Cóż dobrego ci uczyniłem, że mnie tak nienawidzisz
.?
To stare żydowskie powiedzenie jest tyle samo przewrotne co i prawdziwe. Pasuje ono także do nagonki jaka trwa już od paru tygodni w programie radiowym prowadzonym przez A. Dyczkowskiego, na fundację Pomnika Chrystusa Króla - Zbawiciela Świata i Centrum Polonii, a głównie na jednego z inicjatorów tej budowli - Adama Ocytko. Pewnie pan Ocytko się komuś naraził pisząc prawdę w swej gazecie lub może to kwestia dawnej niezgody z KPA odnośnie przejęcia Parady 3-majowej
. Chciałbym więc w sprawie tej nagonki również zabrać głos.
Na wstępie chcę zaznaczyć, że jak każdy normalny człowiek jestem wrogiem wszelkich nadużyć i przekrętów jeśli takowe mają miejsce. Muszą tu jednak być konkretne dowody zaistnienia tych nadużyć itp. Natomiast to, co odbywa się na programie pana Dyczkowskiego to przykład bezzasadnych oszczerstw i pomówień. Pan Adam Ocytko przez ponad 20 lat był wzorem człowieka troszczącego się o sprawy społeczne, dotyczące głównie mało atrakcyjnej dla niektórych problematyki wiejskiej, skąd pochodzi wielu przybyszów do USA. Te małe, wiejskie organizacje połączył w jeden silny Związek Klubów Polskich, mający coraz większe znaczenie w relacji USA - Polska. Ożywił świadomość i dumę z racji bycia Polką/Polakiem . Wreszcie poczuliśmy się raźniej, silniej i swobodniej, kiedy w majowe Święto Konstytucji, Chicago zamienia się w biało-czerwony smak polskości i radości, czego przedtem nie było. Pozyskał oczywiście masowo życzliwych jemu i sprawie ludzi, którzy mają także swój udział w powyższym, ale też nie szczędził nigdy czasu, zdrowia czy grosza dla zmaksymalizowania efektów tej pracy. Wiele wiosek w Polsce szczyci się różnymi osiągnięciami i posiadaniem społecznie użytecznych wartości w postaci choćby wyposażenia szkół, kościołów, a nawet założenia gazo i wodociagów, których by nie było bez istnienia tut. Klubów i ich Związku. I nagle ten tytan pracy społecznej i powszechnie rozumianej uczciwości zostaje pomówiony o sprzeniewierzenie się wartościom, które sam mozolnie budował i rozwijał. Mało kto wierzy w to, że pan Ocytko mógłby połaszczyć się na cudze.
Sprawa pomnika. Uważam, że inicjatywa jego budowy jako dar wdzięczności za naszego Ojca Św., który rozjaśnił mizerne oblicze Polski w świecie, a także jako nasz wkład i drogowskaz na trzecie tysiąclecie, które - niestety - rozpoczyna się zagubieniem wartości gwarantujących uczciwość, sprawiedliwość i solidarność, czy zwykłe współistnienie, że ta inicjatywa jest doskanała na miarę dzisiejszych czasów. Nie trzeba jednak być geniuszem, żeby zauważyć, iż Pomnik Chrystusa Króla - Zbawiciela Świata, od samego początku był solą w oku dla pewnych sił, które są widać większe (na razie) niż pragnienia szlachetnych ludzi. Do tych sił dałączyły także niektóre nasze, polonijne organizmy, które zamiast wsparcia tej inicjatywy, obrzuciły ją sprytnie tkaną niechęcia i sarkazmem. Z przykrością trzeba też odnotować, że przeciwnikami tej inicjatywy stali się również niektórzy księża i biskupi w Polsce, mimo iż ich powinnościa jest budowa kultury chrzescijańskiej. Sprzeciw swój kamufluja wysokimi kosztami przedsięwzięcia. Cóż to za koszty jeśli się zważy, że jest nas Polaków około 45 mln na świecie. Wystarczy, że każdy dałby tylko po 33 centy żeby pozyskać potrzebną sumę około 15 mln dolarów. Jeśli tylko co dziesiąty by dał na ten cel, to chyba by nie zbiedniał tracąc $3.30. Niechby i co setny
Ale, jak na razie to okazuje się, że mamy tylko wiele
. do gadania! Udajemy patriotów, katolików i nieskazitelnych. Do kościola walą tłumy, lecz niewielka czeęść faktycznie uczestniczy we Mszy świetej. Większość stoi czy siedzi na tych Mszach tylko dlatego, że tak wypada. Przesuwają paciorki różańca, jakby to była jedyna na to pora, albo studiują książeczki do nabożeństwa. Często nie umieją nawet uczynić znaku krzyża, bo markuja jakieś zapiataje pod brodą zamiast zwykłego przeżegnania się. Jakby się tego wstydzili.
