Pogoda

Radio Polonii 2000
Wietrzne Radio 1080am
GPDesigning.com

Z nauczania Kościoła
Przestrzenią oddaleni - miłością złączeni

Pragnę przedstawić próbkę homilii największego kaznodziei z początków chrześcijaństwa, świętego Jana Chryzostoma, zwanego również Złotoustym (349-407). Jan urodził się w Antiochii około roku 349. Otrzymał stranne wykształcenie i poświęcił się życiu monastycznemu (w klasztorze). Zasłynął jako złotousty kaznodzieja, stąd przydomek Chryzostom. Wybrany biskupem Konstantynopola okazał się gorliwym partnerem. Myślę, że był on prekursorem późniejszych zakonów: benedyktynów, franciszkanów, dominikanów, jezuitów, czy redemptorystów. Ściągnął później na siebie nienawiść dworu cesarskiego (Bizancjum) i został skazany na wygnanie, gdzie zmarł 14 września 407 roku.

***

I. Oto fale gwałtowne i groźne burze uderzają; nie obawiajmy się jednak zagłady, wszak opieramy się o skałę. Niech szaleje morze, nie potrafi skruszyć skały; niech podnoszą się fale, nie zdołają zatopić Jezusowej łodzi.
Czegóż mamy się lękać? Śmierci? “Dla mnie życiem jest Chrystus, a śmierć jest mi zapiskiem”. (por. św. Paweł). Powiedz, może wygnania? “Pana jest ziemia i wszystko co ją napełnia”. (Psalmy). Może przejęcia mienia? “Nic nie przynieśliśmy na ten świat, nic też nie możemy z niego wynieść”. Groźbami tego świata pogardzam, zaszczyty lekceważę. Ubóstwa się nie boję, bogactwa nie pragnę,przed śmiercią się nie wzdragam, jeśli zaś pragnę życia, to tylko dla waszego pożytku. Z tego właśnie powodu móię o tym, co się dzieje i proszę, abyście nie utracili ufności. Bene speremus. Miejmy nadzieję. Czyż nie słyszysz Pana jak mówi: “Gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośrodku nich?” Czyż więc nie będzie Go tam, gdzie cały lud złączony jest węzłem miłości? Mam Jego zapewnienie: czyż liczę na własne siły? Mam Jego słowo. Oto moje oparcie, oto zabezpieczenie, oto spokojna dla mnie przystań.
II. Choćby cały świat przeciw mnie powstał, trzymam się Jego obietnicy. Odczytuję Jego słowa; oto mój mur warowny, oto moja obrona. Jakież to słowa? “Oto ja jestem z wami przez wszystkie dni aż do skończenia świata”. Chrystus jest ze mną, kogóż będę się lękał? Choćby wystąpiły przeciw mnie fale, choćby morza, choćby gniew możnych: wszystko to mniej dla mnie znaczy, niż zwykła pajęczyna. Gdyby nie miłość, jaką do was żywię, nie wzbraniałbym się nawet dziś wyruszyć. Wszak mówię zawsze: “Panie, bądź wola Twoja”. Wykonam to, czego Ty chcesz, a nie to, czego pragnie ten albo tamtem. Oto moja twierdza, oto skała nieporuszona, oto niezawodna podpora. Jeśli Bóg tak chce, niech się dzieje.
Jeśli chce, abym pozostał tutaj, dzięki Mu składam. Gdziekolwiek zechce mnie mieć, ja Jego błogosławię.
III. Gdzie ja jestem, tam i wy jesteście, gdzie wy tam ja. Tworzymy jedno ciało, i ani ciało od głowy nie może być odłączone, ani głowa od ciała.
Przestrzenią jesteśmy oddaleni, lecz miłością jesteśmy złączeni.
Takich więzów nawet śmierć nie może zerwać. Choć nawet umrze moje ciało, to jednak dusza będzie żyć i pamiętać o swoim ludzie. (Por. “wierzę w świętych obcowanie” - J.D.). Wy jesteście moimi współobywatelami, wy ojcami moimi, wy braćmi, synami, członkami, ciałem moim, dla mnie jesteście światłem, owszem, droższymi niż światło (lumen).
Wasza miłość daje mi nieporównywalnie więcej radości niż promień słońca. Słońce potrzebne mi jest w życiu doczesnym, miłość zaś wasza gotuje mi zagrodę w życiu przyszłym. (w Królestwie Niebieskim).

św. Jan Chryzostom, Homilia, (Ante exilium, nn.1-3)

Cykl: Nauczanie Ojców Kościoła

Opracował J.H. Darłak

P.S. Zauważmy jakie bogactwo określeń, alegorii, na temat samego Jezusa Chrystusa i założonego przezeń Kościoła - Mistycznego Ciała (Sob. Wat. II).
To jest właśnie ten ciąg nauczania - Tradycja Kościoła. On - Chrystus jest Głową Kościoła, a my (Lud Boy) jesteśmy Jego członkami. I tak dzisiaj uczy Papież Benedykt XVI - zastępca Chrystusa na ziemi. Patrologia jest zatem podstawowym przedmiotem w Seminariach Duchownych.

