Dzień Niepodległości w Jezuickim Centrum Millenijnym w Chicago
11 listopada - Dzień Niepodległości Polski, chicagowska Polonia
czciła w różnoraki sposób. Jedni - w pocie czoła pracowali
na swój chleb powsedni, drudzy - wsłuchiwali się w patriotyczne
pieśni serwowane w radio i telewizji, inni - spotykali się
w małych grupach na party, przyjęciach rodzinnych czy też
w zaciszu kawiarń, pubów, restauracji, bądź klubów na wystawnych
bankietach. Ale o 86 rocznicy odzysknia niepodległości przez
Polskę po 123 latach niewoli pamiętało wielu. Święto to w
Chicago nie gromadziło niegy wielkich tłumów, jak choćby 3-majowa
parada, nigdy jednak o nim nie zapominano.
Swoiste spectrum w br. stworzylo Jezuickie Centrum Millenijne
przy 5835 N. Irving Park Rd.
Najpierw odbyła się uroczysta, dziękczynna Msza św. zwieńczona
wspaniałą homilią, a potem... tłum wiernych w niespotykanej
na imprezach kulturalnych liczbie przybył obejrzeć wieczór
słowno-muzyczny, przygotowany w sali widowiskowej Centrum
przez teatr Rzepicha, członków Polsko-Amerykańskiego Stowarzyszenia
Akordeonistów w Chicago (PAAA) i nie tylko. Jeśli niektórzy
naprawiacze świata myślą, że globalizacja, podobnie jak wcześniej
komuna, zmiecie z powierzchni ziemi uczucia patriotyczne,
to grubo się mylą. Widzieliśmy to na własne oczy, gdy 500-osobowy
tłum słuchaczy w ślad za prowadzącymi widowisko śpiewał chóralnie
polskie pieśni patriotyczne i z zachwhytem oglądał spektakl.
A oglądać i słuchać było co. Zacznę od strony dekoracyjnej.
Z lewej strony sceny stolik z dwoma fotelami oświetlony świecami,
z prawej - surowy, drewniany krzyż umieszczony od symbolicznym
drzewem, z którego stosownie do pory roku opadły kolorowe,
jesienne liście. Ten krzyż, to także symbol; symbol tych,
którzy w walce o swą narodową tożsamość zginęli na polach
bitew powstańczych, w więzieniach zaborców, na zsyłkach na
nieludzkiej ziemi - Syberii, nie chcąc dać się zrusyfikować,
czy zgermanizować. A na scenie i wokół niej - kolorowe kwiaty
- kobiety w barwnych ludowych strojach i mężczyźni w białych
koszulach, z wpiętymi w nie czerwonymi kokardami. To także
żywe symbole, symbole tych, którzy przetrwali i doczekali
się niepodległości Ojczyzny. Nie tkwią jak nieme głazy rzucone
gniewną ręką Boga na ziemię, lecz śpiewają na Jego i Ojczyzny
cześć hymny zwycięstwa... Przedstawiciele takiego narodu nie
dadzą się zaszufladkować, ani być posłusznymi wykonawcami
czyichś mrzonek.
Nad wiadownią gasną światła. Przedstawiciel gospodarzy obiektu
- ks. Władysław Gryzło, wprowadzając stosowny nastrój, mówi
o święcie Niepodległości, o jego szczególnym znaczeniu dla
Polaków na obczyźnie. Zaprasza wszystkich do aktywnego udziału
w imprezie.
Teraz włącza się Alina Szymczyk, twórca teatru Rzepicha
i spektaklu, wielka działaczka społeczna, etnograf, poetka,
tancerka, piosenkarka, scenarzystka wielu przedstawień. Opowiada
o latach niewoli, krzywdach ponoszych od zaborców, zrywach
powstańczych, pojawiających się w okresie I wojny światowej
jutrzenkach i wreszcie samym momencie odzyskania niepodległości
przez Polskę. Zza kulis wychodzi zespół teatralny ze zniczami
zapalonymi w dłoniach. Stawia znicze pod krzyżem. Minuta ciszy...
