Pogoda

Radio Polonii 2000
Wietrzne Radio 1080am
GPDesigning.com

“Jeżeli skłamałam, ukarz mnie, Boże!”

Dzięki uprzejmości Kuriera Codziennego pragnę czytelnikom, zwłaszcza młodszym, przypomnieć rolę Kościoła katolickiego w okresie II wojny światowej, ponieważ wyszła ona poza ramy przeciętności, a postawa księży pod względem patriotycznym była tak niepowtarzalna, że pomimo zakusów komunistów, ateistów i osób innych wyznań, nie może być nadal zaciemniana.
Zacznijmy od powszechnej mobilizacji poprzedzającej II wojnę światową, która miała miejsce od 23 sierpnia 1939 r., kiedy to poza normalną obsadą szefostwa duszpasterstwa, setki kapelanów rezerwy Wojska Polskiego ochotniczo zasiliło szeregi armii.
Historia notuje, że już w pierwszym dniu agresji niemieckiej ofiarami nienawiści padli księża z Gdańska, ks. Bernard Wiecki, ks. Józef Dydymski, ks. Franciszek Rogarzewski, ks. Marian Górecki i wielu innych, których nazwisk, niestety, nie zanotowano.
2 września ksiądz prymas Hlond wysłał depeszę z Poznania do prezydenta Mościckiego, w której czytamy: “Kościół Katolicki w Polsce modli się o zwycięstwo naszego oręża w dziejowej rozprawie Rzeczplitej... W ręce Pana Prezydenta składam oświadczenie, że obronny wysiłek naszego państwa poprze Kościół Katolicki wszystkimi środkami”.
Po powołaniu Dowództwa Obrony Warszawy 4 września 1939 r., ks. Mieczysław Węglewicz, naczelny wizytator nauki religii w archidiecezji warszawskiej, zorganizował odprawę księży prefektów szkół warszawskich z udziałem przeszło 100 księży, którzy zgłosili się do organizujących się nowych oddziałów wojskowych, służb, szpitali polowych oraz objęli dyżury na dworcach kolejowych. W tym samym czasie przeszło stu księży ze wszystkich diecezji zwróciło się z prośbą do kurii o natychmiastowy przydział do oddziałów WP na froncie.
Już w pierwszych dniach kampanii wrześniowej represjom podlegali księża na terenach przygranicznych, zajętych przez armię niemiecką. Przede wszystkim diecezji śląskiej, częstochowskiej i pelplińskiej. Plebanie często były tam pustoszone przez niemieckich żołnierzy i kolonistów. Jedną z pierwszych ofiar był ks. Józef Danecki ze wsi Parzymiechy k. Częstochowy oraz sędziwy proboszcz miejscowej parafii św. Bonawentury. W Gostyniu 4 września został rozstrzelany wraz ze swymi parafianami ks. Tomasz Mazmer, który otworzył długą listę księży rozstrzelanych i aresztowanych w diecezji śląskiej.
W pamięci mieszkańców Częstochowy pozostało rozstrzeliwanie przez Niemców, 3 września, Polaków i Żydów wypędzonych z kościoła św. Zygmunta i zgładzonych na placu przed katedrą św. Rodziny.
Zarządzona w okresie późniejszym ekshumacja wykazała, że w pierwszych dniach okupacji Niemcy zamordowali w Częstochowie 227 osób, znieważając kaplicę Matki Boskiej, wchodząc do niej z papierosami w ustach i psami, chwaląc się później, że tak “uszanowali” święty przybytek.
W zdobytym 6 września Krakowie Niemcy aresztowali profesorów Uniwersytetu Jagiellońskiego i członków Charytatywnego Komitetu Arcybiskupów. Usunęli też z kurii na Wawelu ks. Tadeusza Gromnickiego, który niebawem zmarł.
