Prawda o Pomniku Chrystusa Króla w Tarnowie
Po zakończeniu sprawy sądowej.
Powracam do działań redaktora Wojciecha Białasiewicza - do roku 2001. Po ukazaniu się pierwszego artykułu (bez autora) w Dzienniku Związkowym z 30 czerwca 2001 roku pt. Gdzie są pieniądze Polonii?, już za tydzień (7-9 lipca) red. Białasiewicz pisze na łamach kolejny: Chicagowskiej Polonii pod rozwagę:
Wcześniej Dziennik Związkowy nie drukował krytycznych głosów; uznając, że organizatorzy całego przedsięwzięcia powinni mieć swobodę działania oraz wystarczający czas na realizację zaplanowanych zamierzeń. Czas jednak - jak się dopiero teraz okazuje - zadziałał zupełnie odwrotnie, odsłaniając zupełnie organizacyjną nieudolność w tej materii Adama Ocytki oraz firmującego budowę ZKP. A nawet skłonność pewnych osób do matactw.
Jakie matactwa miał Pan na myśli, Panie redaktorze? Może takie, że dając Panu do ręki moje oświadczenie z kopiami dokumentów bankowych - a było to tydzień po artykule, który Pan napisał - liczyłem na przedstawienie ich na łamach Pańskiej gazety. Tymczasem upłynęło 5 lat i do dnia dziesiejszego nie umieścił Pan ani jednego dokumentu czy oświadczenia. Było to tym bardziej obrzydliwe, bo pieniądze były złożone w banku Alliance, a Pan się dopytywał: Gdzie są pieniadze Polonii?, zaś echo oczywiście szło w świat...
Miał Pan pretensje, jakim prawem podpisałem umowę z Kielcami na budowę pomnika. A ja uważałem, ze wstępnych obliczeń, że koszt budowy od 1,5 do 2 mln dolarów nie powinien stanowić problemu dla Polonii i Polaków na całym świecie.
Nie przewidziałem jednak tego, iż wkrótce ks. Śledzianowski oraz dyr. Jaworski dookoptują do pomnika Centrum Polonii Świata za dodatkowe 13 mln dolarów, że zaproponują druk cegiełek w Kanadzie (kosztem ponad miliona dolarów), aż wreszcie rozkaz ks. Śledzianowskiego, brzmiący: O ile pan nie zakupi ziemi i nie przekaże pieniędzy, to napiszę o panu książkę.
I napisał - a pan ją wspaniale zapowiedział i zareklamował. W Dzienniku Związkowym z 14 grudnia 2001 roku. Wtedy ukazał się pierwszy odcinek tego wspaniałego dzieła. I dotrzymał pan słowa pisząc:
W ninniejszym numerze rozpoczynamy druk książki odsłaniającej kulisy niepowodzenia budowy Pomnika w Kielcach. Kolejne odcinki zamieszczać będziemy w wydaniach weekendowych. I ukazały się... Tylko czy nie mógł Pan chociaż raz zapytać mnie, czy to wszystko jest prawdą? Dlaczego ksiądz Śledzianowski nie napisał o ziemi, którą kazano nam zakupić za 200 tysięcy dolarów, później już za 60 tys. dolarów, o projekcie kaplic pod pomnikiem - synagogi prawosławnej i naszej, o pretensjach do mnie o napisanie listu w obronie Radia Maryja do szefa Komitetu Radia i Telewizji pam. (???) Juliusza Brauna i jego przyjaciela.
Aż wreszcie - co Pana skłoniło (lub raczej kto?), iż skoro tej reklamy w Dzienniku Związkowym było za mało, poszedł Pan do swego przyjaciela (a może przełożonego?) - Marka Rzepkowskiego, aby na Ocytkę i pomnik popatrzeć przez różowe okulary (może raczej czerwone ?), w jego programie radiowym na 1030 AM.
Obrabialiście mnie podobno wspaniale, w stylu najlepszych SB-ków, kłamiąc, że zapraszaliście mnie do radia, tylko ja odmówiłem. Później zwracałem się o kopię taśmy Waszego sądu nade mną, ale powiedziano mi, że taśmy nie ma. A chciałem jej wysłuchać i pójść do Was, aby też popatrzeć na wszystko przez różowe okulary. Wam chodziło tylko, by przykleić łatę do mojej osoby. I zrobiliście to. Pan, panie Rzepkowski, jako znawca spraw kościoła zaprosił nawet księdza Śledzianowskiego dla przypieczetowania całej prawdy. Oczywiście Waszej prawdy.
