Pogoda

Radio Polonii 2000
Wietrzne Radio 1080am
GPDesigning.com

Cynizm daniem głównym wesela

W ubiegłym tygodniu zaproszony zostałem na uroczystość weselną pary, której w ogole nie znałem. A że często zdarza się tak, że uczestniczę w tego rodzaju imprezach nie znając głównych ich aktorów, nie przejmując się zbytnio tym faktem, przywdziałem galowe szaty i oto w ubiegłą sobotę znalazłem się na jednym z chicagowskich wesel.
Nie było by w tym nic nadzwyczajnego, gdyby w drodze na owo wesele nie dowiedział się, od pięknej mej towarzyszki, że jest to wesele jej kuzyna, oraz że ojcem pana młodego jest sam marszałek Sejmu Rzeczypospolitej, Włodzimierz Cimoszewicz. Jako osoba pałająca niechęcią do reprezentantów tej części polskiej sceny politycznej, a zarazem nie chcąca ujawnić wobec wspomnianej wyżej towarzyszki swoich orientacji politycznych, ukryłem naturalny grymas wywołany tak wstrząsającą wiadomością. Po chwili gdy już doszedłem do siebie stwierdziłem, że jest to okazja dla mnie do poznania bliżej kandydata na prezydenta RP z ramienia SLD.
Dotarliśmy na owo wesele około godziny siódmej i okazało się, że jesteśmy jednymi z pierwszych gości. Po dłuższej chwili wymieniania uprzejmości z innymi, równie podekscytowanymi gośćmi, przybyła para młoda, której złożyliśmy życzenia i wpisaliśmy się do księgi gości. Wszystko przebiegało naprawdę wspaniale, aż moim oczom ukazał się widok poniekąd z innych miejsc dobrze mi znany. Na salę bankietową wkroczył W. Cimoszewicz. Bacznym okiem obserwowany przez wszystkich złożył życzenia państwu młodym, porozmawiał z kilkoma osobami, po czym stanął wraz ze swoją małżonką na stronie i właśnie wtedy moja towarzyszka gestem ręki dała mi do zrozumienia, że nadszedł czas i na nas. A raczej na mnie by poznać najbardziej dystyngowane głowy imprezy. Wymieniliśmy uprzejmości i zasiedliśmy do stołów.
Wszystko szło naprawdę gładko, w głowie opracowywałem strateię, niczym dobry szachista, jak zagrać z marszałkiem a i ciekaw byłem bardzo co nowego usłyszę i czy aż tak dużo się zmieniło na gorsze odkąd dzięki temu panu i jemu podobnym wyrzucony zostałem z mojej własnej, ukochanej ojczyzny. Czekałem tylko na odpowiedni moment aż znajdzie on się sam by porozmawiać i nagle, najzupełniej nieoczekiwanie, dowiedziałem się, że moja piękna towarzyszka musi opuścić imprezę z powodów, których nie będę tutaj przytaczał.
Pocieszyła mnie jednak, że mamy jeszcze godzinę czasu, więc zdenerwowany udałem się do baru po drinka i zaproponowałem papierosa. Wyszliśmy na zewnątrz kompleksu, i oto, w połowie sesji inchalacyjnej, moim oczom ukazała się sama pani Cimoszewicz, która podesza do nas, a jej twarz nie ukrywała oburzenia faktem, iż moja towarzyszka padła ofiarą największego nałogu na tej planecie. Rozmowa przebiegała bardzo ciekawie, aż wkroczyliśmy, ku mej uciesze, na temat polityki. Pani Cimoszewicz, ostentacyjnie, dała nam do zrozumienia, że marszałek Sejmu cieszy się największym poparciem właśnie wtedy, gdy zapowiedział wycofanie się z polityki i że jest on obecnie najsilniejszym kandydatem na urząd prezydenta RP z ramienia SLD. Po czym dodała, że nie mogą oni pozwolić by jedna strona zdominowała polską scenę politycznę oraz, że robią to “w imię ratowania Polski”. Po tych słowach upuściłem drinka a z drugiej ręki wypadł mi papieros. Zacząłem się krztusić, a w oczach stanęły mi łzy. Cóż za cynizm , jaka bezpruderyjność, doprawdy wstrząśnięty ową deklaracją jako człowiek wychowany w duchu “żyj sam i daj żyć innym” stwierdziłem, iż zaniecham indoktrynacji i nie będę psuł wesela państwu młodym.
Czym sobie polska ziemio zasłużyłaś, że cię los pokarał takimi synami i czym zasłużyliśmy my, młode pokolenie, pokolenie młodej emigracji, że nas oni, tym co nazywam “polityką ekonomicznego zniewolenia” wyrzucili z naszej ojczyzny. Kojąca dla mojego strapionego serca jest myśl, że przyjdzie czas, że ja i mojej osobie podobni wrócą do macierzy i upomną się kiedyś o swoje.