Olbrzymią rolę w integracji wysiłków żołnierskich i ogólnoobywatelskich wokół obrony stolicy, w czasie kampanii wrześniowej, odegrał Kościół. Ks. mjr Stefan Kowalczyk, kapelan 36 Pułku Piechoty, przejął obowiązki wikariusza generalnej Kurii Polowej WP. Pod jego nadzorem wielką pracę wykonywali kapelani warszawskich szpitali polowych, zorganizowanych na Bielanach, na Krakowskim Przedmieściu i w gmachu Resursy Kupieckiej przy ul. Senatorskiej. Księża również opiekowali się żołnierzami w innych szpitalach polowych i na warszawskich dworcach kolejowych, dokąd przybywały transporty rannych żołnierzy.
Trzeba koniecznie wspomnieć o bombardowaniach, które przyczyniły się do zniszczeń własności kościelnych. Lista ta jest bardzo długa, więc muszę zrezygnować z jej wymienienia.
W pierwszych dniach października z samej tylko Warszawy i okolicy Niemcy uwięzili 350 księży, a kościoły przez prawie trzy tygodnie były nieczynne.
Przejdźmy teraz do sprawy Kościoła na Kresach Wschodnich.
Po wkroczeniu Armii Czerwonej kapelani towarzyszyli oddziałom polskim broniącym Wilna 18 września, a 20 i 21 września Grodna. Byli oni także w korpusie gen. Andersa, który przedzierał się ku granicy rumuńskiej. Lwów skapitulował przed Armią Czerwoną 22 września. Oficerowie, którzy mieli moca układu kapitulacyjnego udać się do domów, zostali wywiezieni do Starobielska. Czekał ich wiosną 1940 r. los podobny do oficerów uwięzionych w Kozielsku.
Według ujawnionych przez Mołotowa danych, we wspomnianych walkach zginęło 737 żołnierzy sowieckich, 1862 odniosło rany; do niewoli sowieckiej dostało się około 15 tys. oficerów, w tym wielu księży, oraz przeszło 242 tys. żołnierzy. Los uwięzionych w Kozielsku, Starobielsku i Ostaszkowie kapelanów jest znany.
Okupacja sowiecka objęła 200 tys. km kw. (48 proc. terytorium Rzeczpospolitej), 13,4 mln ludności, z tego przeszło 5 mln stanowili Polacy, w większości katolicy. Już w pierwszych dniach okupacji obrabowano wiele budynków kościelnych, seminariów i skarbców kościelnych. Mieszkania księży i klasztory były rewidowane i plądrowane. Księży, szczególnie aktywnych, wzywano na przesłuchania i często aresztowano.
Szczególnie brutalnie przeprowadzono wyżej wymienoną akcję na Wieleńszczyźnie. Na terenach tzw. zachodniej Białorusi i Ukrainy represje wobec Kościoła były jeszcze brutalniejsze. Bito, maltretowano oficerów i kapelanó wziętych do niewoli. Rozstrzeliwano ich pojedynczo i grupami, szczególnie w Tarnopolu, Chodorowie, Złoczowie, Stryju, Kosowie, Grodnie i Nowogródku.
Powszechną zasadą stał się też rabunek mienie kościelnego. Kresowi księża często padali ofiarami grupwych egzekucji, dokonanych w Grodnie, Wokłowysku, Świsłoczy, Oszmianie i Mołodecznie. Rozwiązano wszystkie polskie katolickie parafie i stowarzyszenia, a majątek skonfiskowano. Ze szkół usunięto krzyże i naukę religii. Kaplice zostały zamienione na lokale rozrywkowe, świetlice i magazyny. W czasie okupacji zlikwidoano 4 tys. obiektów katolickich, w tym wiele kościołów, w dalszym ciągu przerabiając je na magazyny, kluby, składy, a nawet kina lub siedziby towarzystw ateistycznych. Stalin i jego administracja nie czuła się niczym skrępowana, za nic im była reakcja świata zachodniego.
Historia, prawdziwa, nie ta zakłamana, komunistyczna, gromadzi przede wszystkim fakty. Układa je i porządkuje. Dlatego tez należy napisać io sprawie stosunku Kościoła katolickiego do Polskiego Państwa Podziemnego.