J.D.


*********


Lata duchowej walki
Wspomnienie w 150 rocznicę śmierci Adama Mickiewicza (1798-1855)
“Zgasła nam ta pochodnia, co oświecała drogę do Polski”.


30 lipca 1941 r. Mickiewicza, zrozpaczonego nawrotem choroby żony, po raz pierwszy odwiedził Andrzej Towiański (współzałożyciel Księży Zmartwychwstańców). Przedstawił się jako prorok Sprawy Bożej. Nie znamy treści rozmowy, która trwała do późnej nocy (przy świecach). Rano poeta uznał gościa za swego duchowego Mistrza i przez pięć lat znajdował się pod jego ogromnym wpływem (A. Towiański 1799 - 1878).
Ale wróćmy do wspomnień córki wieszcza po powrocie z wakacji w 1941 r., Maryni Mickiewiczówny: “Po raz pierwszy dom rodzicielski uczynił na mnie przykre wrażenie, którego wytłumaczyć sobie nie umiałam (...). Ojca, któregom była zostawiła ciemnym brunetem, znalazłam osiwiałego (...). Do domu wkradł się bezład, chłód jakiś dla nas, dawniej tak pieszczonych, dziś często zostawianych na stronie (...). Zapanowała jakaś atmosfera niezwyczajna, w której nam dzieciom cieżko i duszno było”. Tyle córka poety.
I. Pan Jędrzej słynął z niemal magnetycznego oddziaływania na ludzi, ale tajemnica wstrząsającego wrażenia, jakie wywarł na Mickiewiczu, leżała gdzie indziej. Rzekomy prorok wykazał poecie, że przeniknął jego osobiste tajemnice. W rzeczywistości szereg informacji o prywatnym życiu Adama uzyskał od Odyńca oraz od Heleny Szymanowskiej i jej męża. Podczas pierwszej rozmowy “mistrz” obiecał, że wyleczy Celinę. Kiedy poeta wbrew zaleceniom lekarzy odebrał żonę ze szpitala, siła sugestii Towiańskiego dokonała “cudownego” uzdrowienia. Już tydzień później Mickiewicz przekonał Januszkiewicza, że “nasze cierpienia i kraju rychło się kończą; za niedługo nastąpi nowe odkupienie świata”. Dla poety towianizm, obiecujący wielką przemianę moralną człowieka, był potwierdzeniem jego własnych wieloletnich przemyśleń.
II. Krąg wyznawców Sprawy Bożej szybko się powiększył - w szczytowym okresie liczył około 60 członków, wśród których znaleźli się m.in. Goszczyński i Słowacki. Towianizm przynosił jednoznaczną i optymistyczną odpowiedź na bolesne pytanie o sens wygnańczej egzystencji.
Jeden z wyznawców pisał: “tego roku koniecznie wracamy i wrócimy do Polski. Ma o nastąpić przez zdarzenie nadzwyczajne i niezawodne”. O sile tej wiary świadczy fakt, że niektórzy towiańczycy sprzedawali meble i rezygnowali z wynajętych miejsc w hotelu. Jedynie Chopin sceptycznie pytał: Czy jeszcze wracamy do kraju? Czy już zupełnie powariowali? Po początkowej euforii wśród zwolenników nauki Towiańskiego pojawiło się zniechęcenie, a kłótnie i wzajemne oskarżenia zniszczyły atmosferę braterstwa. Choć sam “mistrz” podkreślił, że dąży jedynie do odrodzenia ducha Chrystusowego, a nie do konfliktu z Kościołem, założone w 1842 r. Koło Sprawy Bożej upodobniło się do sekty. Mickiewicz wprowadził wśród “braci” spowiedź i komunię duchową, a raz nawet udzielił ślubu. O rozpadzie Koła w 1846 r. przesądził wiernopoddańczy list Towiańskiego do cara. Grupa wyznawców, która skupiła się wokół A. Mickiewicza, przetrwała zaledwie rok.
Mityczny system Towiańskiego zakładał wielką, natychmiastową przemianę świata dzięki pracy ducha i mocy tajemniczej, potężnej jednostki. Pierwszą z nich był Chrystus, a drugą Napoleon Bonaparte, który jednak sprzeniewierzył się swojemu posłannictwu. Mickiewicz zmarł 26 listopada 1855 r. w Konstantynopolu około godziny 9 wieczorem, prawdopodobne na cholerę. Fakt tej ujął jeden ze świadków bardzo wymownie: “Zgasła nam ta pochodnia, co oświecała drogę do Polski”.

P.S. Wykorzystałem fragmenty książki pt. “Adam Mickiewicz” Joanna Knaflewska, Wyd. Podsiedlik - Raniowski i spółka z o.o., Poznań 1999.

Opracował J.H. Darłak