Jestem panią swojego czasu
Mówią, że dopóki w PACBA będą tacy ludzie jak ona, to organizacja
będzie istniała - z Martą Róg, właścicielką firmy Great Development,
skarbnikiem PACBA rozmawiamy o jej działalności w stowarzyszeniu
i o zbliżających się targach budowlanych PACBA EXPO 2004.
Redakcja: - Czy można nazwać Panią kontraktorem?
Marta Róg: - Jestem co prawda współwłaścicielką firmy Great
Home Construction, która już od 10 lat zajmuje się budowa,
remontami i remodelingiem domów, ale jest to bardziej firma
mojego męża. Ja jedynie pomagam mu w pracach typowo biurowych,
choć czasami zdarza się, że zastępuję go na budowie. Sama
prowadzę firmę Great Development i zajmuję się kupnem, remontem
i sprzedaża starych domów. Mój biznes istnieje dopiero do
3 lat, ale myślę, że już całkiem nieźle prosperuje.
- Wiem, że próbowała Pani pracy w różnych zawodach, co pchnęło
Panią w stronę budownictwa?
- Z małym dzieckiem, zawodem technologa żywności i dyplomem
nauczyciela przyjechałam do Ameryki 16 lat temu. Z pracą nie
było łatwo. Początkowo byłam gosposią, pracowałam w fabryce,
przedszkolu. Potem pracowałam w banku, gdzie zajmowałam się
udzielaniem pożyczek. Bardzo miło wspominam tę pracę, dużo
się nauczyłam. Wiedziałam jak inwestować pieniądze i potrafiłam
wykorzystać fundusze z państwa. Nie mogłam jednak znieść monotonii
i regularnego czasu pracy, poza tym zbyt emocjonalnie do wszystkiego
podchodziłam. Tymczasem mój mąż zajmował się już kontraktorką
i miał rozeznanie na rynku budowlanym. Dzięki jego doświadczeniu
i pomocy mogłam otworzyć własny interes. Zaczynałam od małych
domów, w które inwestowałam niewielkie pieniądze.
Teraz mogę sobie pozwolić na dużo większe inwestycje, ale
wiąże się to z większym ryzykiem.
- Choć Great Development nie należy do PACBA, Pani jest w
stowarzyszeniu dobrze znana i bardzo z nim związana. Dlaczego?
- Od samego początku istnienia PACBA do Stowarzyszenia Polsko
Amerykańskich Kontraktorów Budowniczych należała firma męża.
Dzięki temu mogliśmy podpatrzeć jak swoje biznesy prowadzą
koledzy po fachu. Moja firma nie należy do PACBA, ze względu
na profil jej działalności. Ja nie wykonuję usług dla klientów,
mam pracę jeżeli sama o to zadbam. Mimo tego jestem faktycznie
bardzo związana z ludźmi ze stowarzyszenia, na spotkania z
nimi i pracę w organizacji zawsze znajduje czas.
- A pracy nie jest mało. PACBA organizuje tematyczne bale
i pikniki, występuje na paradach czy czuwa nad organizacją
targów budowlanych. Dodatkowo udało się Wam przeprowadzić
akcje pomocy powodzianom w Polsce. Czy łatwo jest stowarzyszeniu
non-profit znaleźć sponsorów wspierających realizację tych
wszystkich przedsięwzięć?
- Nie jest to łatwe. Osobiście czuwam nad finansami, sprawując
w PACBA funkcję skarbnika. Organizowane przez nas imprezy
przynoszą jedynie dochód, który pozwala na prowadzenie bieżącej
działalności stowarzyszenia. Pieniądze na inne cele pochodzą
wyłącznie od sponsorów. Istnieje co prawda w PACBA komórka
biznesowa - PAKOR, zajmująca się inwestowaniem prywatnych
pieniędzy kontraktorów. Część uzyskanych z tych inwestycji
przychodów zasila konto PACBA, ale są to raczej niewielkie
fundusze. Mimo trudności dzięki wspólnym chęciom i dobrej
organizacji możemy sprawnie działać i wciąż się rozwijać.