Wobec nieobecności w kraju prymasa Augusta Hlonda, faktyczną głową Kościoła stał się metropolita krakowski kardynał Adam Sapiecha, który dwukrotnie zwołał konferencję biskupów urzędujących na terenie Generalnej Guberni (14 listopada 1940 r. i w czerwcu 1943 r.).
Kardynał utrzymywał stały kontakt zarówno z Komendą ZWZ/Ak jak i Delegatem Rządu. Za jego też zgodą księża uczestniczyli bezpośrednio w strukturach podziemnego państwa. W ZWZ/AK istniał kapelanat wojskowy, którego szefem był ks. płk. Tadeusz Jakimowski. Przy dowództwach wszystkich Obszarów AK powołano dziekanaty, zaś w obwodach wicedziekanaty. Zródła akowskie szacują, że około 700 księży pełniło funkcje przy różnych oddziałach partyzanckich i grupach bojowych.
Działały też konspiracyjne stowarzyszenia religijne i inne, które przejęły opiekę nad Żydami.
Nie było nieomal na terenie ówczesnej Polski zgromadzenia zakonnego, które nie zetknęło się z problemem pomocy Żydom. Głównie kobietom i dzieciom, mimo że nacisk ze strony Gestapo był bardzo silny; likwidacja klasztorów, przymusowe przesiedlanie domów zakonnych, aresztowania i zsyłki do obozów koncentracyjnych poważnie utrudniały działalność konspiracyjną. Pomimo to niektóre zakony prowadziły bardzo szeroką akcję, należały do nich przede wszystkim zgromadzenia żeńskie. Jest to długa lista i nie sposób jest jej w tym miejscu wymienić. W akowskim archiwum zebraliśmy i zanotowaliśmy przeszło 15 takich zgromadzeń działających w różnych miastach na terenie Generalnej Guberni. Równie piękną kartę posiada wiele zakonów męskich.
Przeszła do historii opiekuńcza rola wobec Żydów ks. arcybiskupa Romualda Jałbrzykowskiego w Wilnie.
Na terenie Warszawy szczególnie dobroczynną rolę spełnił ks. Władysław Korniłowicz i ks. Jan Zieja, a w getcie do letnich miesięcy 1942 r. ks. Marceli Godlewski i ks. Antoni Czarnecki.
W Krakowie, za wolą ks. metropolity Adama Sapiehy, szeroką działalnością, wyróżnił się ks. Ferdynand Machay.
Księżom na terenie kraju przypadło niebezpieczne zadanie wystawiania metryk, koniecznych do wyrabiania “aryjskich” papierów, za co wielu, jak np. ks. Julian Chróścicki, przypłaciło zsyłka do obozów koncentracyjnych.
Działalność Rady Pomocy Żydom (“Żegota”) i udział w niej księży, na ogół już jest znana.
Tak było w czasie wojny. Rola Kościoła i jego zasługi w dziele ratowania siebie i narodu polskiego w latach tzw. PRL-u, to już inna historia. Trzeba tylko pamiętać, że ks. kardynał Stefan Wyszyński, w latach II wojny światowej kapelan oddziału AK, później wielki mąż stanu, widząc zwiększające się naciski komunitów zmierzające do likwidacji Kościoła (na Węgrzech wyrok na kardynała Mindszenty, a w Czechach aresztowanie biskupów) swoja mądrością i obraną taktyką “koegzystencji” uratował w Polsce Kościół przed postępującym wyniszczeniem.
No cóż, życia ludzkiego przywrócić nie można, ale kto i kiedy Kościołowi i wiernym wypłaci odszkodowania za poniesione szkody materialne? Obserwując życie polityczne w Polsce, zamiast silnej grupy poselskiej zabiegającej o dobra materialne dla kraju i odszkodowania dla Kościoła, dostrzegamy takich, którzy nawet dziś usiłują Kościół lekceważyć i... ośmieszyć.
Ale to sie nie uda, ponieważ to nie Kościół, a właśnie oni wywodzą się z... ciemnogrodu.

P.S. Na podstawie materiałów archiwalnych AK

Zdzisława Romańska