Pogoda

Radio Polonii 2000
Wietrzne Radio 1080am
GPDesigning.com

Joasia Dajnowiec

Nie ma chyba w Chicago osoby, która nie słyszałaby o Joasi Dajnowiec. Od kilku miesięcy jej tragiczną historię nagłaśniają wszytkie polonijne media, włączając się solidarnie w jedną z największych akcji charytatywnych. Na konto fundacji wpłynęło już $175000, co jest ogromnym sukcesem, ale mimo wszystko to wciaż zbyt mało, aby rozpocząć skomplikowaną operację przeszczepu jelit.
Joasia za kilka dni będzie obchodzić bardzo smutną rocznicę. Prawie dokładnie rok temu, w styczniu, pod wpływem silnego bólu brzucha, dostała się na stół operacyjny. Tam rozpoczął się najtragiczniejszy rozdział jej życia. Postawiono diagnozę, której bezpośrednim następstwem było wycięcie kilku metrów jelita. Pozostawiony zdrowy odcinek (22 cm), nie pozwalał jednak na normalne funkcjonowanie.
Po kilku tygodniach rehabilitacji Joasia mogła wrócić do domu, ale z całym zestawem przyrządów medycznych, które podtrzymują ją przy życiu do dzisiaj. Koszmarne 14 godzin dziennie trwa przyswajanie kroplówki ze składnikami odżywczymi, ponieważ dziewczyna nie może niczego jeść ani pić normalnie. Takie obciążenie jest najbardziej szkodliwe dla wątroby. Jej uszkodzenie może doprowadzić do jeszcze gorszych powikłań układu pokarmowego. Dlatego jedynym wyjściem i koniecznością, jest jak najszybsza operacja przeszczepu jelit. Problem w tym, że dla osoby nieubezpieczonej w USA taka operacja to wydatek kilkuset tysięcy dolarów.
Kiedy siostra Joasi, Kasia Wodarczuk usłyszała, że szpital po wstępnym rozpatrzeniu wniosku żąda $500.000, załamała ręce. Sama wraz z mężem utrzymuje trójkę dzieci, więc taka suma dla kilkuosobowej rodziny to coś nieprawdopodobnego. Rozpoczęło się zabieganie o wszelkie dofinansowania, refundacje i zapomogi medyczne. Sprawdzano każdą możliwość ominięcia kosztów, albo ich znacznego obniżenia. Wypełnianie wniosków i kompletowanie dokumentów trwało bardzo długo, ale efektów niestety nie przynosiło. Kasia zrezygnowała z pracy, aby cały czas poświęcić na szukanie środków finansowych. Wraz z najbliższymi opracowała ulotki informacyjne i listy, które rozsyłano dosłownie wszędzie. Bez skutku.
Tym niezwykle rzadkim przypadkiem medycznym, a przede wszystkim tragiczną sytuacją młodej dziewczyny, zainteresowała się doktor Dorothy Prusek. Od lutego 2005 r. opiekuje się Joasią i prowadzi rozmowy z lekarzami szpitala Northwestern, w którym planowany jest przeszczep. Jej profesjonalna pomoc jest wciąż niezwykle przydatna. To właśnie ona dotarła do dziennikarza Radia Relax, Pawła Skorskiego, oraz prezesa Polish American Youth, Bogdana Węgrzynka w połowie października 2005 r. i przedstawiła tragiczną sytuację Joasi. Już wtedy lekarze pospieszali mówiąc, że do końca grudnia powinien odbyć się przeszczep: Jaosia przechodziła bardzo silną żółtaczkę mechaniczną, wciąż spadała na wadze. Ci dwaj młodzi ludzi postanowili działać.
Po wielu spotkaniach i rozmowach, po rozpatrzeniu wszystkich możliwości i kontaktów, powstał pomysł na stworzenie akcji charytatywnej “Serce przy Sercu”. Ma ona jeden cel: zebrać fundusze wystarczające do przeprowadzenia przeszczepu. W związku z tym, w ciągu kilku tygodni, dzięki ogromnej przychylności dziennikarzy i wytężonej pracy organizatorów, nagłośniono sprawę Joasi. Poruszono wszystkie wpływowe środowiska polonijne, biznesowe i artystyczne. Młodzież, solidaryzując się z Joasią, stanęła pod kościołami, na koncertach i na boiskach - wszędzie, gdzie istaniała możliwość zebrania choćby najmniejszej kwoty.
Trzeba przyznać, że społeczność polska w Chicago, zniechęcona i nieco zmęczona zbiórkami charytatywnymi, zareagowała na tragedię Joasi Dajnowiec niezwykle serdecznie. Od pierwszego dnia akcji, po dzisiejszy dzień, nie przestają dzwonić telefony ofiarodawców, ludzi wielkiego serca, którzy często głęboko poruszeni pragną w jakiś sposób pomóc. Lista podziękowań rośnie w oczach.
Największą inicjatywą na rzecz ratowania Joasi, której podjęła się Młodzież Polonii Amerykańskiej, było zorganizowanie 10-godzinnego maratonu koncertowego w Copernicus Center. Jednocześnie w “Serce przy Sercu” włączyli się polonijni artyści, którzy tego samego dnia zorganizowali aukcję swoich dzieł w Muzeum Polskim. Tylko podczas tej inicjatywy udało się zebrać ponad $16.000.
Niewielu jednak wie, że kilka tygodni przed Świętami Bożego Narodzenia, akcja stanęła pod dużym znakiem zapytania. Narastały obawy, że czeka ją tragiczny i przedwczesny finał, ponieważ Joasia znalazła się w szpitalu. Każde, najmniejsze nawet przeziębienie, jest dla niej ogromnym zagrożeniem. Oznacza przede wszystkim zastąpienie składników odżywczych antybiotykiem, a to kolejne obciążenie dla bardzo słabego organizamu.
Przez kilka tygodni lekarze walczyli o to, aby zażegnać infekcję i przywrócić Joasi stan względnej “normy”, która oznacza codzienną, kilkunastogodzinną kroplówkę odżywczą. W związku z tym, wstrzymane zostały rozmowy na temat przeszczepu, a jedynym stwierdzeniem, jakie można było usłyszeć od lekarzy było: “Należy czekać”.
Dziś Joasia jest już w dou, i pomimo złego samopoczucia stan zdrowia się unormował. Jej życie jednak wciąż opiera się na podstawowym pytaniu: Czy zdążymy? Szpital ugiął się pod naciskiem wielu próśb i rozmów. Postanowiono rozpocząć przeszczep z kwotą $250.000. Brakuje $75.000. Joasia Dajnowiec, jej najbliżsi, wszyscy, którzy podjęli się uratowania jej młodego życia, nie zamierzają się poddać. Planują kolejne inicjatywy, kolejne akcje, kolejne wysiłki, które - miejmy nadzieję, przyniosą dobre efekty.
Życie bowiem to jedna z tych “spraw”, o które warto walczyć.

Monika Lewińska

Numer konta bankowego fundacji gromadzącej fundusze na operację dla Joanny Dajnowiec: 4407932674, Bank LaSalle 5200 W. Fullerton Ave., Chicago, Il 60639.
Można dokonać wpłaty przez internet.
Więcej informacji: www.saveherlife.net; www.polishamaricanyouth.org.