Pogoda

Radio Polonii 2000
Wietrzne Radio 1080am
GPDesigning.com

Honor i etyka moralna Sybiraka liniowego, weterana pancerniaka I Polskiej Dywizji Pancernej!

W chicagowskim środowisku kombatancko-weterańskim dzięki Bogu żyje jeszcze dwóch Sybiraków o nazwisku L. Witkowski i J. Witkowski, nie będących krewniakami. Nie chcąc być uszczypliwym gdy dowiedziałem się, że p. J. Witkowski mający za sobą rzekomo “Kołymski żywot”, a będąc szczęściarzem bo udało mu się uniknąć włoskiej batalii 2-go Korpusu - całą wojenkę spędził na sueskich plażach grając pobudki lub capstrzyki dla młodzieży junackiej w pobliżu rozmieszczonych obozach, podczas pieniężnej zbiórki na muzeum im. płk. Ryszarda Kuklińskiego w Warszawie dał $5.00 wciąż podtrzymując twierdzenie, że śp. płk. R. Kukliński swoim antysowieckim działaniem jest zaliczny do zdrajców polskiej “komuny”, czyli w tym przypadku tym stwierdzeniem wygłoszonym na jednym z zebrań KPA będąc działaczem spraw polskich, poparł podobną tezę gen. W. Jaruzelskiego. Jako Sybirak i uczestnik bitwy o Monte Cassino radzę koledze J. Witkowskiemu przeczytanie książki napisanej przez Amerykanina (może żydowskiego pochodzenia) p. Benjamina Weisera z przedmową Jana Nowaka-Jeziorańskiego, wyrażającą podziw dla dziesięcioletniej akcji śp. płk. Ryszarda Kuklińskiego, zapobiegającej inwazji Paktu Warszawskiego na Europę Zachodnią, skutkiem której mogła nastąpić III wojna światowe, tym razem wojna atomowa, niosąca zagładę polskiego narodu. Wymieniony autor wszystkie detale opisał mając dostęp do akt wywiadu działającego w Warszawie gdzie płk. R. Kukliński przekazywał sowieckie tajemnice dla CIA jak wojska sowieckie planują zlikwidować ruch solidarnościowy. Mr Benjamin Weiser zasługuje na wdzięczność z naszej strony, że jako Amerykanin przez napisanie tej książki uświadamia Amerykanów o zasługach jakie nasz rodak swoim działaniem pomógł Ameryce wygrać tzw. “Zimną wojnę”.
Przejdźmy teraz do kol. weterana pancerniaka, b.żołnierza liniowego Leopolda Terlicza-Witkowksiego, również Sybiraka, będącego wielkim zwolennikiem tajnej akcji jaką zajmował się wyżej wymieniony nasz bohater narodowy, który będąc pułkownikiem Wojska Polski Ludowej i pracując w sztabie generalnym Paktu Warszawskiego będącego pod kontrolą sowieckich marszałków za każdym razem, gdy śp. płk. R. Kukliński przyjeżdżał do Chicago ściskał jego dłoń dziękując za czyn, którym pułkownik pomścił makabryczny mord jego ojca, oficera w lesie katyńskim, dokonany przez sowieckie NKWD.
W wydaniu weekendowym z datą 7-9 października 05 znajduje się strona poświęcona sprawom Polonii, gdzie redakcja Kuriera Codziennego zamieściła dwa artykuły - jeden autorstwa kolegi Leopolda T. Witkowskiego, opusujący jak przebiegło wyborcze zebranie chicagowskich pancerniaków i kto przywłaszczył organizację i jej majątek, który według wiecznego prezesa tow. Wł. Lisa ma być przeznaczony na bankietowe obiady jego osoby, reprezentującego prawie już nieistniejącą organizację. Na walne zebranie, jak relacjonuje wiceprezes L. Witkowski, zjawiło się trzech autentycznych członków. Wobec takiej sytuacji kol. wiceprezes postawił wniosek, by organizację rozwiązać, a pozostały majątek przekazać na godne cele, jak dofinansowanie powstałego muzeum pamiątek wojennych Dyw. Pancernej w Orchard Lake (Michigan), muzeum im. płk. Ryszarda Kuklińskiego w Warszawie, które tworzy prof. Józef Szaniawski. Należy dodać, że wymieniony śp. pułkownik, który był głównym sprawcą upadku sowieckiego komunizmu, po wydostaniu się z PRL do USA, znając historię bojowych czynów I Dyw. Pancernej, walczącej o wolność Polski na Zachodzie, odwiedzając Chicago został przyjęty na członka honorowego do Stowarzyszenia b. Żołnierzy I Polskiej Dyw. Pancernej im. gen. S. Maczka. Honor ten badzo wysoko sobie cenił. Nawet z tego tytułu właśnie pokaźna część likwidującego się majątku pancerniaków winna być przekazana na muzeum Kuklińskiego.
Kol. L. Witkowski, jako pancerniak liniowy, któremu ojca jeńca wojennego zamordowano w lesie katyńskim, dbając o honor polskiego żołnierza i moralną etykę osobistą, w swoim wystąpieniu wskazał, by reszta majątku społecznego przez lata nagromadzonego była niezwłocznie przekazana na dokończenie budowy Katyńskiego Krzyża w Chicago, którego budowy końca jeszcze nie widać. Do tego bardzo rozsądnego wystąpienia należy jeszcze dodać o potrzebie donacji na akcję, jaką od 10 lat prowadzi na terenie Chicago drugi weteran, również Sybirak, kol. Wacław Wierzbicki. Pomaga on budowie zburzonego podczas II wojny światowej swego kościoła, dzisiaj znajdującego się na Białorusi. Urodzony w tej miejscowości i ochrzczony za czasów II Rzeczypospolitej w tym kościele i gdzie w latach młodości sprawował przez długie lata funkcję ministranta, wiedząc, że pozostali tam Polacy, którzy do swoich miejsc z Syberii wrócili postanowił pomóc tym biednym rodakom w odbudowie zburzonego kościoła. Odbudowa tego kościoła trwa już ponad 10 lat. I kol. Wierzbicki zbierając wśród Polonii datki na cel godny, który jest również celem zachowania w tym miejscu polskich korzeni, na własny koszt zawozi każdego roku uzbierane donacje śledząc zarazem jak budowa postępuje.
Żona wiecznego prezesa Wł. Lisa będąc siostsrą rodzoną kol. W. Wierzbickiego, winna użyć swego wpływu i przerwać przejadanie przez męża organizacyjnych pieniędzy na polonijnych bankietach, obróconych później w toaletowy “kał”!. Tow. Wł. Lis, stały uczestnik wymienionych wyżej bankietów w peerelowskim mundurze i postkomunistycznymi medalami i postkomunistycznymi stopniami oficerskimi, podobnie jak drugi postkomunistyczny “sługus”, tow. M. Prusek, który na zarzut, że przed przybyciem do USA (1952) służył w SB, nigdy nie odpowiedział - wniosek likwidujący organizację winien rozważyć i majątek przekazać na cele w niniejszym tekście podane. Tak załatwiają sprawę ludzie z honorem i ludzie cywilizowani! Jestem pewny, że gdyby śp. płk. R. Kukliński znał historie tych reżymowych “towarzyszy” ręki by im nie podawał!
W zakończeniu wyrażam uznanie panu Redaktorowi za wspaniały artykuł pod tytułem “Koniec żywota polonijnego Don Kichota”. Nareszcie cisza na Polonii. Gratuluję i wyrazy szacunku załączam. Dziękuję!
S.J. - weteran, Sybirak

Imię i nazwisko znane redakcji