Patronka Misji i doktor Kościoła
Święta Teresa od Dzieciątka Jezus (1873-1897)
I. Maria Franciszka Teresa Martin urodziła się w Alencon we Francji w roku 1873. Mając piętnaście lat wstąpiła do Zakonu Karmelitanek bosych w Liseux. W klasztorze spędziła dziewięć lat, praktykując wśród ustawicznych cierpień swoją małą drogę dziecięctwa duchowego, którą pojmowała jako doskonałe wypełnienie wszystkich, nawet najmniejszych obowiązków w prostocie, z miłości ku Bogu, aby Panu Jezusowi sprawić przyjemność.
Było to życie bardzo ukryte. W rzeczywistości nikt jej nie znał, nie dostrzegał olbrzymich przemian duchowych, jakie w ciągu życia zakonnego dokonały się w jej duszy. Dopiero pod koniec życia, gdy siostry uświadomiły sobie, ze ich najmłodsza współtowazyszka jest ciężko, nieuleczalnie chora, poznały prawdziwą wartość jej świętej duszy. Święta szła ku śmierci świadomie, pragnęła jej. Nie była to jednak u niej ucieczka od życia, ale ten stan miłości, w którym wszystkie uroki ziemskie bledną wobec pragnienia spotkania z Jezusem.
II. Jednakże między bramą śmierci, za którą czekał Jezus, a życiem leżał próg strasznych cierpień, które trzeba było z pokorą przyjąć i znieść. Teresa głęboko zrozumiała znaczenie tajemniczych słów św. Pawła: Co do mnie nie daj Boże, by się miał chlubić z czego innego, jak tylko z krzyża Pana naszego Jezusa Chrystusa, dzięki któremu świat stał się ukrzyżowany dla mnie, a ja dla świata... Przecież ja na ciele swoim noszę znamię przynależności do Jezusa (List do Galatów 6, 14-17).
Św. Teresa nie pragnęła śmierci, aby uniknąć cierpienia, ani by uciec od walk, jakie przynosi życie, ale dlatego, że pożerało ją gorące pragnienie nieba. Wierzyła zresztą, że dopiero po śmierci rozpocznie się prawdziwa jej misja szczególnej orędowniczki dla tych, których ziemska wędróka jeszcze się nie skończyła. Zmarła 30 września 1897 roku. Ostatnie jej słowa to wyznanie tego, co było treścią jej życia: Boże mój... kocham Cię...
Jest patronką misji katolickich, chociaż nigdy w nich nie była. Została kanonizowana w 1925 r. W 1997 r. 19 października ogłoszona została doktorem Kościoła przez papieża Jana Pawła II. Dzieje duszy to opis jej życia zakonnego i opis wewnętrznych doznań duszy.
Opracował Jan H. Darłak
P.S. Liturgiczne wspomnienie Kościół obchodzi 1 października. W XIX i XX wieku imię bardzo popularne, szczególnie w południowej Polsce (Teresa - Tereska - wymieniane w literaturze ludowej). Czczono również jej fotografie, tzn. św. Teresy, któe znajdują się niemal w każdym domu.
J.D.
***
Czy szatan ma władzę?
Zdarzenie z opętamnymi (Mt 8, 28-34)
I. Oprócz różnych szaleństw współczesnego świata przyszła kolej na czarną magię i kult szatana. Raz za razem dowiadujemy się o wybrykach satanistó, policja wykrywa zorganizowane ich szajki i bojówki. Ci młodzi ludzie ślubują wierną służbę szatanowi jako swemu jedynemu panu, oddają mu religijne hołdy, sprawują liturgiczne obrzędy ku jego czci (np. czarne msze, sceny na cmentarzach etc.). Kiedy się słyszy o ich niektórych ekscesach, można mówić o rzeczywistym, formalnym opętaniu. Zresztą w Nowym Testamencie znajdujemy tego dowody. Wypadki faktycznego opętania są stwierdzone (por. książka pt. Zakładnicy diabła M. Martina). Mogą ulec opętaniu nie tylko zdeklarowani wyznawczy szatana (sataniści), ale nawet ludzie, którzy w niego nie wierzą. Gdyż, aby służyć Bogu, trzeba w Niego wierzyć; ale nie trzeba wierzyć w diabła, aby mu służyć (A. Gide).
Z pewnością służy mu wielu ludzi, którzy pozwalają mu ślepo owłądnąć się swoim namiętnościom, takim jak chciwość, zmysłowość czy żądza władzy.
II. Nie należy przeceniać wpływów szatana i wszędzie dopatrywać się diabła. Szatan nie jest bogiem zła. Szatan nie ma żadnej innej władzy nad ludźmi próc tej, którą dają mu oni sami. Takich, powtórzmy jest wielu; śmiem twierdzić miliony (Legiony). Chociaż więc nie trzeba wyolbrzymiać diabelskich wpływów - nie wolno ich też lekceważyć. Wskazana jest czujność, którą radzi święty Piotr Apostoł: Bądźcie trzeźwi, czuwajcie. Przeciwnik wasz, diabeł, jak lew ryczący krąży szukając kogo pożreć. Mocni w wierze przciwstawcie się jemu. (I P 5, 8-9).
W jakimś momencie, gdy człowiek sam sobie z tego nie zdaje sprawy, szatan może zacząć swą dywersję w sercu zniewolonym przez takie czy inne nałogi (np. pijaństwo, przekleństwa, narkotyki, samogwałty, cudzołóstwo, kłamstwa itp.). Czyni to nie ujawniając się, podsuwając zwodnicze iluzje, jak byśmy pragnęli czegoś dobrego. Oszukujemy wtedy samych siebie - i to jest typowie działanie szatana: namawia on na coś, co ma pozór dobra. (potocznie mówimy: są to podszepty złego ducha, kuszenie człowieka, itd.).
Siłę do walki z ciemnymi mocami uzyskujemy tylko od Chrystusa. Patrząc na ołtarz ofiarny, w czasie Mszy św. pomyślmy: po co miałby umierać Chrystus, gdybyśmy my sami potrafili zwyciężyć zło? Dlatego w modlitwie Pańskiej i ta prośba się znajduje: I nie wódź nas na pokuszenie, ale zbaw nas ode złego.
Zakończmy te rozważania - refleksje słowami modlitwy liturgicznej Kościoła: Panie Jezu, uwielbiamy Twój krzyż, przez który wyrwałeś świat spod władzy duchów piekielnych i męką swoją pokonałeś kusiciela. (Collectio Rituum - Mszał Rzymski).
Błogosławiony mąż, który wytrwa w pokusie, gdy bowiem zostanie poddany próbie, otrzyma wieniec życia, obiecany przez Pana tym, którzy Go miłują (Jakub 1, 12).
Wybrał i opr. Jan H. Darłak
P.S.
satanos hr.
diabolos gr. - przeciwnik Boga
W Starym Testamencie imię jego to Lucyfer (Rdz.). Diabły to zbuntowani aniołowie (ST), którzy nie chcieli służyć Bogu: non servian - nie będę służył. Lucyfer.
Warto tu przytoczyć słowa prezydenta Reagana o byłym Związku Radzieckim - kako imperium zła. O niektórych krajach azjatyckich prezydent Bush wyraził się jako oś zła.
|