Pogoda

Radio Polonii 2000
Wietrzne Radio 1080am
GPDesigning.com

Kilka pytań do “geniusza” Lecha Wałęsy
W odpowiedzi na “List otwarty”
Geniusze nie rodzą się, geniuszy się robi!

Tak to orzekł jeden nauczyciel w Wells High School w klasie angielskiego w latach 50. w Chicago.
Obserwując zachowanie “geniusza” L. Wałęsy, wyłania się względem niego kilka pytań:]
1. Jak to się stało, że tego rodzaju “polityczny geniusz niepodległościowy”, uchował się w systemie komunistycznej Polski. Wiemy dobrze, ile to setek tysięcy polskich działaczy niepodległościowych system ten wymordował za to tylko, że byli Polakami, i chcieli dla Polski pracować i być wierni tylko Polsce. Wiemy też dobrze, ile to lat potrzba, by nawet najzdolniejszych adeptów politycznych przygotować jak i wychować do zajmowania publicznych urzędów jak i do wystąpień publicznych z rzeczowymi argumentami. Wiemy tez dobrze, jakie to umiejętności musi posiadać tego rodzaju jednostka aby był zdolnym z miejsca po “przeskoczeniu płota” by mógł pertraktować “ze swymi wrogami”, jak i z miejsca wskoczyć na naczelne stanowisko państwa polskiego, “bez żadnego przygotowania”? A jeśli takie przygotowanie posiadał, to wyłania się tu pytanie:
2. Gdzie i kiedy i jak to udało mu się zrobić skok na funkcję prezydenta Polski. Tak prosto ze stołka w warsztacie stoczni gdańskiej?
3. Kto go tak informował na czas i kto nim sterował aby w każdym czasie mógł z miejsca przeskakiwać różne funkcje aż do funkcji prezydenta włącznie.
4. Wiemy dobrze z przeszłości, że każdy działacz polityczny władał nie tylko językami obcymi, lecz byli też znawcami prawa międzynadorowego, wybitnymi i doświadczonymi doradcami prawnymi jak i zdolni do prowadzenia administracji państwa, w różnych działach administracji państwowej, że posiadali tylko wyższe wykształcenie lecz i doświadczenie zawodowe w różnych zawodach wolnych. Że na czele państwa polskiego mogły ubiegać się zaledwie nieliczne jednostki. A nawet, zdarzało się też i tak, że mimo wysokich, nadrzędnych zdolności jak i imiejętności, wysunięty Polak na najwyższe stanowisko w Polsce z miejsca był zamordowany. A tu, w wypadku Lecha Wałęsy tak szybko i gładko od razu, bez żadnej gradacji wskakuje na nadrzędne stanowisko w państwie polskim. Wygląda to tak, że on “nieuk” czy też “samosiejka” z miejsca, w stosownej dla niego chwili, wskakiwał na czoło zespołu specjalistów, nawet z doktoratami.
Mało tego, specjalnie sterując tym zespołem w kierunku Moskwy! Ustąpienie z rządu Jana Olszewskiego jest tego dowodem! A kto obserwował tę gorącą noc gabinetu Olszewskiego ten zauważył, z jaką to biegłością ten “mistrz” dyrygował członkami nowego gabinetu Pawlaka. On to, na prawo i lewo rozdzielał gotowe funkcje państwowe z taką biegłością, jak gdyby już od kilku lat pełnił funkcję prezydenta Polski. A kim oni wszyscy byli i są nadal dobrze o tym wiemy!
Kto obserwował zachowanie polityki światowej jak i Rosji sowieckiej tamtych czasów ten zauważył, że Rosja Sowiecka od dziesięciu już lat, przed wojną Jaruzelskiego przeciwko narodowi polskiemu zauważał, że system ten nie długo się może utrzymać przy władzy. Wszelkie znaki na niebie i na ziemi na to wskazywały. I komuna polska również o tym dobrze wiedziała, lecz będąc ślepo oddana Rosji, mimo, że była ona już wcześniej na ten moment przygotowana i zdecydowana była pozbyć się tego polskiego komunistycznego bękarta, jednak ślepowrony