Longin Pastusiak
Po wyborach parlamentarnych w roku 2001 zwycięska koalicja SLD-UP+PSL powołała go na stanowisko marszałka Senatu RP. Jeżeli ktoś pełni taką funkcję w państwie, to na pewno można o nim powiedzieć to, co Rywin w swojej knajakckiej rozmowie z Michnikiem streścił w pojęciu grupy osób trzymających w Polsce władzę.
Tymczasem, gdy sejmowa komisja śledcza w sprawie Rywingate ustaliła, że z telefonu domowego Longina Pastusiaka dzwoniono ponad sto razy do należącej do Rywina firmy (Heritage Films), Marszałek Senatu RP i jego eseldowscy poplecznicy zapałali wielkim oburzeniem, że niby jaki to skandal, jeżeli komisja na podstawie tak błahych dowodów pomawia wybitnych polityków o powiązania korupcyjne. Być może takie nic potwierdzi sejmowa komisja śledcza, która jest zdominowana przez SLD. Jeżeli jednak jest światło, które rzuciło jakiś cień na Longina Pastusiaka, to na pewno warto nieco uważniej przyjrzeć się temu członkowi pezetperowskiej nomenklatury. Dla tych, którzy nie są pozbawieni zdolności do samodzielniego myślenia, wnioski na pewno wolne będą od wątpliwości i pozwolą jednoznacznie ocenić kwalifikacje moralne i polityczne towarzysza Longina.
Urodzil się 22 sierpnia 1935 r. W roku 1957 ukończył studia dziennikarskie na Uniwersytecie Warszawskim, a następnie wyjechał do Stanów Zjednoczonych, gdzie studiował na Wydziale Stosunkow Międzynarodowych na Uniwersytecie w Charlotesville w USA i w American University. W roku 1963 uzyskał stopień doktora, a w 1978 tytuł profesora nadzwyczajnego.
W PZPR działał aktywnie w latach 1957-1990. W ramach wiernej służby interesom ZSRR i całego obozu państw socjalistycznych, działalność ta skoncentrowana była na problemach polityki międzynarodowej. Pastusiak był pracownikiem Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych, Komitetu Nauk Politycznych PAN, członkiem rad naukowych, m.in. PISM i Insytutu Badań Polonijnych PAN. W latach 1981-1985 pracował w zespole Doradców Sejmowych, a w II połowie lat osiemdziesiątych uczestniczyl w działaniach Rady Społeczno-Gospodarczej przy Sejmie PRL.
Sowieckich interesów bronił też w licznych organizacjach zagranicznych, takich jak: Międzynarodowe Towarzystwo Nauk Politycznych (IPSA) i Międzynarodowe Towarzystwo Stosunków Międzynarodowych. W PRL, jako dyrektor Instytutu Badań Współczesnych Problemów Kapitalizmu, wykreowany został na najlepszego specjalistę od historii USA. Napisał 3-tomową monografię: Prezydenci Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej oraz biografię Ronalda Reagana, atakującą w sposób propagandowy postawę polityczną tego agresywnego prezydenta.
Zgodnie z wytycznymi ZSRR oceniał Pastusiak politykę Waszyngtonu, zmierzającą do ukrócenia międzynarodowego terroryzmu, prowadzonego między innymi przez Kadafiego. Pisał na ten temat tak: Brutalna napaść Stanów Zjednoczonych na Libię jest jednym z przejawów szerszego zjawiska w polityce administracji Reagana, a mianowicie wzrastającej tendencji do posługiwania się siłą militarną jako narzędziem polityki zagranicznej. Uważał, że politolodzy amerykańscy, którzy piszą o tzw. doktrynie Reagna, widzą w niej - tak jak w proklamowanej w 1947 r. doktrynie Trumana - narzędzie Stanów Zjednoczonych do przeciwstawiania się wszystkim siłom postępowym na świecie. Mówił o tym w wywiadzie dla PAP w kwietniu 1986 r.
W 1989 r. wystartował w wyborach do Sejmu jako tzw. kandydat społęczny. Nie ukrywał swej przynależności do PZPR, zaprzeczał też możliwości zmiany systemu politycznego w Polsce: Nie znam w historii ludzkości takiego przypadku, gdzie w drodze wyborów dokonałaby się taka zmiana. O roli PZPR w nowej rzeczywistości mówił: Partia będzie jedną z sił politycznych odgrywającą - mam nadzieję - zasadniczą i aktywną rolę na rzecz utrzymania (...) tych zasad socjalistycznych, które uważamy za niezbywalne. W tym nowym układzie sił w Sejmie partia będzie miała możliwość obrony systemowych zasad socjalizmu (...) Wierzę, że po pewnej refleksji społeczeństwo polskie właściwie oceni rolę partii.
