63 rocznica powstania V Batalionu CKM w Iraku
W systemie polskiej organizacji wojskowej do momentu wybuchu wojny we wrześniu 1939 roku mieliśmy zaledwie kilka jednostek ciężkiej broni maszynowej pomyślanych jako samodzielne jednostki organizacyjne i taktyczne. Zorganizowane w kompanii CKM lub baony. Nie mieliśmy natomiast tych jednostek po odrodzeniu suwerennej armii polskiej w Związku Radzieckim w okresie wrzesień 1941 - sierpień 1942 rok. Dopiero po ewakuacji Wojska Polskiego z Rosji w sierpniu 1942 roku do Iraku na skutek przyjęcia angielskiej struktury organizacyjnej uległy reorganizacji jednostki taktyczne broni, piechoty (pułki piechoty zlikwidowano, a utworzono brygady obejmujące po trzy bataliony), a w związku z tym utworzono nową na szczeblu dywizji jednostkę organizacyjną i taktyczną w postaci V Baonu Ciężkich Karabinów Maszynowych. W skład Baonu weszli żołnierze ze zlikwidowanych pułków piechoty 13, 14 i 15. Pierwszym dowódcą baonu był ppłk Lachowicz Jan, dotychczasowy dowódca 15 pułku piechoty.
Dzień 26 października 1942 roku należy przyjąć jako dzień organizacji naszego baonu. W dniu tym dowóca ppłk Lachowicz, wydał pierwszy rozkaz, którego treść dla ścisłości historycznej cytujemy: Z dniem dzisiejszym stajemy się nową jednostką organizacyjną i taktyczną V Dywizji Piechoty. Jesteśmy powołani do wspierania swoim cekaemami piechoty dywizyjnej w jej żmudnej pracy na polu bitwy. Wiemy dokładnie co to znaczy i jakie czekają nas zadania. Żołnierz CKM zdał już raz egzamin w 1939 roku, zdał go pod Tobrukiem i zdawać go musi w przyszłości. Ten egzamin musi być ostateczny i zwycięski.
Nasz odwieczny wróg Niemiec nie zna pardonu, ale od 1939 roku nie znamy go również i w tym właśnie leży sedno rzeczy, że my, żołnierze V Baonu CKM, będziemy mieli najlepsze pole do popisu, do zemsty nad wrogiem bez pardonu.
Dotychczas żołnierz CKM był najlepiej zdyscyplinowanym żołnierzem wśród piechoty. Tej wartości nie możemy zatracić, a przeciwnie - musimy się jeszcze bardziej wyróżnić, tak dyscypliną, jak i poziomem moralnym.
Wzywam Was do pracy nad sobą, do pracy nad opanowanem nowej broni, bo tylko poprzez trud i pracę dojdziemy do wolnej POLSKI.
Tak więc cele i zadania Baonu zostały pierwszym razem krótko, ale zwięźle i jasno podane. Cel wspaniały, zadanie ogromne, acz nie przekraczające możliwości ludzkich. Rola Baonu została sprowadzona do bezpośredniego wspierania akcji piechoty i z nią ściśle wiązała chociaż - jak zobaczymy - niekiedy poszczególne oddziały Baonu na skutek wytworzonej w boju sytuacji musiały zmienić charakter swej pracy.
Pierwszym miejscem postoju V Baonu CKM w Iraku, jak zresztą całej V Dywizji Piechoty, były tereny pustynne położone w odległości kilku kilometrów od miasteczka arabskiego Khanaquin, zamieszkałego w większości przez Arabów. W miasteczku tym mieszka również kilka, czy kilkanaście rodzin żydowskich, których pochodzenie rzekomo wyprowadza się jeszcze z czasów uprowadzenia Żydów do niewoli przez królów asyryjskich.
Bliżej obozu znajdowała się dość duża rafineria nafty, oczywiście angielska. Obóz przecinała rzeka Hwand, skręcająca tuż za rafinerią pod kątem prostym w kierunku Khanaquin. Jej zawdzięczają Arabowie wspaniałe gaje palm daktylowych, nadające mieścinie charakter oazy. Rzeczka ta nie głęboka w czasie deszczu zmienia się w ogromną rzekę o szybkim rwącym prądzie i gwałtownych zmianach poziomu wody. Upały nieznośne, dochodzące we wrześniu, a nawet w październiku do 60 st. C. Poruszanie się żołnierzy między godziną 11 a 16 było wzbronione. Toteż rzeczka była prawdziwym dobrodziejstwem. Żołnierze bowiem uznojeni upałami i pracą mogli się odświeżać w rzeczce. Kąpiele były organizowane zbiorowo, w ustalonej kolejności oddziałów.
Mieczysław Bandur
|