Pogoda

Radio Polonii 2000
Wietrzne Radio 1080am
GPDesigning.com

Wypowiedź ks. prałata Henryk Jankowski, byłego proboszcza parafii pod wezwaniem św. Brygidy w Gdańsku, dla radia Polonii 2000 w Chicago (styczeń 2005 r.)
- Dlaczego biskupi Wiktor Skworc i Józef Ďyciński są przeciwni budowie w Tarnowie pomnika Chrystusa Króla i Centrum Jedności Polonii?

Kłaniam się całej Polsce na obczyźnie, bo tak gdzie jest Polak, tam jest Polska. Dlatego nie owijam w bawełnę, zawsze byłem otwartym człowiekiem. Chciałby wszystkich szczególnie pozdrowić polskim pozdrowieniem: Pochwalony Jezus Chrystus. Uważam, że nasze spotkanie dziejsze powinno się odbyć w atmosferze prawdy. To jest bardzo ważne, szczególnie w tym czasie, gdyż Polak był okłamywany przez całą historię. Polacy nie odczuli nigdy przyjemności bycia w prawdzie i aby być przede wszystkim człowkiem, który mógłby zawsze powiedzieć prawdę. Dlatego, ukochani, za każde spotkanie z Polakami na obczyxnie jestem bardzo wdzięczny, głownie wtedy, gdy powstaje wiele niedomówień, przede wszystkim wtedy, gdy się coś robi. A kiedy ktoś cokolwiek robi, to wtedy jest automatycznie znienawidzony, szczególnie przez różne środowiska i partie polityczne, które nie są polskie.
I dlatego chciałby się ustosunkować do pytania, jeśli chodzi o figurę Chrystusa Króla, figurę która ma szczególnie znaczenie właśnie dla tego południowego regionu Polski i gdzie kult Chrystusa Króla jest bardzo wielki. A po drugie, dziwię się, czy biskupi, którzy powinni wesprzeć to wielkie dzieło są Polakami. Bo trzeba rozumieć duszę polską i przede wszystkim czytać to, co jest narodowe i związane z duchem polskim. A tymbardziej w czasie, kiedy Polska przeżywa tragedię ze względu na powszechną ateizację.
Ks. bp Zyciński... Tutaj mam poważne watpliwości. To jest biskup, który się miesza w sprawy jego w ogóle nie dotyczące. Chociażby wypowiadał się pod moim adresem. Wypowiadał się pod adresem profesrów KUL-u. Coś tu nie gra... Trzeba ba to zwrócić uwagę. Trzeba wiedzieć, aby mieć w sercu, żeby mocni i silni duchem solidarności. Do ks. Zycińskiego - jako człowieka - trzeba podchodzić na swój sposób - że jest biedny, że jest człowiekiem, który nie rozumie polskiej duszy, mimo że jest biskupem, że nie rozumie, iż powinien służyć człowiekowi, czego nie czyni. A zajęty jest swoimi politycznymi rozgrywkami, pod naciskiem lub podług swoich własnych przekonań, chce narzuć, przekonać czy choćby opozycyjnie przeciwstawić się budowie figuru Chrystusa Króla. Uważam, że ta sprawa powinna być na przekór zrobiona i wybudowana. Skoro są fundatorzy, skoro są Polacy w Chicago i na całym świecie i wspierają to wielkie dzieło, to uważam, że ks. biskup ma tutaj jak najmniej do powiedzienia. Bo to wszystko powinno być zrozumiałe i powinno być czytelne poprzez ducha tamtego społeczeństwa, tamtego regionu Polski, gdzie mamy wielkie świadetctwo obecności Chrystusa Króla, gdzie odbywają się różne nabożeństwa oddania w niewolę Chrystusa Króla. I to się dzieje. W sytuacji nieczytelnej, politycznie bardzo niebezpiecznej dla naszego kraju Chrystus Króla powinien dominować. I dziwię się w sytuacji, kiedy ma powstać saktuarium Chrystusa Króla z wielką figurą. Dziwię się bardzo ks. biskupowi Zycińskiemi, że się przeciwstawia. Uważam, że to jest wola narodu i wola tego regionu, naród może postawić cokolwiek, jeśli chodzi o Chrystusa Króla. Każdy biskup powinien zrozumieć intencje i religijność tego społeczeństwa i nie przeciwstawiać się. Natomiast jeśli chodzi o mój stosunek do prof. Koczwary - jest to wyłącznie intryga i osobista niechęć do profesora oraz w stosunku do tego co jest nasze: narodowe i polskie. Nie zawsze jest to akceptowane, można dyskutować na różne sposoby, ale równocześnie trzeba zwrócić uwagę, że jest to człowiek uczelni, która była pierwszą uczelnią jaka powstała w latach 20-tych ub. wieku na ziemiach polskich i jest dzisiaj kontynuatorką pewnej tradycji, która jest uczelnia, kształcą nam uczciwych i prawych myślicieli polskich. Szczegóły wyjdą w przyszłości, ale jest to sprawa osobista, być może powodowana intrygą, powodowana niechęcią w stosunku do człowieka, który mówi prawdę, pragnie tę prawdę przekazać, który jest przeszkoda dla tych, którzy są naszymi wrogami, przede wszystkim wrogami prawdy.
Tutaj odgrywaja rolę przede wszystkim Zydzi, którzy dzisiaj dają się nam bardzo we znaki. Sam to odczułem osobiście chociażby na ostatniej rozprawie sądowej z panem Pawłem Huelle.
(.....)

