A kiedy trzeba - na śmierć idą po kolei, jak kamienie przez Boga rzucane na szaniec (Juliusz Słowacki Testament mój)
Kolumbom, rocznik 20 w 60. rocznicę Powstania Warszawskiego
Barbara Hanna Otto
Haneczko, proszę Cię, zostaw mnie tutaj, ratuj się, błagam Cię... - Jerzy, ciężko ranny 23-letni podporucznik AK, w cywilu student medycyny tajnej uczelni w okupowanej Warszawie, prosił słabym głosem młodziutką sanitariuszkę, aby pozostawiła go, a sama próbowała uciekać. Hania, zgięta wpół pod ciężarem bezwładnego ciała Jerzego, wlokła się już od wielu godzin kanałami, w ciemnościach i smrodzie, a w głowie kołatała się jedyna myśl - byle nie upaść, bo już nie wstanie, byle do swiatła dziennego, tam jest rzeka, tam jest ratunek...
Powstanie Warszawskie było desperacką próbą odwrócenia biegu historii, która została napisana przez aliantów na konferencji w Teheranie w maju 1944 roku. Zgodnie z ustaleniami Wielkiej Trójki - Churchilla, Roosevelta i Stalina - Polska miała znaleźć się po wojnie w rosyjskiej strefie wpływów, co dla Polaków było równoznaczne z faktyczną utratą niepodległości na rzecz drugiego okupanta.
Gen. Leopold Okulicki zwrócił się do wpływowych oficerów AK i działaczy politycznych Podziemia z apelem: Musimy zdobyć się na wielki czyn zbrojny. Podejmiemy w sercu Polski walkę z taką mocą, by wstrząsnęła opinią świata. I to sprawi, że opinia świata wymusi na rządach przekreślenie decyzji teherańskiej, a Rzeczpospolita ocaleje.
Godzina W - wybuchu powstania ustalona została na 5-tą po południu dnia 1 sierpnia 1944 roku. Żołnierze stolicy! Wydałem dziś upragniony przez Was rozkaz do jawnej walki z odwiecznym wrogiem Polski, najeźdźcą niemieckim - napisał dowódca AK generał Tadeusz Komorowski, pseudonim Bór.
Plan Burzamiał przynieść wyzwolenie Warszawy i przejęćie rządów przez władze Polskiego Państwa Podziemnego przed wkroczeniem wojsk sowieckich. Do walki przystąpiło około 23 tysięcy żołnierzy AK, z czego tylko 10% było uzbrojonych. Siły niemieckie w dnu wybuchu powstania liczyły ok. 15 tys. żołnierzy, a później zostały rozbudowane do 55 tysięcy. Masowy udział ludności cywilnej Warszawy w Powstaniu nadał mu charakter powszechny. Do walki dołączyły również inne organizacje konspiracyjne.
Na wieść o wybuchu powstania Hitler nakazał bezwzględne stłumienie zrywu, eksterminację ludności Warszawy i zburzenie stolicy. Od 4 sierpnia Himmler kierował do miasta kolejne oddziały - formacje SS, policji, własowców oraz jednostki 9 Armii. Siły te dysponowały lotnictwem, czołgami i artylerią. Dowódcą został gen. SS von Bach.
Powstanie Warszawskie przebiegało w kilku fazach. Dzięki kompletnemu zaskoczeniu Niemców powstańcy opanowali w dniach od 1 do 4 sierpnia znaczną część miata, następnie, wobec silnej kontrofensywy, już tylko bronili swoich pozycji - dzielnić nadbrzeżnych do 30 września i arterii komunikacyjnych z zachodu na wschód do 2 października.
Przed wybuchem powstania armia radziecka znajdowała się już na przedpolach Warszawy.
Alianci apelowali do Stalina o pomoc dla powstańców: powinniśmy uczynić wszystko, co możemy, aby ocalić możliwie najwięcej znajdujących się w Warszawie patriotów oraz o wyrażenie zgody na udostępnienie lotnisk dla samolotów zachodnich dokonujących zrzutów zaopatrzenia dla walczącej Warszawy. Niestety stanowisko Stalina było nieprzejednane. Postanowił czekać na wykrwawienie się powstania, a następnie dać Armii Czerwonej rozkaz wkroczenia do pustego miasta. Nie zgodził się również na realizację opracowanego przez sztab I Frontu Białoruskiego marszałka Rokossowskiego planu natarcia na stolicę z przyczółka magnuszewskiego. Stalin pozwolił I Armii Wojska Polskiego jedynie na opanowanie Pragi. 14 września pierwsze polskie oddziały osiągnęły brzeg Wisły. Czyż nie bł to dobry moment do zaatakowania lewobrzeżnej Warszawy? Siły niemieckie związane były ciężkimi walkami ulicznymi z powstańcami. Walka na dwa fronty byłaby dla Niemców szczególnie trudna.