Maciej P. Kotliński

***


Okrągły stół

Okrągły stół był jedną, wielką mistyfikacją. Był zręcznym przejściem z jednego systemu, socjalizmu, do nowego, kapitalizmu z zachowaniem tych samych eli. Był to układ zawarty, niektórzy piszą między czerwonymi, a różowymi. Dlaczego? Dlatego, że z jednej strony przy okrągłym stole zasiadali wysocy funkcjonariusze partyjni zasileni szeregiem “młodych” - Miler, Kwaśniewski, itd.) a z drugiej pracujący dla nich agenci służb specjalnych, którzy to przeniknęli w struktury Solidarności i opanowali ją zajmując kluczowe stanowiska w organizacji. Dzisiaj tych ludzi nazywa się w krajowym radiu i telewizji autorytetami moralnymi - to Michnik, Kuroń, Mazowiecki, Geremek, Balcerowicz.
W drodze wyjaśnienia - okrągły stół - był rzec można instrumentem przejścia w ręku komunistów, którzy w obliczu zbliżającego się upadku Związku Radzieckiego, w obliczu fiaska ideologii, którą wyznawano ponad pół wieku, doszli do wniosku, iż przejście do kapitalizmu jest nieuniknione - z racji czego należy tak tego dokonać, by władza pozostała w ich rękach. Podali więc pałeczkę starzy młodym oraz agentom. Nie zapominajmy przy tym, że wraz z władzą idzie własność i wykupywanie przez nich nieruchomości za “grosze” - ceny których już na początku 90 lat wzrosły niebotycznie.
Czytelnik zapyta, jak to się ma do czasów dzisiejszych, otóż tak, że dalej rządzą ci sami. Mało tego, dzisiaj na naszych oczach te same osoby sprzedają nasz kraj Brukseli. W rocznicę wprowadzenia stanu wojennego zakończono negocjacje z Unią Europejską. Dokonane to zostało przez młodych - ekipę Lecha Millera. Przeprowadzono w Polsce referendum. Owce poszły do urn i znów zwyciężyli kosmopolici. Stało się tak dzięki rewelacyjnej reklamie, która pociągnęła za sobą ogromny nakład finansowy. Ale odbiegam od tematu. Referendum na TAK Miller aż płacze z radości. Jedni z obozu premiera w studiu, drudzy w Belwederze przy Kwaśniewskim i co widzimy. Oto Kuroń, Kiszczak, Mazowiecki, Jaruzelski, Michnik oraz zakulisowy rozdający karty Urban. Cały okrągły stół - tak jak gdyby świętowali dotarcie do mety.
Dzisiaj faktyczna władza w Polsce spoczywa w rękach garstki osób, których celem, jak pisał Urban na łamach NIE, jest “skurwienie narodu polskiego”. Oni rządzą Polską. Polska nie jest państwem dla Polaków. Niebywałe jest to jak garstka ludzi może ciemięrzyć cały naród. Polską rządzą ludzie niemoralni i Żydzi, i podkreślam nie jestem antysemitą. (I tu mógłbym skończyć artykuł).
Nie jestem antysemitą, jestem osobą obiektywnie oceniającą dokonania kolejnych administracji. Sprzeciwiam się i krytykuję ludzi, którzy działają na niekorzyść moją i moich rodaków. A moją krytykę podsyca irytacja w przypadkach takich osób jak pan Balcerowicz. Jako Polak pytam, dlaczego głową narodowego banku polskiego jest akurat pan Balcerowicz. Jest on prezesem NBP, Przewodniczącym Rady Polityki Pieniężnej, Przewodniczącym Komisji Nadzoru Bankowego. Inaczej ujmując trzyma on w ręku finanse kraju, ustala stopy procentowe, ustala kursy walut, wydaje zezwolenia na działalność banków komercyjnych itd. itd. Balcerowicza polityka pieniężna to monetaryzm. Pytanie! Dlaczego pan Balcerowicz w Polsce w sposób sztuczny utrzymuje silną złotówkę względem dolara, przez co nie opłaca się nic produkować w Polsce - bo np. koszty budowy statku przez Stocznię Gdańską dla przykładowo greckiego armatora są zbyt wysokie ponieważ Koreańczycy są w stanie wyprodukować ten sam produkt taniej bo u nich ich waluta jest słaba względem dolara wobec czego niskie są koszty pozyskania surowców i pracy ludzi. Adekwatnie, odwrotnie w Polsce.
Na całym świecie utarł się stereotyp “jeżeli jestem Żydem nie wolni ci mnie krytykować bo nazwę cię antysemitą”. To absurd. Dla mnie nie jest istotne kto jest kim z pochodzenia, dla mnie najważniejsze jest to czy działasz na korzyść czy na niekorzyść mojego narodu. I ubolewam nad faktem, że prawie 40-milionowy naród rządzony jest przez ludzi, dla których używając eufemizmu, interes narodu polskiego zdaje się być ostatnią rzeczą na myśli.

Maciej P. Kotliński