Pogoda

Radio Polonii 2000
Wietrzne Radio 1080am
GPDesigning.com

“Róbmy swoje” - W. Młynarski
Nie bójcie się
(Mt 10, 24-33)

I. Trzykrotnie uspokaja nas Pan Jezus: Nie bójcie się. Wyraźnie też określa, o jaki rodzaj lęku czy odwagi Mu chodzi: o odwagę wyznania swych religijnych przekonań. On sam głosząc odważnie swą prawdę, przypłacił to prześladowaniem, nawet śmiercią - a jak podkreśla, uczniowie takiego Nauczyciela nie mogą liczyć na jakąś taryfę ulgową. Może naiwnie pozwoliliśmy sobie wmówić fałszywą zasadę, że wiara czy religijne wyznanie są sprawą prywatną. Nie mogą one jednak być sprawą prywatną, gdyż nawet mimo woli musza one rzutować na całość naszego zachowania na zewnątrz.
Właśnie w tej myśli mówi Pan Jezus, że nie ma nic zakrytego, co by nie miało być wyjawione. Mówił kiedyś prymas Stefan Wyszyński: Świat potrzebuje sprawdzianu dla wiary, która jest wprawdzie darem ukrytym, ale życie społeczne w Kościele wymaga byśmy ten sprawdzian objawili w słowach i czynach. (Uroczystość św. Wojciecha - Gniezno).
II. Musi nas przykro uderzać fakt, że Kościół katolicki stał się jakimś oblężonym obozem, twierdzą zamkniętą i szturmową, niby warowną wieżą obronną - ale nasza w tym wina: wciąż czujemy się atakowani, zagrożeni przez ateistów, komunistów, wolnomyślicieli, masonów, jechowitów, pseudoliberałów, agentów SB i Bóg wie kogo jeszcze. A przecież mamy zapewnienie Chrystusa: Zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne nie przemogą go. Potrzeba nam więcej studium Biblii, silnej ożywczej wiary i ufności w Bożą Opatrzność.
Zagrożonym może się czuć ktoś słaby (np. komuniści w Polsce, liberałowie, ateiści, bezbożnicy), a słabi to nie my - ludzie ochrzczeni i wierzący! A jeśli już czujemy się zagrożeni, to najskuteczniejszą obroną jest postawa pozytywnego świadectwa, jakie dajemy Chrystusowi słowem i życiem - również postawa taka wobec naszych bliźnich. Oczywiście, nie chodzi o to, byśmy na odwrót, sami stali się stroną agresywną, ale byśmy zgodnie z ewangelicznym poleceniem św. Mateusza, potrafili objawione nam prawdy powtarzać na świetle i rozgłaszać je na dachach, czyli w warunkach naszego otwartego życia publicznego.
Tak czyni np. nasza katolicka prasa, Radio Maryja, telewizja TRWAM i nasze prawicowe gazety czy czasopisma wychodzące w Polsce i tu w USA.
Kto z Boga jest słów Bożych słucha (NT). Redaktorzy, dziennikarze i publicyści! Nie bójcie się!

Opracował Jan H. Darłak

***


“Ja jestem drogą, prawdą i życiem”

Życie, czyli tor przeszkód i wspinaczka wysokogórska
(Łk 13, 1-9)

“W tym samym czasie przyszli niektórzy i donieśli Mu o Galilejczykach, których krew Piłat (namiestnik rzymski wJudei - J.D.) zmieszał z krwią ich ofiar. Jezus im odpowiedział: “Czyż myślicie, że ci Galilejczycy byli większymi grzesznikami niż inni mieszkańcy Galilei, że to ucierpieli? Bynajmniej, powiadam wam, lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy pdobnie zginiecie. Albo mylicie, że owych osiemnastu, na których zwaliła się wieża w Siloam i zabiła ich, było większymi winowajcami niż inni mieszkańcy Jerozolimy? Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy tak sam zginiecie”. (Ew. wg Św. Łukasza).