Powstanie Warszawskie miało duże szanse na zwycięstwo. Mogło stać się jedną ze zwycięskich bitew II wojny światowej. Bezprzykładne poświęcenie, bohaterstwo i cierpienie żołnierzy AK i innych organizacji konspiracyjnych oraz ludności cywilnej niestety nie przełożyło się na realizację zobowiązań sojuszników zachodnich. Dyplomacja amerykańska i brytyjska nie potrafiły wywrzeć dostatecznie silnej presji na Stalina, aby Rosjanie udzielili pomocy powstaniu. Franklin Roosevelt i Winston Churchil zadowolili się wyjaśnieniami Stalina: (...) Wcześniej czy później prawda o garstce przestępców, którzy wszczęli awanturę warszawską w celu przechwycenia władzy, stanie się wszystkim znana (...). Nie może ulegać wątpliwości, że Armia Czerwona nie będzie szczędzić wysiłków, aby rozbić Niemców pod Warszawą i wyzwolić Warszawę dla Polaków - antyfaszytów (...).
Powstańcy niestety nie otrzymali wystarczającego wsparcia także od aliantów zachodnich, chociaż ten militarny zryw był w interesie nie tylko Polaków, ale całej koalicji antyniemieckiej. Z braku pomocy z zewnątrz powstanie warszawskie stało się nie zwycięską bitwą, ale epopeją bezgranicznego bohaterstwa i cierpienia stolicy i jej mieszkańców.
Mimo ogromnej przewagi liczebnej i technicznej Niemcy długo nie mogli przełamać oporu powstańców. Po zajęciu Woli hitlerowcy dokonali masakry ludności. Stosowali barbarzyńskie metody walki. Ataki ich oddziałów osłaniały jako żywe tarcze grupy cywilów, kobiety i dzieci. Historia zatoczyła wielkie koło. Niemcy atakując Głogów w XII wieku przywiązali do machin oblężniczych dzieci obrońców miasta...
Z zeznań członka Verbrennunggs kommando - Warschau, które paliło zwłoki pomordowanych mieszkańców Woli wyłania się obraz niespotykanego okrucieństwa Niemców. (...) Przy Wolskiej nr 60 na środku podwórza zastaliśmy stos zwłok wysokości ok. 2 metrów, długości około 20 m, szerokości ok. 15 m. Sądząc na oko mogło być ponad 2000 zwłok. Były to w większości zwłoki mężczyzn, tylko niewiele kobiet i dzieci. W składzie narzędzi przy Wolskiej nr 85 zastaliśmy około 300 zwłok w sutannach oraz około 80 w ubraniach cywilnych. Przy Wolskiej 91 w podwórzu zastaliśmy zwłoki ok. 100 rozstrzelanych mężczyzn. Zwłoki spaliliśmy na miejscu. (...) W Szpitalu św. Łazarza z całego terenu, z łóżek i nawet ze stołów operacyjnych zebraliśmy ok. 5000 zwłok. Zakładaliśmy paleniska trzy razy (...).
Tłumiąc powstanie Niemcy starali się rozdzilić siły powstańcze na małe grupy. Okrążali kolejne dzielnice. Łączność między zgrupowaniami utrzymywana była przez sieć podziemnych kanałów. Działała powstańcza poczta obsługiwana przez harcerzy. Wychodziła powstańcza prasa. Krzysztof Kamil Baczyński pisał swe ostatnie przed śmiercią wiersze.
Polacy nie poddawali się. Zdobywali na Niemcach broń, a nawet działa i wozy pancerne. Przegrupowywali oddziały. W krótkich chwilach wytchnienia śpiewali głośno polskie patriotyczne piosenki. Księża udzielali nie tylko sakramentu ostatniego namaszczenia, ale i małżeństwa.