- W stowarzyszeniu są ludzie wykonujący tą samą albo bardzo
podobną pracę i choć rynek amerykański jest bardzo chłonny
musi chyba istnieć jakaś walka o klienta?
- Bez wahania mogę powiedzieć, że nie ma między nami rywalizacji.
Wręcz przeciwnie, każdy z nas ma jakieś rozeznanie w branży
i doświadczenie, dzięki temu możemy się wzajemnie wspierać.
Na samym początku do PACBA należało około 140 firm, niektóre
się wykruszyły, inne splajtowały, ale Ci którzy zostali są
dla siebie bliskimi znajomymi, a czasami wręcz rodzina. Pomagamy
sobie w pracy, na przykład kiedy miałeam problem z inspektorem
budowlanym mogłam bez oporów zwrócić się po radę do kolegów
ze stowarzyszenia i wiedziałam, że otrzymam fachową pomoc.
Poza tym lubimy spotykać się na gruncie prywatnym. Wspólnie
spędzamy wakacje, spotkamy się na uroczystościach rodzinnych,
jubileuszach, a niejednokrotnie przy wigilijnym stole. W takiej
atmosferze nie może być mowy o konkurencji. Jesteśmy z sobą
naprawdę związani i myślę, że w tym właśnie tkwi siła PACBA.
- Szykuje się dla Pani wytężony okres pracy, bo już niedługo
odbędą się wrześniowe targi PACBA EXPO. Jak wyglądają przygotowania
do imprezy?
- Faktycznie jest mnóstwo pracy. Trzeba znaleźć sponsorów,
przyjąć zgłoszenia wystawców, czy choćby zadbać o jedzenie.
Firma mojego męża wystawi się na wspólnym stoisku PACBA, które
również trzeba odpowiednio przygotować. Wraz z kilkoma innymi
osobami czuwamy nad organizacją i myślę, że do 16 września
wszystko będzie zapięte na ostatnio guzik.
- Na targach zobaczymy ekspozycje przygotowane przez polskie
i amerykańskie firmy, będzie można wysłuchać wykładów na temat
ekologicznego budownictwa i poznać wiele nowinek technologicznych.
Czego jeszcze można oczekiwać?
- We wcześniejszych targach, które odbywały się w Polsce nie
uczestniczyłem, ale bacznie ją obserwowałem. Chciałbym aby
chicagowskie EXPO stworzyło większe możliwości dla małych
firm, aby pojedyncze biznesy znalazły odbiorców dla swoich
towarów, albo partnerów biznesowych. Celem targów jest poszerzenie
współpracy polsko-amerykańskiej, a ponieważ polskie produkty
cieszą się w USA dużym szacunkiem, a i amerykańskie znajdują
się w Polsce nabywców, wierzę, że uda się go zrealizować.
Ponadto ludzie bezpośrednio nie zainteresowani budownictwem
będą mogli podpatrzeć kilka rozwiązań, które będą mogli potem
wykorzystać we własnych domach, gdyż jednego dnia targi będą
otwarte dla publiczności.
- Czy uważa Pani, że zawód który Pani wykonuje jest odpowiedni
dla kobiety?
- Trudno mi mówić, czy jest to praca dla mężczyzny czy dla
kobiety, ale wiem, że jest to praca dla mnie. Każdy powinien
robić w życiu to, co daje mu satysfakcję, co potrafi robić
dobrze i ja właśnie to robię. Zarówno prowadzenie Great Development,
jak i praca dla PACBA dają mi wiele radości. Sama jestem panią
swojego czasu, mam czas dla męża, dla dzieci i na robienie
rzeczy, które naprawdę lubię. Dużą część mojej pracy mogę
wykonać przez telefon, dzięki czemu mogę wygospodarować w
czwartkowe wieczory czas na spotkania w PACBA. Oczywiście
są i złe strony takiej pracy, na przykład brak regularnego
dochodu czy szybkie tempo życia, sprawiające, że niekiedy
gubię kilka dni w tygodniu. Przyzwyczaiłam się jednak i do
tego, dlatego nie wyobrażałam sobie siebie wykonującej inną
pracę.
- Dziękuję.
a&c
|