Moje i Rycerzy Niepokalanej spotkania z Ojcem Św. Janem Pawłem II
Do Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej przybyłam w 1978
r. Zamieszkałam w Chicago, w dzielnicy, gdzie łączą się (bardzo
blisko siebie) trzy polonijne parafie: Św. Heleny, Św. Młodzianków
i Św. Trójcy. Szybko zauważyłam też, że jest tutaj dużo polskich
dzieci, a przy żadnej z tych parafii nie było polskiej szkoły
sobotniej. Nie było też Rycerstwa Niepokalanej. Wkrótce więc,
po założeniu Rycerstwa, zajęłam się organizowanem polskiej
szkoły. Dzieci, także młodzież zgromadziłam bardzo szybko
i ogromnie przychylnych dla tej idei rodziców... lecz piętrzące
się przeszkody były prawie nie do pokonania. Ale gdy w październiku
1979 r. do Chicago przybył Ojciec Święty Jan Paweł II wszystko
zmieniło się o całe 360 st. Nawet ksiądz proboszcz zmienił
swoje zdanie.
Bowiem na placu 5-ciu Polskich Braci Męczenników, Ojciec Święty
Jan Paweł II prosił nas, swoich rodaków, wołając: Zachowajcie
wiarę Ojców, polskie chrześcijańskie zwyczaje, polskie tradycje,
kulturę polską. I mówcie po polsku! I przekazujcie to w spuściźnie
następnym pokoleniom.
W tym głosie była siła, w tym głosie była moc, która rozwiała
przeszkody, pokonała bariery. I oto w kilka miesięcy po wizycie
Ojca Świętego powstała Polska Szkoła przy Parafii św Młodzianków
w Chicago. Obecnie, tj. w 2005 r. szkolała obchodzi jubileusz
25-lecia działalności.
Moje drugie spotkanie z Ojcem Świętym Janem Pawłem II. W sierpniu
1991 r. wraz z 35-osobową grupą młodzieży Rycerstwa Niepokalanej
udałam się na VI Światowy Dzień Młodzieży na Jasnej Górze
i spotkanie z Ojcem Św., naszym Polskim Papieżem. Wspomnę,
iż była to jedyna zorganizowana grupa młodzieży z Polonii
Amerykańskiej.
O, jak bardzo owocne było to spotkanie z Zastępcą Chrystusa
na ziemi. Były to prawdziwe Zielone Święta, prawdziwe Zesłanie
Ducha Świętego na młodych. Nam przypadło noclegowanie w Częstochowie
z młodzieżą z Rosji i Białorusi. Nawet i ten fakt okazał się
działaniem Ducha Świętego. Po pięciu dniach wspólnego przeżywania
wielkich bożych spraw na Jasnej Góze ta piękna młodzież z
Rosji i Białorusi zapragnęła zostać Rycerzami Niepokalanej.
Wtedy właśnie, u stóp królowej Polski została założona rosyjska
i białoruska grupa Rycerzy Niepokalanej.
Trzecie moje spotkanie z Ojcem Świętym. W 1992 r. udałam się
z kilkuosobową grupą Rycerzy Niepokalanej z Chicago na Białoruś,
na zaproszenie białoruskiej młodzieży, którą spotkaliśmy na
Jasnej Górze. W Grodnie na Białorusi, w katedrze spotkaliśmy
Arcybiskupa T. Kondrusiewicza, który zaprosił nas, z tą samą
misją do Moskwy. Na Białorusi wykonaliśmy w katedrze i innych
świątyniach - przedstawienie o objawieniach Matki Bożej w
Fatimie oraz żywot św. Maksymiliana i zakładaliśmy grupy Rycerstwa
Niepokalanej. W rok później,w 1993 r. wprost cudownie udało
nam się zaproszenie do Moskwy zrealizować. Pomógł nam w tym
bardzo św. Maksymilian Kolbe i Polski LOT w Chicago. Nasza
misja w Moskwie przeszła wszelkie oczekiwanie! W rok później,
zapytany o nasz pobyt w Moskwie, ks. arcbp. Tadeusz Kondrusiewicz
odpowiedział: Rycerze Niepokalanej z Chicago pomogli naszemu
Kościołowi w ewangelizowaniu, w bardzo trudnych początkach
i skutecznie nauczyli naszą młodzież, jak pomagać Kościołowi
w zdobywaniu dusz dla Chrystusa. Koniec cytatu. W Moskwie
- w katedrze oraz w kościele Niep. Pocz. NMP wykonaliśmy ww.
przedstawienia, uczyliśmy znaku Krzyża, prowadziliśmy naukę
prawd wiary. Na koniec urząziliśmy procesję na Plac Czerwony,
wzdłuż Łubianki i Placu Dzierżyńskiego, co wtedy było wielkim
ryzykiem. Rok 1993, tam trwała jeszcze pierestrojka, a w
tzw. Białym Domu rządowym słychać było strzały i leciały szyby
z okien. O dziwo, nikt nam nie utrudniał, nikt nas nie zaczepiał.
