W uczczeniu weterana wrześniowego - Sybiraka, weterana 2 Korpusu, kawalera Orderu Bojowego V.M. śp. mjr. Eugeniusza Kaźmierskiego
Z szeregów weterańsko-kombatanckich w dniu 4 sierpnia 2004 r. na wieczną wartę odszedł weteran wrześniowy, który dzięki Bogu przeżył archangielską podbiegunową Syberię i poźniejsze boje 2 Polskiego Korpusu gdzie za zasługi bojowe jako zdolny oficer artyleryjski otrzymał nie tylko najwyższy bojowy Order V.M., ale ponadto podwójny Krzyż Walecznych. Urodzony w 1917 r. w miejscowości wywałowo pow. Mława woj. warszawskie. Był absolwentem Uniwersytetu Warszawskiego im. J. Piłsudskiego studiując polonistykę i socjologię. Służbę wojskową odbył w 81 pułku piechoty w Zambrowie i tu skończył podchorążówkę uzyskując celujące wyniki. Z ogłoszeniem pospolitego ruszenia (mobilizacja) 1939 r. zostaje skierowany do oddziałów w Białej Podlaskiej, by pod dowództwem gen. Fr. Kleeberga bronić twierdzę Brześć. Silnego natarcia niemieckiego 14 korpusu zmotoryzowanego składającego się z dwóch dywizji - 29 i 13 - wykrwawione formacje polskie stanowiące Samodzielną Grupę Operacyjną (SGO), zw. Polesie dowodzone przez walecznego generała po wyczerpaniu wszystkiej amunicji - musiały złożyć broń i udać się do niewoli. Niemiecki komunikat Oberkomando der Wehrmacht podał, że wzięto do niewoli 1234 polskich oficerów i 15.600 żołnierzy, wśród których znalazł się wyżej wymieniony słynny dowódca artylerii biorący udział w bitwie o Monte Cassino oraz całej operacji adriatyckiej ze zdobyciem Bolonii włącznie. Z transportu jenieckiego zdołał zbiec i w cywilnym ubraniu usiłował za wszelką cenę przekroczyć węgierską granicę. Ucieczka niestety nie powiodła się. Uchwycił go sowiecki patrol NKWD i odstawił zbiega nad Morze Białe archangielskiej Syberii, gdzie rozmieszczano Polaków po różnych gułagach (obozy pracy). Po historycznym pakcie Sikorski-Majski (1941) skutkiem którego zaczęto tworzyć polską armię gen. Wł. Andersa, śp. Eugeniusz Kaźmierski z całą polską grupą łagierników, wśród których również znajdował się młody gimnazjalista pierwszego roku z Poznania Stefan Flaczyk (zginął w bitwie w Loreto) opuścił archangielski raj i w obdartych łachmanam wraz z wymienionym St. Flaczykiem różnymi pociągami idącymi z północy na południe ZSRR dotarł do upragnionej tworzącej się w Tatiszczewie 5 KDP (Kresowa Dywizja Piechoty). Sztab sowiecki zamierzał tę polską dywizję użyć na froncie kaukazkim, czemu ostro sprzeciwiał się gen. Anders, argumentując, że polskie oddziały w tym stanie nie nadają się do żadnego boju i muszą być z powodu złego klimatu oraz braku należytego wyżywienia ewakuowane do brytyjskiej strefy ówczesnej Persji i Iraku. Stanowcze żądanie gen. Wł. Andersa w odniesieniu ewakuacji polskich żołnierzy i ludności cywilnej zakończyło się sukcesem. Przewiezione polskie wojsko musiało przyjąć strukturę musztry angielskiej. Zniesieono salutowanie trzema palcami. Na wzór wojsk alianckich wprowadzono salutowanie całą dłonią, co wszystkie palce symbolizowały: Bóg, Honor i Ojczyzna oraz Przełożeni. Ten zwyczaj salutowania jest przez weteranów wszystkich wojen praktykowany w całym świecie. Wysoki poziom inteligencji z ukończeniem prestiżowej podchorążówki w Zambrowie nie uszły uwadze dowództwa 2 Korpusu. Należał do wyselektowanych podchorążaków korpuśnych, którzy pokończyli wielomiesięczne kursy artyleryjskie prowadzone przez wykładowców angielskich (Cair). Adepci tych kursów byli dowódcami baterii lub dywizjonów. Pod Monte Cassino śp. Eugeniusz Kaźmierski jako pełny porucznik bierze udział w całej montecassińskiej bitwie ostrzeliwując wszystkie rozpoznane niemieckie bunkry, by piechota 5 KDP mogła je zdobyć. Dowodząc baterią na odcinku Adriatyckim po zajęciu Ancony (miasto portowe) i przełamaniu Linii Gotów bardzo efektownie wspierał 14 Batalion 5KDP zdobywający górskie miasto Della Crescia, gdzie jego artyleryjskie pociski trafiły w kościelną dzwonnicę, z której niemiecki obserwator również artyleryjski ostrzeliwał przedpole polskiego natarcia. W gruzach leżąca wieża wraz z niemieckim obserwatorem polskim oddziałom zajęcie miasta ułatwiła, z której to racji dowódcę baterii por. E. Kaźmierskiego udekorowano bojowym orderem Virtuti Militari. Za udział w ostatniej batalii 2 Korpusu o Bolonię (miasta M.Kopernika) wyżej wymienionemu dowódcy słynnej baterii nadano powtórny Krzyż Walecznych i stopień kapitana. Po zakończeniu działań wojennych polskie oddziały już bez broni przetransportowano do Anglii gdzie zarządzeniem władz brytyjskich nastąpiło rozwiązanie polskich formacji i przejście do cywila. Dzięki akcji Polonii Amerykańskiej, na czele której stał wybitny obrońca sprawy polskiej prezes ZNP i KPA mec. Karol Rozmarek, niezłomny wróg warszawskiej żydo-komuny. Do Stanów Zjednoczonych wpuszczono ok. 15,000 polskich weteranów wojennych odmawiających powrotu do kraju rządzonego przez sowieckich wasali.