Nie można się poddawać lękowi, strachowi. Straszyć ludzi lub żyć w strachu, to początek wojny. Jest to nam absolutnie niepotrzebne. Wmianie Polakom antysemityzmu jest głupie aż strach. Jest to robione ze strony Zydów, szczególnie amerykańskich, którzy dzisiaj pragną zawdładnąć Polską duszą. Do tego nie można dopuścić. Nie można dopuścić do - jak nazwał to p. Huelle na rozprawie sądowej ze mnę - że jest dumy, iż jest Zydem. A ja jestem dumny, że jestem Polakiem! Ale nie wolno dopuścić, żeby mnie ktoś straszył. Jeśli chodzi o cytowanie Pisma świętego przez p. Huelle... Cieszę się, że Ďydzi czytają Pismo świete, ale chodzi o to, aby było uczciwie komentowane. Gdziekolwiek człowiek sięgnie, cokolwiek człowiek chciałby zrobić - zawsze są pewne warunki. A te warunki są obce duchowi narodowemu w naszej Polsce, do tego nie można dopuścić, tego nie można tolerować, aby dzisiaj w nowej sytuacji, poprzez środki przekazu społecznego dominowala niechęc do Polski, aby niszczyć Polskę. Musimy połączyć siły i być solidarni. Tym bardziej, że wszyscy Polacy będą niedługo obchodzić 25-lecia powstania “Solidarności”. Musimy zadbać, aby ta sprawa głównie dla nas, Polaków, była wielkim przeżyciem wielkiego zwycięsta solidarności. A tą solidarność chce się nam odebrać. Mnie przez 25 lat na Wybrzeżu, w Gdańsku, udało mi się solidarność utrzymać w społeczeństwie. Są jednak siły, ktore chcą to zniszczyć, wykorzystać do osobistych celów, wykorzystać do biznesu, pieniądza itp.
Poruszane przez nas tematy: sprawa Chrystusa Króla, prof. Koczwary na uniwersytecie lubelskim, sprawy nas - Polaków - wszystko to, reasumując powinno być tematem ustawicznej, z naszej strony, dostrzeganym przez otwarte oczy i uszy; że historię powinni pisać Polacy, a nie obcy naszemu narodowi.

- W niektórych kręgach panuje oburzenie, że zdecydował się ks. prałat na sprzedaż wina, aby czerpać fundusze na budowę bursztynowego ołtarza...