Szliśmy na Plac Czerwony z figurą Matki Bożej, z maryjną flagą
biało-niebieską... Na Placu Czerwonym śpiewała z nami młodzież
rosyjska Ave, Ave, Ave Maryja unosząc w górę wysoką figurę
Niepokalanej i odmawialiśmy różaniec. A o godz. 9 wieczorem
rozwinęliśmy naszą polską flagę i zaśpiewaliśmy Apel Jasnogórski.
Wtórował nam donośnie zegar na Kremlu, wybijająć jakoby na
Jasnej Górze, godzinę Apelu. Bardzo głęboko przeżywaliśmy
tamte chwile. Po odbytej misji w Moskwie udaliśmy się na Litwę.
W Wilnie i na przedmieściach - w kilku kościołach przedstawiliśmy
Orędzie Fatimskie i żywot św. Maksymiliana i tam właśnie w
Wilnie dotknęło nas ogromne szczęście: spotkanie z Ojcem Świętym
Janem Pawłem II. Gdy przedstawiłam Ojcu Św. cel, z którym
przybyliśmy na Litwę i że wracamy z Moskwy z takiej samej
misji, że w Moskwie założyliśmy też Rycerstwo Niepokalanej,
Ojciec Św. z wyraźnym ożywieniem i radością powtórzył dwukrotnie:
I w Moskwie!? I w Moskwie?! Udzielam błogosławieństwa wam
i wszystkim, których spotykacie w waszej misyjnej działalności
dodał Ojciec Święty. I pogłaskał po twarzy młodych Rycerzy,
Rycerki, a niektórych głowy przytulił do serca - wtulił w
swe ramiona.
Boże! Co działo się wtedy! Bałam się, że oszaleją, ponieważ
twarze mieli roześmiane ze szczęścia i jednocześnie płakali,
łkając. Później opowiadali jak mocne duchowe uderzenia odczuli
wewnątrz, dotykając Ojca Świętego. Wyraźnie też odczuło się
to w ich postępowaniu. A dwaj młodzieńcy-rycerze z tamtej
grupy, są już dziś kapłanami. Kto dotknął Ojca Świętego Jana
Pawła II, odczuł na pewno coś niezwykłego. Odczułam też i
ja, gdy obie swoje dłonie położył wtedy na mojej głowie, a
wcześniej marzyłam o tym tylko, aby choć cień Jego padł na
mnie....
W 1999 r. gdy do mego rodzinnego miasta - Łowicz - miał przybyć
Ojciec Święty Jan Paweł II, otrzymałam od biskupa Ordynariusza
Diecezji Łowickiej informacje i bilet wstępu. Miałam też możliwość
w swoim rodzinnym mieście spotkać prywatnie Ojca Świętego,
na kilka chwil, ale świadoma tego, jak wielu spośród moich
ziomków, czy też z rodziny nigdy nie miało możliwości spotkać,
czy choćby zobaczyć z bliska Zastępcę Jezusa Chrystusa na
ziemi, zrezygnowałam na rzecz bliźnich. Mnie natomiast uszczęśliwiała
świadomość faktu, że naszej łowickiej rodzinnej ziemi dotknęła
stopa Zastępcy Chrystusa, i że wśród swoich ziomków i rodziny
było mi dane tę ogromnie dziejową chwilę przeżyć!
I oto ostatnie moje spotkanie z Ojcem Świętym Janem Pawłem
II: Jak wiemy - w 2003 r. przypadł Jubileusz 25-lecia Pontyfikatu
naszego ukochanego polskiego Papieża, a Rycerstwo Niepokalanej
w Chicago rozpoczęło wtedy 25 rok działalności i 25 rok pięknej
i owocnej współpracy z Ojcami Franciszkanami w Ryzmie Santa
Serere i Niepokalanowe w Polsce. Z tych okazji Ojcowie Franciszkanie
zaprosili mnie do Rzymu... i wytorowali mi drogę do Ojca Świętego
wraz z delegacją Rycerstwa Niepokalanej. Wiem o Waszej działalności
- czytam Rycerza Niepokalanej powiedział do mnie Ojciec Święty.
A udzielając mi błogosławieństwa udzielił wszystkim członkom
Rycerstwa Niepokalanej i całej Polonii.
Wraz z błogosławieństwem Ojca Świętego czuje się wielką moc.
I tę moc odczułam w 1979 r. podczas Jego wizyty w Chicago,
przy zakładaniu wtedy Rycerstwa Niepokalanej w tym mieście
i polskiej szkoły przy parafii św. Młodzianków. Tę moc czułam
przez wszystkie lata zmagania się z przeciwnościami i utrudnieniami.
I wierzę, że moc Jego błogosławieństwa i Jego nauczanie jeszcze
bardziej teraz owocować będą. Amen.
Maria Kubel
Założycielka Rycerstwa Niepokalanej i Polskiej Szkoły w Chicago
P.S. Chorobę i śmierć Ojca Świętego, naszego kochanego polskiego
papieża, przeżyłam - jak każdy z nas, bardzo wstrząsająco.
I bardzo boleśnie! Ale moc Jego błogosławieństwa i słowa:
Nie lękajcie się! Jestem spokojny, i Wy bądźcie spokojni
- owocują.
|