Zdziwił mnie również fakt, że taki np. pan Rzepkowski, który ma często bardzo ciekawe audycje radiowe na stacji 1030, który tak łatwo porusza się po meandrach miejskiej, stanowej czy międzynarodowej polityki, nie zdołał zauważyć słuszności inicjatywy pomnika, czy realności kosztów jego budowy. Nie mniej, jak sobie przypomnimy, że przynajmniej w dwóch audycjach starał się przekonać słuchaczy, że taka np. tajemnica spowiedzi to bagatela i można ją sprowadzić do rangi donosicielstwa, to i Krzyż może mieć podobny wymiar i znaczenie. I pewnie ma.
Obserwujemy dziś całą gamę małych kroczków i dużych kroków w deprecjonowaniu chrześcijaństwa. Na naszych oczach szerzy się choćby owsiakostwo z sektami i maksyma róbta co chceta . I, jak na ironię, połączone ze szlachetnością zbiórek na dobre cele. Perfidna metoda. Obserwujemy też jawne występowanie przeciwko istocie chrześcijaństwa w szerzeniu wydawnictw niosących rewelacje współczesnych myślicieli o fikcyjności kanonów wiary, zwłaszcza właśnie wokół Osoby Chrystusa. Dotarli do prawdy, którą nierzadko chwytają również dozgonni katolicy. Właśnie takie pozycje reklamuje na programie A. Dyczkowskiego dość elokwentny księgarz, jako rewelacje godne uwagi. Nie tak dawno, w innym programie radiowym, zachęcał do kupowania paszkwilu na Polskę -Malowany ptak czy Mouse. Zewsząd więc sączy się pożywka ośmieszająca i deprecjonująca polskość i Polaków, aby wyrwać im ducha, który zawsze stał za istnieniem Polski. Wielki marsz zaczyna się przecież zawsze od choćby małego, pierwszego kroku. To i wiele innych rzeczy zamyka się w widoczną całość planu likwidacji i ubezwłasnowolnienia Polski i Polaków. Trzeba im wyrwać choćby najmniejsze filary jedności i chyba dlatego stwarza się jakiegoś tutejszego rywinka czy orlenek, aby Polonia nie była (nie czuła się) zbyt czysta. Widzimy coraz większą powszechność walki z relikwiami naszej tożsamości i narodowego panteonu. Jeśli prawda jest, że Henryk Sienkiewicz np. już nie jest lekturą obowiązkową (Maria Dąbrowska podobno też) to wnioski nasuwają się same. Do tego niesposób przemilczeć, że wychodzi lub już wyszla nowa książka H. Pająka - znakomitego pisarza jak go tytułuje prezenter radiowy w godz. nocnych na stacji WPNA 1490, dotycząca cofnięcia uznania dla Józefa Piłsudskiego (piłsudy, jak to nazywa sam znakomity pisarz), jako twórcy Niepodległej Rzeczypospolitej. Chciałoby się zapytać - kto następny
może ksiądz Augustyn Kordecki, może sam Prymas Tysiąclecia?
Nagonka na sprawę pomnika Chrystusa Króla to typowa niedźwiedzia przysługa (a tak przy okazji, ohydność niedźwiedzia jawi się szczególnie np. w tym, że upolowaną krowę pożera na żywo, zaczynając od wymienia). Nieprędko bowiem znajdzie się teraz inicjator i ofiarodawca na szlachetny cel. Rozwijąc się będą natomiast seanse nienawiści czy wręcz dzikie instynkty u ludzi spragnionych igrzysk. Na szczęście jest ich zaledwie kilkoro, którzy wyrywaliby, przeklinali czy łamali nogi oraz - bijąc się w piersi przysięgali, że jeśli któś cóś zbudował, czy rozerwał się, to z pewnością za społeczne pieniądze. Ohyda.