- Jeszcze jeden listopad za oknem zapukał
żółtych liści szelestem..
I znów nas odszukał
Nas zapatrzonych w przyszłość
W dniu klęski i chwały,
które nam po przodkach
W spuściźnie zostały.
Jedenasty listopad
Czy ty jesteś w mocy
Tu będąc, dojrzeć z bliska tej świątecznej nocy
Gdy u stóp Belwederu na cześć listopada
Odbywa się doroczna milcząca parada...
Czy ty słyszysz, jak Chopin
W tę noc w listopadzie
Swoje ręce z marmuru na klawiszach kładzie...
Brzmi cicho podkład muzyczny. Alina kontynuuje:
- Jak polonezem przez Łazienki płynie
Wplatając między strofy pieśni
O rozmarynie...
Zespół śpiewa jedną zwrotkę pieśni O mój rozmarynie rozwijaj
się.
- Jak na dźwięk pieśni zjawiają się oni
Ci najwierniejsi Polsce towarzysze broni
Błękitni hallerczycy, dumne szwoleżery
Strzelcy w szarych mundurach...
Zespół śpiewa jedną zwrotkę piosenki Szara piechota.
- Spotkał Was wielki zaszczyt, że pierwsi poszliście do Królestwa
Bożego za wolność Za Ojczyznę, gdzie Ojczyzna, Bóg i Honor.
Polska znów jest wolna!
Nie zawsze tak było.
Po roku 1795 kilka pokoleń Polaków podejmowało bezskuteczną
walkę o odzyskanie niepodległości.
I tyle razy na wszystkich frontach
od płowej Wisły aż po Ren
Przy zapalonych stojąc lontach
Swój o Polsce śnili sen.
Zespół śpiewa majestatyczną pieśń Rozkwitają pąki białych
róż... (1 zwrotka).
Teraz narratorka czyta modlitwę.
- Przez łzy i cierpienia wszystkich wygnańców i pielgrzymów
polskich
- Wybaw nas Panie - proszą widzowie.
- O wojnę za wolność ludów
- Prosimy Cię Panie.
- Obroń orły narodowe.
- Prosimy Cię Panie.
- O śmierć szczęśliwą na polu bitwy
- Prosimy Cię Panie.
- O niepodległość, całość i wolność Ojczyzny
- Prosimy Cię Panie.
- O grób dla kości naszych w ziemi naszej
- Prosimy Cię Panie.
Po tej modlitwie dwóch członków zespołu Rzepicha deklamuje
wiersz:
- Chodziły tu Niemce, chodziły odmieńce
Sprzedaj chłopie ziemię - będziez miał czerwieńce.
Zapłacimy chatę, zapłacimy rolę,
Będziesz miał czerwieńców na caluśkim stole.
O mój Niemcze miły, idźże kędy raczysz
Ale mojej ziemi rychło nie obaczysz.
Schowaj se czerwieńce, weź swoje talary
Kto ziemię sprzedaje, nie naszej jest wiary.
Cały zespół wstaje i śpiewa Rotę M. Konopnickiej Nie rzucim
ziemi skąd nasz ród. Widzowie także wstają i śpiewają razem.
W ciszę, która na chwilę zapada, narratorka znów włącza modlitwę:
- O Panie, któryś jeset na niebie
Wyciągnij sprawiedliwą dłoń
Wołamy z cudzych stron do Ciebie
O polksi dach, o polską broń.
Boże, skrusz ten miecz, co siekł nasz kraj
Do wolnej Polski nam powrócić daj
By twierdzą stał się nowych sił
Nasz dom, polskidom.
O panie usłysz skargi nasze
O usłysz nasz tutejszy śpiew
Znad Warty, Wisły, Sanu, Bugu
Męczeńska do Ciebie woła krew.
O Boże skrusz ten miecz co siekł nasz kraj.
Do wolnej Polski nam powrócić daj!