I. Zapowiada Pan Jezus marną zgubę tym, którzy nie chcą się nawrócić. Ale z czego i do czego mają oni się nawracać? Przecież ci, do których przemawiał, nie byli aż takimi grzesznikami, przeciwnie, stanowili element najpobożniejszy, w swej większości wykazywali szczere zainteresowanie Jego nauką (szczególnie o miłości nieprzyjaciół), podążali za Nim w najlepszych intencjach. A jednak i od nich zażądano nawrócenia.
Jest to żądanie i do nas skierowane, bo i zgromadzeni w kościele stanowią raczej ten pobożny element, są religijni, bogobojni. Do czego my zatem mamy się nawracać w myśl słów Chrystusa i całego nauczania Kościoła? Oczywiście: do jescze większej pobożności, do pielęgnowania cnót ewangelicznych i rad Ojców Kościoła czy mistyków, do jeszcze większej doskonałości ducha, powiedzmy jasno: do świętości. Doskonałymi bądźcie jako wasz Ojciec doskonały jest”. (NT).
II. Z pojciem nawrócenia wiąże się także pojęcie drogi; drogę można pomylić, można ją zagubić (jak ewangeliczny syn marnotrawny), można z niej zboczyć, a wtenczas należy na nią się nawrócić, nawrócić się (czy zawrócić) we właściwym kierunku. Chodzi też o zmianę naszej mentalności, sposobu podejścia do życia - (metanoja - przemiana). Ten kierunek wyznaczył nam Bóg już w samym akcie stwórczym, jak wyraźnie pisze apostoł: Wybrał nas (Bóg) przed założeniem świata, abyśmy byli święci (Ef. 1,4), powołał nas do świętości (I Tesal. 4,7).
Droga do świętości, na którą mamy się nawrócić, to nie alejka spacerowa, ale raczej tor przeszkód, a jeszcze trafniej mówiąc: wspinaczka wysokogórska. Tu warto zaznaczyć, że prawie wszystkie ważniejsze wydarzenia zbawcze (biblijne) działy się na górze, na wzniesieniu, np. Góra Synaj, Tabor, Góra Oliwna, Góra Błogosławieństw, Golgota ipt. (Biblia Tysiąclecia - Pallotinum 1982).
Ktoś powie: nie mam kondycji, nie jestem sportowcem czy turystą, jam zwyczajny piechur przyziemny (nie mylić z potoczną kurzą piechotą). Ala nasz Ojciec św. Jan Paweł II powiedział najwyraźniej: w Kościele nie ma miejsca dla jakiegoś zwyczajnego człowieka, każdy chrześcijanin powołany jest do szczytów. A szczyty, o których mówi papież, to dla każdego z nas szczyty samego siebie. Jesteśmy powołani na szczyty swoich możliwości:
- na szczyt swej cierpliwości - na szczyt swej ustępliwości czy kompromisu
- na szczyt swego opanowania - na szczyt miłosierdzia etc. i na inne tego rodzaju szczyty (cnoty moralne czy rady ewangeliczne).
III. Na szczyt, to znaczy abym się upewnił, że już nie mogę być bardziej cierpliwy, bardziej ustępliwy, bardziej opanowany (np. młodzieńcy), bardziej roztropny, bardziej przebaczający, bardziej kochający. Do tego nam chyba daleko i stąd potrzeba ciągłego nawracania osobistego-indywidualnego, rodzinnego i narodowego. Wielcy nasi alpiniści, jak Kukuczka, Rutkowska, już nie żyją. Mieli wiele osiągnięć, wiele zdobytych szczytów na globie ziemskim. Jest to tylko analogia do ich wysiłków i starań. Tylko z drugiej strony, nie dajmy się opanować zarozumiałości: prawdziwa świętość jest całkowicie nieświadoma siebie. Natomiast świadomy musi być nasz wysiłek, aby zgodnie z Jezusową przypowieścią przynieść oczekiwany owoc (po owocach ich poznacie ich) nie czekając wycięcia (nieurodzajne drzewo figowe). Ludzie święci to właśnie dojarzały owoc Królestwa Bożego na ziemi.
Ja jestem drogą, prawdą i życiem!

Opracował Jan H. Darłak