W całym tym rejwachu próbowano oczernić nie tylko Adama Ocytkę, wciągając go na liste zwykłych przestepców, a nawet morderców. Obrzydliwie zaatakowano również innych działaczy oraz np. Łucję Śliwę. To akurat się nie powiodło, gdyż pani Łucja Śliwa to (jedna z niewielu) osoba z klasą, której to klasy tak wielu brakuje. A jak prezentuje się na tym tle A. Dyczkowski? Wystarczy kilka faktów, które każdy słuchacz mógł zaobserwować. Np. sprawa etyki i uczciwości dziennikarskiej pana Dyczkowskiego; z rozkoszą wsadził O. Rydzyka na najdroższy samochód świata (niby za jakaś gazetą - pewnikiem prawdziwie brukową), ale nikt już nie słyszał sprostowania, że to nieprawda. Np., prałata H. Jankowskiego ogłosił winnym molestowania i też nie zwrócił mu należnego honoru, gdy okazało się to fałszywe. Rozsypał pióra, których już nikt nie pozbiera. W którejś swojej audycji zauważył też, że pomnikowi Chrystusa Króla był przeciwny również inny program radiowy, a w nim - jak to nazwał - niejaki Rzep, handlarz domów (można było odnieść wrażenie, że nie zniża się do sluchania jakiejś tam polonijnej audycji, bo nie zna nazwiska itp.), ale za kilka dni okazało się, że z tym nieznanym sobie Rzepem (znowu powtarzam za A. Dyczkowskim) doskonale się zna i są obaj na ty. Kurier Codzienny wyzywa od brukowca (sic!), a sam używa rzeczywiście brukowego języka mówiąc, że ktoś tam komuś za coś dał d
. Pozuje na człowieka wierzącego, ale w rozmowie z dwoma księżmi z Tarnowa zademonstrował to, używając katolickiego pozdrowienia
Niech będzie pochwalony
pewnie Stalin, albo Bierut, bo już mu nie przeszedł przez gardło Jezus Chrystus. Można też odnieść wrażenie, że na wszystkim się zna - na literaturze, na liturgii, medycynie (cudowny sok na wszystko), podatkach, sporcie i Bóg raczy wiedzieć na czym. Taki swoisty wszystkoizm, który zawsze zmienia się w tumiwisizm. Słowem, ktoś wypełniający wszystkie znamiona typowe dla Pierwszego Grzechu Głównego
. Może też wie, zna, przysłowie najprostsze - jaka miarką mierzysz, taką ci odmierzą.
Dziwne jest też podejście obecnego kierownictwa ZKP do sprawy tej nagonki. Niedawnych współdziałaczy, a często przewodników, nowy Zarząd ZKP oddaje hienom na pożarcie. Skąd ta nagła zmiana, bo chociaż wszyscy popełniają błędy, to czy można tak chętnie przyłączyć się do chóru oszczerców, czy tylko na to poprzedni działacze zasłużyli? Jak można tak niefrasobliwie pognębiać kogoś na podstawie pomówień i insynuacji. Czy tak będą teraz oceniane już wszystkie kolejne Zarządy?
Gdyby był już jednoznaczny wyrok, niezaprzeczalny fakt defraudacji, to co innego, ale przecież Zarząd ZKP najlepiej wie, że fundacja, to nie Adam Ocytko. To już międzynarodowa komisja, która nią zarządza. Lepiej by było przynajmniej nie przeszkadzać, bo wierzę, że ten Pomnik jednak powstanie. A wtedy niektórym, np. panu Dyczkowskiemu, który z ciekawości będzie ten Pomnik chciał zobaczyć z bliska, a z Pomnika spojrzy na niego Chrystus - zadrżą portki jak gen. Jaruzelskiemu przed Papieżem-Polakiem.
HO (nazwisko znane redakcji).
|