Teraz zaintonowana jest pieśń My pierwsza brygada!. Podchwytują
ją wszyscy uczestnicy.
- Temu Ojczyzna daje
Żołnierski cnoty krzyż!
Dzisiaj wielka jest rocznica -
11 listopada.
Tym co zmarli za Ojczyznę
Hołd wdzięczności Polska składa
Dziś Naród Polski, Polonia.
Jeszcze Polska nie zginęła śpiewa Rzepicha i zgromadzeni
prężąc się na baczność.
Następuje teraz część II spektaklu. Otwiera ją wiersz K.K.
Baczyńskiego Niebo złote Ci otworzę w wykonaniu Anny Jeleń,
członkini Rzepichy, a potem płyną pieśni legionowe: Wojenko,
wojenko, Tam na błoniu, Przybyli ułani, O mój rozmarynie,
Rozszumiały się wierzby.
Słuchacze wtórują, gdyż na ekranie ukazują się teksty. Kończy
tę część Jeszcze jeden mazur dzisiaj, w rytm którego tańczy
A. Szymczak. Rżnie aż miło trójka akordeonistów...
Następuje teraz 15-minutowa przerwa. Księża jezuici zapraszają
wszystkich na kawę i ciastka.
Po wzmocnieniu cielesnym tłum słuchaczy powraca zachęcony
zapowiedziami niespodzianek.
Na część trzecią widowiska składają się popularne piosenki
ludowe: Płynie Wisła płynie, Głęboka studzienka, Na wójtowej
roli, Szła dzieweczka, Malowany wóz, Zielony mosteczek
i najpiękniejsza pieśń polonijna To polskie kwiaty. Przeplatają
je recytacje wierszy napisanych przez polonijnych poetów z
Chicago: Marię Wolińską, Andrzeja Tańskiego (piękny wiersz
o powstaniu listopadowym) i Wacława Panasiuka - autora 6 domików
poezji. Pozwólcie drodzy Czytelnicy, że wiersz tego ostatniego
poety zacytuję:
- Długo nie mógł wzbić się ptak
Ponad lasy, ponad góry
Bo nie można wzbić się jak
Ponad ziemią czarne chmury.
Niczym szpady orła szpony
Przebijają serce wroga
Polski duch niezwyciężony
Choć daleka przed nim droga.
Na sztandarze orzeł biały,
Dumny, niczym król na tronie
Raduj się narodzie cały
Bo nasz kraj wolnością płonie.
Nim przyszła wolność, stanęła w progu
Cierpienia nadszedł kres.
Dziękujmy dzisiaj kochani Bogu
Za to co było i jest.
Choć ręce ojców łączyły pęta
Na nogach łańcuchy krew piły
Choć dola braci była przeklęta
Starczyło na wolność siły.
Niespodzianki to także piękna gra na akordeonie do wtóru pisenkom
przez ks. Władysława Gryzło, Stanisława Zielińskiego, Marię
Piątek i dwóch akordeonistów PAAA - Szczepana Kowalczyka i
Józefa Gurgula.
Ważnym wydarzeniem było także wystąpienie dr Feliksa Krzana,
weterana spod Monte Cassino, który podzielił się swymi przeżyciami
wojennymi ze słuchaczami w zamian za co aartyści i widzowie
odśpiewali mu tradycyjne Sto lat.
Teatr Rzepicha wystąpił w składzie: Alina Szymczyk, Anna
Jeleń, Jadwiga Kuryś, Maria Kaczmarska, Adam Zieliński, Piotr
Lipski, Władysław Majka, a w śpiewaniu pomagała im także moja
skromna osoba.
Spektakl bardzo się wszystkim podobał, za co artyści otrzymali
liczne brawa, a od gospodarzy obiektu - panie - kwiaty, a
wszyscy pamiątkowe książki.
11 listopada w Jezuickim Centrum Millenijnym w Chicago przeszedł
do annałów historii.
Jan Dobrowolski
|