Pogoda

Radio Polonii 2000
Wietrzne Radio 1080am
GPDesigning.com

Dziura w rurze

W Polsce ktokolwiek ma dziurę w pewnej części ciała to usiłuje tę dziurę zatkać dolarami z Chicago. Nie ma tygodnia aby ktoś w sobotę i niedzielę nie wyciągał ręki z kapeluszem lub tacą do polonijnej społeczności. Jak trzeba zatkać dziurę w jezdni na Floriańskiej lub w murze na jasnej Górze to leci delegacja do USA. Ostatnio dziura zrobiła się na małej salce teatralnej przy ulicy Sławkowskiej w Krakowie. Zalało widownię. Potopiły się szczury, bo akurat nikogo innego w tym czasie tam nie było. Ponieważ salka nalezy do Narodowego Teatru Starego to Barbara Natkaniec pomysłodawczyni wyciągnętych po prośbie rąk, rzuciła hasło najazu na Polonię w Chicago przez trzy aktorki i odrobinę mężczyzny z piosenkami Kabaretu Starszych Panów. Zespół przyjezdnych uzupełnili miejscowi. Aktorka od lalek i aktor, którego nigdy przedtem na scenie nie widziałem, a on nie widział przypuszczalnie jak powinien wyglądać gospodarz wieczoru, czyli konferansjer typu Rudzki, Krukowski, Wiktorczyk, Dziewoński, Michnikowski czy nawet odległy w czasie Dymsza. Typowi showmani, za którymi Andrzej Krukowski, gospodarz wieczoru, aby sięgnąć po rolę konferansjera, powinien stać na samym końcu kolejki. Ewa Staniszewska, kobieta korpulentna nie mogła zdecydować kim na scenie chce być. Czy amantką, do której brakuje jej urody i figury, czy śmieszącą publiczność Miss Piggi na słupkowatych nogach. Mimo braku zdecydowania była jednak w widowisku najlepsza i aktorki z Narodowego Teatru Starego powinny się od niej uczyć. Właściwy show zrobiła jednak utalentowana młdozież z zespołu Związku Narodowego Polskiego Wici, którego kierowniczka, Magda Solarz nie została nawet wymieniona w afiszu. Pan Stawowy mógłby się zająć jakąś odpowiedniejszą pracą niż pętanie się po widowni i scenie z parasolem i mruczenie pod nosem, a panie Paluch, Kaim i Gancarczyk niechby pośpiewały sobie w Domu Kultury w Stalowej Woli, a nie w Teatrze Narodowym. Ostatnia sprawa to cena biletów. Ponieważ chodziło o zatkanie dziury to Fundacja - Fundacji zazyczyła sobie 75 dolarów za bilet. 150 dolarów od pary. Chicago to duże miasto. Czasami jedna ulica ciągnie się 70 kilometrów. Trzeba więc na wyjątkowo drogą w tym roku benzynę arabską wydać niemałą sumę nie mówiąc o parkingu i kuszącym bufecie w dwutysięcznej sali i na scenie budzącej przerażenie w krakowskich aktorach występujących na ogół na scenkach typu Jama Michalikowa. W sumie wybierając się do Centrum Kopernikowskiego należy wydać 200 dolarów czyli omalże całą polską emeryturę. A rura?
Za naprawę pękniętej rury Teatru Narodowego powinien zapłacić naród, albo miasto, albo ubezpieczenie. Ale odkąd Naród został okradziony, miasto nie ma pieniędzy, a fundusze ubezpieczeniowe znajdują się na prywatnych kontach w Szwajcarii to za rurę nie ma kto zapłacić co daje pole do popisu pani Natkaniec i kilku aktorkom, które wyciągają rękę z kapeluszem i lecą po dolary, których i tak nikt nigdy nie zobaczy bo się rozpłyną w wodzie, która pozostanie po pękniętej rurze.

Bywalec