mieścił się Okręg I SWAP przy Wood. Okazały budynek, w którym znajdowało się schronisko dla niesprawnych weteranów, z których nawet korzystali weterani II wojny światowej przez nieudolne gospodarowanie przez obecnego kmdta tow. Z. Wieczyńskiego, będącego wóczas finansowym, sprzedano żydowskiej firmie za $160,000 włącznie z historycznymi działami artyleryjskimi, z których żołnierze hallerczycy strzelali do bolszewickiej armii pod Warszawą. Dzisiaj sprzedana posiadłość z parkingiem jest warta ok. $3 miliony dolarów. Obecnie według sprawozdania fin. w Okr. I znajduje się w kasie około $100.000. W Pl #2 SWAP również w Chicago na koncie bankowym znajduje się ponad $325,000.00. Placówki terenowe ubogie także nie są. A więc skad ten kryzys majątkowy Zarządu Głównego SWAP, skoro kmdt. naczelny p. Wincenty Knapczyk (Sybirak) musiał przyjechać po odbiór donacji do Chicago nie składając wizyty Pl #90, gdzie rządzi postkomuna, nie będąca weteranami, która metodą jaruzelszczyzny pozbawila członkostwa weteranów-Sybiraków z weterańskiej wspólnoty i przy okazji osobiście sprawdził dlaczego wyrzucono, a raczej pozbyto się weteranów 2 Korpusu wciągając na członków z peerelowską przeszłością? Jako weteran-Sybirak będący na stanowisku naczelnego kmdta. SWAP, wiedząc, że siedziba weterańska nabyta staraniem jego wojennych współtowarzyszy z włoskich pól bitewnych po wysłuchaniu naszych racji odważnie winien całą postkomunistyczną sitwę włacznie z tow. M. Pruskiem (z SB) przepędzić na cztery wiatry, przywracając siedzibie szacunek i powagę weterańską. Tego nie uczynił, co dowodzi, że jest osobistością w działaniu słabym i niezdecydownym! Bałaganu wciąż w chicagowskim SWAP rozwiązać nie umie. Czyli nam weteranom solidarności jako weteran gen. Wł. Andersa nie dotrzymał. I to nas niestety boli, że kmdt. nacz. nie załatwił sprawy będąc na miejscu.
Jak wykazano powyżej organizacje swapowskie aczkolwiek prawdziwi członkowie Błękitnej Armii już dawno odeszli na wieczną wartę, przekazali bojowy etos weteranom II wojny światowej włączając swój majątek, w którym i mieściły się donacje ZNP, były uzasadnione z punktu widzenia moralnego, gdyż jako ochotnicy tworzący polskie wojsko wyjechali do Europy walczyć o polską sprawę. Po powrocie do USA od rządu amerykańskiego nie otrzymali żadnych wojennych świadczeń. Zw. Nar. Pol. przez swoje donacje te świadczenia tym weteranom w miarę swoich możliwości uzupełniał. Ich statut organizacyjny obecnie został gruntownie zmieniony. W miejse zmarłych weteranów do SWAP wciągnięto, by organizacja dalej istniała - niew weteranów lecz zwykłych b. żołnierzy Wojska Ludowego, które służyło interesom imperializmu sowieckiego, a nie interesowi narodu polskiego. Z tego właśnie tytułu członkami SWAP być nie mogą i z tytułu, że żaden z nich do ZNP nie należy wszelkie donacje z ZNP nie powinny być przekazywane. Najpierw należy sprawdzić, ile SWAP posiada majątku. Chylimy czoła przed Pl. #2 w Chicago, która z funduszu swego podczas imprezy gwiazdkowej szkoły im. gen. Wł. Andersa przekazala na potrzeby nauki języka polskiego donację $5,000.00. Była to donacja weterańskiej organizacji, gdzie członkami są weterani 2 Korpusu.
Czytając również i Dz.Ch. w weekendowym wydaniu z dnia 01/21-23 napotkaliśmy na czołowej stronie gazety tytuł: Polonia wśród agentów i tłustym drukiem tytuł: Pierwsze teczki SB już w Chicago!. I ciekawy materiał na ten temat. Wracając do tekstu red. Jerzego Filipkowskiego omawiającego radiowe boje ze stacji WPNA sprowokowane radiowym wystąpieniem przez tow. Adama Dyczkowskiego, gdzie w dyskusjach wyjawiło się mnóstwo zwolenników postkomunizmu in a skutek wyjawienia kim w przeszłości byl tow. J. Bułat oraz jaką rolę spełnia zarowno w PNA i KPA autor tekstu (J.F.) podsunął myśl, by w związwku z tym w Chicago podjąć działanie dekomunizacja Polonii, włącznie z prezenterami programów radiowych. Myśl wspaniała, gdyż będzie miejsce na przeprowadzenie dekomunizacji zarówno w SWAP #90 i zwrócenie się do Konsulatu o wyjawienie teczki chicagowskich agentów, wśród których wymienia się i tow. M. Pruska oraz cywila tow. H.Z. Wykreśleni ze SWAP weterani-Sybiracy przez postkomunistyczną zgraję z wielką chęcią przystąpią do utworzenia Dekomunizacyjnego Komitetu Polonii, prosząc na członków posiadających prawe charaktery i niepodległościowe przekonania. Czerwone chwasty z polonijnego ideowo zdrowego środowiska musimy wyplewić.
Z poważaniem
weteran Sybirak
Imię i nazwisko znane Redakcji
|