Pan, panie Rzepkowski, występował w swoim programie także jako trybun i obrońca pokrzywdzonych żon, a nie myślał pan czasem, że Pan naprawdę wyrządził komuś krzywdę w życiu. Czy nie mogą mieć do Pana pretensji rodacy Xińscy, Gryniakowie, a może i jeszcze inni. ŚP. Ted Szydłowski też miał do Pana wielki żal za tę pomoc.
Upłynęło ileś tam miesięcy i pojawił się nowy trybun Polonii i sędzia, a zarazem prokurator w jednej osobie: Adam Dyczkowski. Pomijając to, co wydziwiał w swoim programie z czarną listą Polonii i innymi głupotami, mówił między innymi: Ani Rada miasta Tarnowa, ani prezydent, ani wiceprezydent miasta nic nie wie o Pomniku Chrystusa Króla. A jak się wypowiadał tenże prezydent przed klikoma dniami, zapoznajcie się sami - wypowiedź prezydenta miasta Tarnowa zamieszczamy obok.
Natomiast wiceprezydent miasta Tarnowa, którego miał Pan w swoim programie, Panie Dyczkowski, jest członkiem Fundacji Millenium od poczatku jej istnienia, tylko widzocznie pamięć go zawodzi.
Wydawało mi się dziwne, że gdy w grudniu 2004 Dyczkowski rozpoczął generalny atak na moją osobę, w jego studiu pojawili się szybko. red. red. Wojciech Białasiewicz i Marek Rzepkowski.
Słuchając ich wydawało się, iż słuchali wykładow w jednej klasie. Zgodnie i w tej samej myśli rozpracowywali Ocytkę, a za podstawę obrali sobie pomnik.
Co tak Was ściśle łączy, Panowie: Jedna myśl antykościelna, może faktycznie ten pomnik doprowadza Was do szału, może ideologia lub wykonywanie czyichś rozkazów - nie wiem. A może przekazujemy w naszej gazecie i w naszym radiu wiadomości nie po czyjejś mysli?
Panowie Dyczkowski i Białasiewicz z jakiejś przyczyny atakowali redaktor Łucję Śliwę. Ponieważ pomagała w zbieraniu pieniędzy na pomnik. Czy o to Wam naprawdę chodziło? W radiotonie na pomnik pomagali nam wszyscy z wyjątkiem Koconia. Pomagali jak mogli, za co wszystkim na wspólnym spotkaniu złozyliśmy podziekowania.
Wam nikt nie prezszkadzał tylko właśnie Łucja Śliwa. Pan, panie Białasiewicz wziął sobie do pomocy jeszcze Popielarza, aby ja atakować.
A może po prostu przeszkadza wam prawda o Waszych kompanach, którą słyszycie w Radiu Otwarty Mikrofon, lub przeczytacie w Kurierze? Tak, panowie - jest nas więcej niepoprawnych politycznie. Wiem, że chętnie słyszelibyście orkiestrę Owsiaka w Chicago, ale są jeszcze inne kapele z fajnymi melodiami, a co ważniejsze: posługują się polskimi nutami.
Panie redaktorze Białasiewicz, może Pan w końcu publicznie odpowie: Kto kazał Panu te materiały tworzyć i publikować, kto Panu kazał drukować w odcinkach bestseller księdza Śledzianowskiego w Dzienniku Związkowym, kto Panu polecił wziąć udział w programie radiowym w różowych okularach, u Pana Marka Rzepkowskiego? No i ostatnio, kto kazał Panu iść do nestora radiowego i trybuna sprawiedzliwości, wystepując w jego programie radiowym już jako znawca tematu pomnika w Tarnowie i jego sprawcy Ocytki. Mam na myśli towarzysza Adama Dyczkowskiego. Chyba, że ktoś Panu za to zapłacił, albo...?
Albo naprawdę jest Pan wrogiem tego pomnika. Czekamy... Zobaczymy, co bliska przyszłośc przyniesie. Na razie będziemy mieć dziesięciu nowych ambasadorów RP, a bedzie ich więcej. A później - mamy nadzieję - poznamy więcej i dokładniej ambasadorów PRL - tych wysłanych przez słuzby specjalne do rozbijania Polonii.
Wam jeszcze raz powtarzam: nikomu nie zabrałem dolara. A pomogłem większej liczbie rodaków, aniżeli wyście zdołali zaszkodzić.
O tym też będziecie mieć okazję poczytać i usłyszeć.
Wkrótce ciąg dalszy.
Adam Ocytko
|