Wojtek ze swą czeredą uparcie chciał dowieść, że Moskwa może na niego liczyć i że on sam bez pomocy Moskwy gotów jest Polskę utrzymać przy boku Rosji Sowieckiej. Tak był pewien milion polskich bolszewików! Jedni z nich działali otwarcie w imię pełnionej władzy, inni zaś, jak na przykład Wałęsa byli ukryci w szeregach braci robotniczej udającego prześladowanego, a jakże, jeszcze inni znajdowali się na różnych urzędach czy też uczelniach w roli profesorów czy też studentów. Tak więc, bez taaakich leaderów jakim okazał się Wałęsa, Solidarność nigdy by nie została rozbita! Ale jak wiemy, prócz Wałęsy w szeregach nowopowstałej Solidarności znajdowały się przeróżne wtyczki partyjne udających patriotów polskich. Jednym z nich, również “geniusz” wybrany był na przewodniczącego Krajowej Komisji Rewizyjnej, który w głosowaniu dostał więcej głosów niż sam Wałęsa, bowiem az 13 milionów. A był nim Jerzy Mol - szef zespołu adwokatów Huty Katowice. On to miał do dyspozycji ponad 200 adwokatów tejże huty. Znany był również i w Chicago też.
A jeśli ktoś nie wierzy jaką rolę w partii zajmował Lechu Wałęsa, niech się zapyta pierwszego lepszego sekretarza partii na województwo gdańskie, to mu powie. Jak i ci co z nim konferowali w stoczni gdańskiej z ramienia rządu. Inaczej mówiąc, była to jedna zgrana sitwa! A jaki on był pewny siebie? Czuł bowiem silne oparcie w plecach partyjnych więc udawał wielkiego bojowca robotniczego. Również jego zachowanie się tuż przed złożeniem przysięgi prezydenckiej mówiło samo za siebie!
Zanim doszło do złożenia przysięgi, trochę wcześniej, przybyły z Anglii rząd londyński, w osobach prezydenta Polski Niepodległej, Ryszarda Kaczorowskiego oraz kilku jego ministrów jak i kilkudziesięciu przedstawicieli życia politycznego jak i społecznego emigracji politycznej na ręce Lecha Wałęsy. Przekazana została również i Konstytucja Polski Niepodległej - testamentu marszałka Józefa Piłsudskiego dla narodu i państwa polskiego z 1935 roku. W godzinę później odbył się, na zamku w Warszawie, akt zaprzysiężenia Lecha Wałęsy na prezydenta Polski. Ten zaś mając pod ręką Konstytucję Polski Niepodległej wolał jednak złożyć przysięgę na konstytucję tzw. bierutowską z roku 1952. I ażeby było weselej dodał od siebie: “tak mi dopomóż Bóg!”.
5. Wyłania się tu pytanie: dlaczego tak postąpili? Kto go do tego nakłonił? Wiadomo przecież dla niego było, bowiem od wielu już miesięcy wcześniej pertraktacje w Londynie, w tej sprawie prowadził ówczesny ambasador PRL bis dr de Virion, więc dobrze był o tym poinformowany, dużo wcześniej i Wałęsa, a jednak?
Dodać należy, wypada, że na stypę Polski Niepodległej w Warszawie przyjechała z Chicago “delegacja niepodległościowców” z pułkownikiem dyplomowanym Aleksandrem Kajkowskim na czele. Żaden z tych “niepodległościowców” chicagowskich nie reagował na te zuchwałe zagrywki Wałęsy jak i jego otoczenia. Inaczej zachował się przed laty niejaki Tadeusz Rejtan, który w obliczu przekazania władzy nad Polską na sejmie warszawskim w roku 1773 nie chcąc dopuścić do wejścia na salę obrad możnowładcę rosyjskiego, rzucił się pod drzwi, krzycząc: “po moim trupie zdobędziecie Polskę.”. Dodać należy, że Rejtan był posłem ziemi nowogrodzkiej jak i konfederatem barskim z otoczenia Kazimierza Pułaskiego. Ale cóż tu wymagać od takiego Wałęsy, jeśli “dyplomowani” spraw tych nie rozumieli, we właściwym czasie.

Stefan Kowalik
Chicago