Gdy hitlerowcy skupili swe siły do ataków na Stare Miasto, wówczas w Śródmieściu wyparto okupanta z kolejnych punktów strategicznych: Pałacu Staszica, gmachu centrali telefonicznej PAST-a, budynków policji. Stare Miasto broniło się w warunkach pełnego okrążenia od 12 sierpnia do 2 września. Bohatersko odpierano atakujących bronią pancerną Niemców, którzy mimo przewagi militarnej ponosili duże straty. Generał Bach nie mógł zrozumieć, skąd bierze się taki zaciekły opór Polaków, będących - w jego rozumieniu - na zupełnie straconych pozycjach.
Stare Miasto dogorywało. Wściekłość i okrucieństwo Niemców wobec powstańców była bezprzykładna. W szpitalach hitlerowcy dokonywali masowych mordów na bezbronnych rannych i chorych, gwałtów na sanitariuszkach. Pozostałych przy życiu wysiedlono, domy spalono, zaś historyczne obiekty, takie jak Zamek Królewski i katedrę wysadzono w powietrze.
Podobny los spotkał Powiśle. Po zdobyciu tej dzielnicy Niemcy krwawo spacyfikowali ludność cywilną. Padały kolejne barykady i punkty oporu. Rozbite, znajdujące się w okrążeniu grupy powstańców ewakuwały się kanałami w kierunku Wisły lub dzielnic będących pod kontrolą Polaków. Jednakże sytuacja zmieniała się błyskawicznie. Tam, gdzie jeszcze wczoraj byli powstańcy, następnego dnia już byli Niemcy. Wielu ludzi wychodzących z kanałów znajdowało śmierć z rąk czekających już przy włazach Niemców. Hitlerowcy profilaktycznie wrzucali do kanałów granaty, a także blokowali włazy, aby Polacy nie mogli wydostać się na powierzchnię. Jedyną drogą ratunku dla powstańców było dotarcie do rzeki. Niestety Niemcy zakratowali większość wylotów kanałów. Uciekający ostatkiem sił, osaczeni, ranni, głodni, zamiast dojść na wolność, znajdowali się w pułapkach bez wyjścia, gdzie śmierć była dużo gorsza od tej z bronią w ręku. Umierali - widząc stojące na drugim brzegu Wisły wojska sowieckie.
Upadł Mokotów broniony przez pułk AK Baszta.
Z bohaterstwa i ofiary życia młodziutkich powstańców rodziła się późniejsza legenda batalionów Zośka i Parasol.
Generał Bór rozpoczął dnia 27 września rokownaia z Niemcami. W dniu 2 października w sztabie generała Bacha w Ożarowie podpisano kapitulację.
Wojska powstańcze miały zachować prawa kombatanckie. Wysiedloną w 100% ludność skierowano do obozu przesiedleńczego w Pruszkowie, stąd na zaplecze frontu, a potem, łamiąc umowę kapitulacyjną, do obozów koncentracyjnych i obozów pracy w Polsce i Niemczech.
Straty Polaków były ogromne. 16-18 tys. powstańców zginęło, a 25 tysięcy było rannych, 150 tysięcy cywili zostało zabitych, a Warszawa została - rozkazem Hitlera - obrocona w gruzy i zgliszcza.
Straty niemieckie obliczane są na około 26 tysięcy żołnierzy (17 tys. zabitych i 9 tys. rannych).
W warunkach druzgocącej przewagi militarnej Niemców, powstańcy przez długie 63 dni wiązali znaczne siły 9 Armii, jak powiedział Heinrich Himmler, walka była najbardziej zażarta spośród prowadzonych od początku wojny, a równie ciężka, jak walki uliczne o Stalingrad.
Hanna i Jerzy przeżyli powstanie. Po wojnie pobrali się. Było to jedno z wielu wspaniałych powstańczych małżeństw, gdzie miłość, poświęcenie i wzajemne oddanie z lat młodości przetrwały wszystkie dalsze koleje losu. Ich uczucie było żywe i świeże przez dziesiątki lat. Hanna wykładała historię w liceach, następnie obroniła pracę doktorską i została pracownikiem naukowym Instytutu Kształcenia Nauczycieli. Jerzy dokończył studia medyczne, specjalizował się w pulmonologii, uzyskał doktorat, ale zawsze ważniejsze dla niego było leczenie chorych, aniżeli praca naukowa.
Kiedy Hanna umarła, Jerzy odszedł wkrótce potem. Nie można bowiem żyć bez serca...
Hanna była moją matką chrzestną, to po niej otrzymałam moje drugie imię...
Barbara Hanna Otto
|