W wyborach do Senatu w 1989 r. Pastusiak poniósł sromotną klęskę, ale następne kampanie (od 1991 r.) kończyly się dla niego sukcesem. W pierwszej kadencji Sejmu (1991-1993) był tylko członkiem Komisji Łączności z Polakami za Granicą i Spraw Zagranicznych, ale w następnych został wiceprzewodniczącym Komisji Spraw Zagranicznych i był nawet szefem polskiej delegacji w Zgromadzeniu Północnoatlantyckim. W tym czasie Longin Pastusiak - były towarzysz z PZPR, nie był już budowniczym socjalizmu, lecz kapitalizmu.
Od kogo i za co, na jego konto bankowe płynęły olbrzymie, jak na polskie warunki, pieniądze? Na początku lat dziewięćdziesiątych potężnym wydawnictwem, które finansowało kilkuset postkomunistycznych polityków, również takich, jak Kuroń i Modzelewski, była Polska Oficyna Wydawnicza BGW. Z hojności tej Oficyny w roku 1994 korzystał Longin Pastusiak. BGW wydała wówczas jego książkę Panie Białego Domu. Później, gdy z udziałem Włodzimierza Czarzastego funkcjonowała już wydawnicza i telewizyjna spółka akcyjna Muza, Longin Pastusiak, jako poseł i senator, nie miał już żadnych kłopotów z uzyskiwaniem kapitałów. W wydawnictwie Muza w r. 1999 wydał książkę pt. Czy nastąpi koniec świata?, a rok później raz jeszcze Panie Białego Domu.
Można się domyślać, że właśnie kontakty z Czarzastym i Rywinem doprowadziły do przygotowania i emitowania cyklu filmów telewizyjnych na podstawie książek Pastusiaka. TVP nie żałowała pieniędzy na honoraria dla urzędującego marszałka Senatu RP. Gdy w knajackiej rozmowie Rywina z Michnikiem padały słowa o tym, że przecież każdą ustawę można uwalić w Senacie RP, nie były to żarty, gdy wiedziało sie, jacy senatorowie decydują o uwaleniu.
Posiedzeni komisji śledczej, na którym zeznawał Pastusiak, odbywało się w bardzo nerwowej atmosferze. Marszałek Senatu oświadczył, że jego syn Feliks pracuje od 11 lat w firmie Lwa Rywina Heritage Films na stanowisku specjalisty, a rozmowy telefoniczne, które poseł Jan Rokita określił jako rozmowy Longina Pastusiaka z Lwem Rywinem, były jedynie rozmowami jego żony i córki. Pastusiak uznał, że wypowiedź Rokity jest stwierdzeniem kłamliwym, nierzetelnym, opartym na niesprawdzonych faktach i zarzucił mu, że dopuścił się bezczelnej kryminalnej manipulacji. W odpowiedzi na to poseł Rokita wyjaśnił, że jego wniosek o przesłuchanie marszałka Senatu wynikał z dowodu dostarczonego przez prokuraturę, tzn. z billingu. To nie ja jestem winien, że Longin Pastusiak jest abonentem numeru, spod którego rozmawiano z firmą heritage Films. Zrobiłem to, co do mnie należało.
4 lipca 2003 r. Longin Pastusiak jako marszałek Senatu RP złożył wizytę Wojciechowi Jaruzelskiemu, w związku z 80. rocznicą jego urodzin. To, co napisał w liście gratulacyjnym, to obrażający Polskę i Polaków bełkot wazeliniarza: W dorobku życia godnym najwyższego szacunku i uznania - czy to w żołnierskich sortach, czy prezydenckiej oprawie Belwederu - łączył Pan zawsze prawość i odwagę, wiedzę i wrażliwość na sprawy społeczne, poczucie obowiązku wojskowego i cywilnego z głębokim humanizmem. Zyskał Pan w społeczeństwie polskim wielki szacunek.
Sam Pastusiak ma oczywiście powody, aby wygłaszać żałosne peany na cześć swojego pezetperowskiego towarzysza. Dzięki Jaruzelskiemu, sporą część życia przeżył jako pieszczoch PRL, ale dlaczego śmie powoływac się przy tym na polskie społeczeństwo? Nie bez winy w tej sprawie są ci, którzy głosowali na Pastusiaka, ale nie jest to wystarczające usprawiedliwienie ewidentnego kłamstwa, że Jaruzelski zyskał w społeczeństwie polskim wielki szacunek.
Antoni Lenkiewicz
Typy i typki postkomunizmu cz. III
|