- Budowa ołtarza z bursztynu przewyższa budowę... - prawie o 60 m kw. będzie większa. Jest już gotowa konstrukcja, są fugury św. Brygidy, św. Elżbiety i przede wszystkim dwóch naszych największych Polaków, siedzących pod ołtarzem, z brązu wykonane: ks. kardynala Wyszyńskiego i obecnego Ojca św. - Jana Pawła II. W kopzycji całej już to jest piękna sprawa. Konstrukcja jest tak zrobiona, że mówi sama o sobie. Natomiast obraz Matki Bożej Częstochowskiej, której robotnicy Stoczni Gdańskiej i robotnicy w ogóle zaufali był 25 maja 1975 r. poświęcony przez papieża Pawła VI. Obraz był zawieziony przez obu kardynałów. Ks. kardynał Wyszyński, który był bardzo życzliwy sprawom robotników, sprawom strajków, ale patronował też, aby Matka Boska Częstchowska, Królowa Polski, miała także miejsce w swoim sankturium na Wybrzeżu, w kościele św. Brygidy. Jest to bowiem kościół, ktory jest patronalnym sanktuarium robotniczym. Ołtarz w trakcie budowy, jak każda wielka sprawa, przechodzi swoje przeszkody. Ale to pokonujemy. Najważniejsze, że otrzymalem koncesję na wydobycie bursztynu. Statek, maszyny i robotnicy wyszli w morze. Będzie czerpać bursztyn z dna morskiego, gdyż jest on najodpowiedniejszy i najczystszy. Są trudności, ale to mi nie przeszkadza; w razie czego będą patronował sprawie. Ks. biskup Gocłowski odsunął mnie od proboszczowania w parafii św. Brygidy nad czym bardzo ubolewam. To są jednak sprawy zewnętrzne z nacisku, które - można powiedzieć - mają charakter wrogi. Ołtarz będzie dziełem o światowym wymiarze i niepowtarzalny. Kościół św. Brygidy, może nie wszyscy o tym wiedza, po 1945 r. leżał w gruzach; w 1970 r. rozpocząłem budowę. Dzisiaj, poprzesz bursztynowy ołtarz, jest uwieńczeniem. Matka Boża w obrazie ma już suknię bursztynową...
już trzy metry, jeszcze będzie 2,5 metra. Jest piękny orzeł z białego bursztynu, wykonany w ramie obrazu. Są już bursztynowe korony, które zafundoewał ówczesny prezydent Lech Wałęsa. Figury są poświęcone przez Ojca świętego Jana Pawła II. I czekamy na dalsze kontunowanie prac przez artystów gdańskich. Jeśli chodzi i projekt, zamysły, to one się rodzą w kapłańskiej duszy. I jest to mój osobisty wytwór. Cenię sobie, że Pan Bóg daje mi siły, bo one pomagają mi bardzo w pokonywaniu trudności. Myślę, że nadal będę te dzieła kontunuował.
Co się tyczy wina, wokół którego jest wielki krzyk. Jest on niepotrzebny. Jest to normalne wino czerwone, które zafudnował nam pan dystrybutor jak również jest.... wina z Australii. Jestem bardzo wdzięczny tym, którzy to podjęli i sami przyszli: proszę księdza, my chcemy pomóc w budowie ołtarza. Dla przypomnienia, że nie widzę żadnych problemów a widzą problem tylko źli ludzie, źli doradcy ks. arcybiskupa gdańskiego, czym bym się najmniej przejmował, ale widać jaka jest indolencja i brak zrouzmienia dla powstającego dzieła w sytuacji ekonomicznej ibraku środków na taki właśnie cel. Te trudności przeważały a dzisiaj już nie. Kiedyś budowałem w kościele organy, które są dzisiaj jednym z największych pod względem głosowym i artystycznym w północnej Polslce i otrzymywałem fundusze ze sprzedaży szampana, który rozprowadzałem i nikt nie miał nic do powiedzenia. Nikt nic nie mówił. Budowało się, powstało i jest. I dzisiaj przy tych organach odbywają się najwspanialsze koncerty. przy organach mających poparcie ze sprzedanego szampana.

Jerzy Filipkowski