Śp. nasz Sybirak i dzielny oficer gen. Wł. Andersa przyjeżdża do Chicago już w 1948 r. gdyż posiadał tu małżonkę ze środowiska polonijnego będącą w służbie armii amerykańskiej w Anglii. Jako jeden z pierwszych weteranów 2 wojny światowej legendarnego gen. Wł. Andersa przybyłego do Chicago zostaje przyjęty na członka Macierzystej Pl #5 SWAP. Również weteranów I wojny światowej legendarnego gen. Józefa Hallera - wodza Armii Błękitnej stworzonej przez Amerykańską Polonię. Nowego członka z uwagi na bojowe zasługi (V.M.) i przeżycia sybirskie traktowano pełnym szacunkiem i równym respektem. Po roku 1950 do Chicago przyjeżdża emigracja żołnierska. Powstają organizacje kombatanckie (SPK) oraz organizacje oddziałowe reprezentują swój rodzaj broni.
Śp. mjr E. Kaźmierski (1954) na własną prośbę przenosi się do Placówki 90 SWAP, gdzie znajdowali się przeważnie Sybiracy i serdeczni koleczy z 5 KDP, z którymi dzielił wspólny wojenny los począwszy od tragicznego września, poprzez Sybir i na zwycięskiej kampanii włoskiej kończąc. W nowej jednostce weterańskiej z ponad 96 członków około 40 było oficerami na stanowiskach dowódczych w swoich liniowych odziałach. Wielu z nich jak on było kawalerami Virtuti Militari. Spotkał tu również dowódcę swego dywizjonu mjra (Sybiraka) L. Lobody, odznaczonego za montecassiński bój też orderem Virtuti Militari. Prawie wszyscy członkowie z 5 KDP należący do Pl#90 SWAP posiadali Krzyże Walecznych i Krzyże Monte Cassino.
W tym czasie w Placówce, do której przeniósł się śp. artyleryjski oficer znajdowało się jeszcze 2 weteranów z armi gen. Józefa Hallera, dr prawa Juliuz Szygowski i kmdt. J. Czarnecki. Obaj jako Hallerczycy brali udział w wojnie polsko-bolszewickiej w 1920 roku uzyskując podwójne Krzyże Walecznych.
Weteran E. Kaźmierski choć posiadał najwyższe odznaczenie bojowe (VM) wszystkich żyjących hallerczyków, bez względu na stopień wojskowy darzył wielkim szacunkiem i respektem. W różnych rozmowach z nimi wyrażał uznanie za udział w bitwie warszawskiej, gdzie powstrzmano marsz czerwonej armii na Zachód. Będąc członkiem różnych organizacji niepodległościowych był stałym donatorem Skarbu Narodowego, którego założycielem był znów Hallerczyk wyżej wymieniony dr J. Szygoski piastujący stanowisko konsula generalnego II RP w Chicago. Jego członkostwo w Pl#90 trwało ponad 50 lat. Wszystkie składki członkowskie sumiennie opłacał. Gdy od piętnastu lat nawiedziła go inwalidzka choroba, skutkiem której za pomocą wózka inwalidzkiego mógł poruszać się w obecności córki, żaden z proreżymowej teraz Placówki, w której zmarły oficer artylerii przez 50 lat był członkiem nie pofatygował się z na czele parę lat temu awansowanym postkomunistycznym mjrciem tow. M. Pruskiem by tego montecassińskiego nieszczęśliwca odwiedzić i po weterańsku pocieszyć! Nie zadbano by w prasie ukazał się organizacyjny nekrolog o czym wyraźnie wspomina swapowski statut. W zakładzie pogrzebowym również nikt się nie pokazał. Postąpiono skandalicznie i nikczemnie. Wysokiej klasy oficer weteran Sybirak posiadający najwyższe odznaczenia bojowe (VM) na taką pośmiertną zniewagę nie zasłużył. Godnie natomiast pożegnali jego towarzysze broni z 5 KDP oraz członkowie kół kombatanckich, wyrażając pogrążonej w żałobie rodzinie serdeczne ubolewanie.
Przeżył 87 lat. Po liturgicznym obrządku zwłoki złożono na cmentarzu kombatanckim Maryhill w Niles. Posiadał mnóstwo odznaczeń polskich i angielskich z Virtuti Militari włącznie. Szlachetna postać. Wielki patriota i szczery kolega. Najwyższa cześć Jego pamięci!
Twój wojenny przyjaciel, Sybirak S.J.
|