Pogoda

Radio Polonii 2000
Wietrzne Radio 1080am
GPDesigning.com

Szanowna Redakcjo Kuriera Codziennego

Obszerny artykuł p. Leopolda Witkowskiego, Kurier Codzienny z dnia 12-14 września br. dotyczący życiorysu Szymona Wiesenthala - “głównego żydowskiego łowczego agentów Gestapo” czasu wojny, nie pokrywa się z tym, co sam Wiesenthal ujawnił o swojej osobie reporterom anglojęzycznych pism chicagowskich: The Chicago Tribune, w marcu 1979 roku.
Jak wiadomo, zjawił się wówczas w Chicago jako koronny świadek w sądzie federalnym przeciwko Franciszkowi Walusiowi, rzekomemu agentowi Gestapo jak i współmordercy Żydów w Polsce w latach II wojny światowej. W czasach wojny Waluś miał wówczas zaledwie 16-18 lat i był raczej małego wzrostu, co już nie licowało z wymogami rekrutacji do Gestapo, wg. orzeczenia rzeczoznawców. Rozprawa ta nabrała szerokiego rozgłosu nie tylko w prasie chicagowskiej, lecz też i w ogólno-amerykańskiej. A prowadził ją sędzia sądu federalnego Hoffman - żydowskiego pochodzenia.
Otóż wersja życiorysu Wiesenthala podanego przez pana L. Witkowskiego, w oparciu o pracę naukową płk. T. Bednarczyka z Polski, w ogóle nie pokrywa się z osobistymi ujawnieniami Szymona Wiesenthala podanym reporterom pism chicagowskich. I tu wyłania sie konieczność skonfrontowania reportaży Sun-Times’a i Chicago Tribune z ujawnieniami płk. Bednarczyka, jak i wyciągnięcia stosownych wniosków.
Osobiście w tym to czasie byłem w takim stanie zdrowia, że nie miałem sił na intensywniejsze zajęcie się tą sprawą. Tym bardziej, że Waluś, w społeczności polonijnej, a zwłaszcza emigracyjnej uznany został już przed wyrokiem za rzeczywistego kolaboranta niemieckiego. W późniejszym okresie czasu, gdy powróciłem do sił, poszukiwałem tych numerów wymienionych pism chicagowskich, lecz znowóż przechodziło to moje możliwości. Moje zabiegi wśród kolegów o fizyczne wsparcie moich zabiegów nic nie pomogły. Obecnie, na skutek zainteresowań p. L. Wiktowskiego sprawa ta znowu została nagłośniona. Stąd moja reakcja.
Ze względu na ważność znaczenia działalności antypolskiej Szymona Wiesenthala, odnalezieniem reportażu pism chicagowskich, z marca 1979 r. powinien zajać się, jeśli nie Komitet Spraw Polskich przy WKP to konsulat III RP w Chicago.
Według relacji p. Wiesenthala, ujawnionych pismom chicagowskim w marcu 1979 r. “architekt Wiesenthal” w październiku 1939 r. miał powierzony przez nowoutworzone przez sowiety władze Zapadnej Ukrainy nadzór nad budową autostrady: Lwów - Żytomierz - Kijó. Budowa ta prowadzona była odcinkami. W związku z tym, nadzorca Wiesenthal musiał mieć jakieś biuro techniczne, prawdopodobnie przy b.urzędzie wojewódzkim lwowskiego i musiał mieć do dyspozycji nie tylko personel budowlany lecz i techniczny. A robotników musiało dostarczać mu NKWD. Po Kampanii Wrześniowej wiadomo kim mogli być ci robotnicy.
Gdy w czerwcu 1941 r. Lwów i tereny Małopolski Wschodniej zajęły oddziały Wehrmachtu, korzystając z okazji, ówczesny “personel” robotniczy z miejsca skorzystał z okazji i ulotnił się, prawdopodobnie! Natomiast gdy władze na tym terenie przejęli Niemcy, z miejsca upoważnili Wiesenthala by budowę tę kontynuował, dodając mu auto, szofera i nowy “garnitur” robotniczy. Być może, że tym razem mogli też tam być i aresztowani przez Gestapo Żydzi. Ale jak ich p. Wiesenthal traktował, tego nikt nie wie. jak również nikt nie wie, ile ludzi (tychże robotników) straciło tam życie.
Zagadnienie to, z tytułu wcześniejszego, sprzed dziesiątek lat wielkiego nagłośnienia tejże osoby, jest zbyt ważne dla historii. Przeto sprawa ta powinna wreszcie zostać należycie wyjaśniona, kim był i jaką rolę odegrał Szymon Wiesenthal dla władz sowieckich jak i dla Gestapo. Oraz by wreszcie skończyć z tą maskaradą, jaką stało się dekorowanie przez Wałęsę Orderem Odrodzenia Polski Pierwszej Klasy jak i przez Stolzmana-Kwaśniewskiego Orderem Orła Białego.
A więc, na dzisiaj najważniejszą sprawą jest odszukanie wywiadu Wiesenthala w pismach chicagowskich w marcu 1979 roku, by móc go porównac z tym, co ujawniła płk. Bednarczyk.

Stefan Kowalik
Chicago