Pogoda

Radio Polonii 2000
Wietrzne Radio 1080am
GPDesigning.com

Odpowiedzialność - brak kompetencji a skutki
Okolicznościowe wspomnienie z okresu przedwojennego w stosunku do obecnego

W okresie przedwojennym (przed II WS) służyłem w plutonie łączności wojska polskiego. W czasie lekcji odbioru słuchowego - odbioru znaków Morse’a, nasz szef stale nas napominał abyśmy przy odbiorze znaków nie zlekceważyli sobie i nie odebrali jakiejś kropki czy też kreski. W podobnym wypadku lepiej jest opuścić całą literę niż ją zmienić. Bowiem pominięcie odbioru choćby jednej kropki zmienia całą treść wiadomości czy też meldunku. Jako przykład przytoczył nam przypadek jaki zdarzył się w czasie oblężenia twierdzy Przemyśl w 1914 r. wojsk austriackich przez wojska rosyjskie. Po iluś tam tygodniach oblężenia zabrakło oblężonym prochu! Wówczas to dowódca twierdzy przekazał do naczelnego dowództwa do Wiednia apel drogą radiową, wołając o natychmiastową przesyłkę prochu. Natomiast radiotelegrafista w Wiedniu odbierając radiogram przez pomyłkę opuścił jedną kropkę, skutkiem czego zamiast prochu odebrał grochu! A wygląda to tak: literę “p” nadaje się “.--.”, natomiast literę “g” pisze się “--.”. W ten to sposób zamiast prochu dostarczono grochu, skutkiem czego twierdza zmuszona była skapitulować.
Na marginesie tego warto dodać, że na skutek tej wpadki armia rosyjska zrobiła skok w głąb Podhala, skutkiem czego mający w Poroninie pod Zakopanem swoją melinę Iljicz Uljanow Lenin, czując się zagrożonym zmuszony był uciekać i schronił się do Szwajcarii, skąd trochę później został przerzucony w zaplombowanym wagonie towarowym przez Niemców do Rosji!
Cała ta przygoda twierdzy przemyskiej nieszczęsnego radiotelegrafisty dowództwa w Wiedniu jak i Lenina, przypomniała mi się po przeczytaniu w weekendowym wydaniu Kuriera Codziennego z 7-9 stycznia 2005 roku. Otóż na pierwszej stronie wydania podana została wiadomość jak to po trzęsieniu ziemi koło Sumatry amerykańskie centrum obserwacyjne w Honolulu monitorujące stan oceanu i fal tsunami, przekazało swe obserwacje do ministerstwa obrony w Maldiwy, informując o grożącym im niebezpieczeństwie. Po różnorodnych trudnościach dostarczenia tej wiadomości, celem którego było ostrzeżenie ich, telefon wreszcie odebrał dyżurny podoficer tegoż ministerstwa i wiadomość o tym, że za parę godzin od strony Indonezji dotrze na Malediwy tsunami. Dyżurny natomiast zapisał na druczku treść fonogramu, że za 2 godziny z Indonezji przybędzie pan T. Sunami!”. I tak to wygląda źle odebrana wiadomość czy też rozkaz w wojsku, a przy tym wykorzystana, skutkiem czego i tam też doszło do tragedii jaką dzisiaj odczuwamy, nawet i my też.
S.K.