Pogoda

Radio Polonii 2000
Wietrzne Radio 1080am
GPDesigning.com

Otwarty raj dla człowieka
...Będę chodził za wami i będę wam cieniem...

Poezja Tadeusza Nowaka (1930-1991)

Stoją gorzkie pagórki, bo gorzka jest zieleń,
gdzie przebiega wilk nocy i prędki dnia jeleń,
nie spotkają się nigdy w ruchomej przestrzeni,
wilk w jelenia, a jeleń się w wilka zamieni.

U pagórków dolina Dunajcem rozcięta
jest gałęzią miłości zrywaną zbyt chciwie
przez podobne do światła i wiatru dziewczęta,
bo gdy biegnę - nie skrzypi miedziane igliwie.

Pachnie zieleń obmyta przez wiatry i deszcze
i dolina się słońcem wypełnia po brzegi,
choć wśród lasów zbliżonych do nieba śpią jeszcze
dzikie stada gołębi i białe śpią śniegi.

Szukać ciebie nie trzeba, bo jesteś pod ręką,
biedna moja kołysko uśpiona piosenka\
pod pagórkiem z jałmużny, gdzie ojciec mój orze
ziemię, gdy po ziemi przechadzają się zorze.

Do ciebie idę, dziadku, siedzący na progu
z fajką w zębach tak starą, że chyba po Bogu
dziedziczysz ją, a tytoń na pewno masz z raju,
bo dym pachnie jak lato i jesień w mym kraju.

Lubię słuchać twych baśni pod zmierzchem kasztanów,
i patrzeć, jak się bawi twoimi wąsami
wnuczka - iskrami śmiechu. A ty się zastanów
nad jej dłonią wzniesioną po gwiazdę nad nami.

Do ciebie idę, matko, po trzykroć cierpieniem
ugodzona w dno serca, by stało się zadość
woli nieba, gdyż niebo jest twoim sumieniem
i sumieniem tych, którzy zabili twą radość.

Wiem, że nigdy dla ciebie nie znajdę pól śniegu
tak pokornie białego, byś mogła iść po nim
do twych synów, co leżą zabici na brzebu
niemej wody, z gałązką jedliny u skroni.

Do was, ludzie, przychodzę, gdy śpicie przy oknie
uchylonym do sadu, a w sadzie świt moknie
i groch burzy po dachu blaszanym się toczy,
zanim słońce przywróci wam mowę i oczy.

Będę chodził za wami i będę wam cieniem,
kiedy cień wam spod głowy wytrąci sierp żniwa;
deszczem będę, gdy wody ze źródła ubywa,
a pola są przebite na wylot pragnieniem.

Wyście mi dali wszystko, co może dać człowiek
dziecku ziemi tak biednej, że siebie się wstydzi:
dach nad głową, chleb, wodę i światło u powiek
i jeszcze coś, lecz tego prócz was nikt nie widzi.

Tadeusz Nowak “Być poetą”, cykl: Prorocy już odchodzą, 1956

Antologia poezji dla maturzystów w wyborze Jerzego B. Wójcika, wyd. Silvarerum, Gorzów Wlkp., 1992.

Wybrał J.D.

***

Największy mistyk XX wieku
Zakonnik, stygmatyk, św. ojciec Pio - Franciszek Forgione (1887-1968)

I. W tym roku mija 37 rocznica śmierci tego wielkiego kapłana (kapucyna), człowieka nieustannej modlitwy i więźnia konfesjonału. To on miał w 1948 r. przepowiedzieć w Rzymie młodemu księdzu, studentowi na Gregorianum, że zostanie papieżem. Chodzi oczywiście o Karola Wojtyłę, który go spotkał i z nim rozmawiał.
Pochodził z ubogiej rodziny włoskiej. Urodził się 25 maja 1887 r. w Pietracina koło Benewentu na południu Włoch. Był czwartym dzieckiem Horacego Forgione i Marii Józefy di Nunzio. Na chrzcie św. otrzymał imię Franciszek. W dzieciństwie często chorował, był cichym, delikatnym i bardzo wrażliwym chłopcem. Lubił samotność, kochał modlitwę, był wzorowym ministrantem i bardzo przeżywał służbę prz ołtarzu.
Pierwsze widzenie otrzymał w kościele św. Anny w Pietralcinie. Chrystus położył na jego głowie rękę i zachęcił do całkowitego poświęcenia się służbie Bożej. Był przerażony, nie wiedział gdzie ma się udać.
6 stycznia 1903 r. zgłosił się do klasztoru Ojców Kapucynów w Morcone. Wkrótce otrzymał habit i nowe imię zakonne: brat Pio z Pietralciny (z j. łac. pio - znaczy pobożny, religijny, bogobojny). W 1907 r. złożył śluby wieczyste posłuszeństwa, ubóstwa i czystości, a trzy lata później (1910) otrzymał święcenia kapłańskie. Przeżył więc w kapłaństwie 58 lat (modlitwa i konfesjonał streszczały jego duchowość). W 1918 r. otrzymał stygmaty na rękach - z którymi się skupulatnie ukrywał i wstydził. Była do dla niego wielka łaska Boża i zarazem nowa forma cierpienia za grzeszników.
We wrześniu 1916 r. przybył do San Giovanni Rotondo (za wolą przełożonych) gdzie przez ponad 50 lat służył Bogu i ludziom. Dnie i noce spowiadał ludzi. Całe Jego życie rozgrywało się właściwie pomiędzy dwoma biegunami: ołtarzem i konfesjonałem.
II. Otrzymał dar bilokacji i poznania języków. Przewidywał przyszłość, uzdrawiał słowem, dotykiem, a także na odległość. Był człowiekiem nieustannej modlitwy, czcicielem Matki Bożej - niekiedy odmówił kilkanaście razy różaniec, Drogę Krzyżową odprawiał codziennie, nigdy nie opuścił modlitwy brewiarzowej etc.
Jego Msze św. trwały po kilka godzin: autentycznie przeżywał mękę Chrystusa, wpadał w ekstazę. W konfesjonale spędzał prawie cały dzień udzielając rozgrzeszeń i rad wiernym z całych Włoch i innych krajów Europy. Toczył zwycięskie boj z szatanem. Polecenia przełożonych były dla niego niepodważalne. Np. przez kilka lat zabroniono mu pisania listów.
Był jednym z największych mistyków XX wieku obok naszej św. Faustyny Kowalskiej i być może obok naszego sługi Bożego Jana Pawła II. Bo tak ich oceniają watykaniści i teologowie. Latem 1910 r. otrzymał po raz pierwszy stygmaty. Przeraził się i na kolanach w żarliwej modlitwie prosił Pana Jezusa, aby je usunął. Pozostał tylko ból. Chrystus miał jednak inne plany. Rany zewnętrzne ponownie pojawiły się w 1918 r. i krwawiły przez pół wieku.
Zagoiły się tuż przed śmiercią. Zmarł 23 września 1968 r. Pochowany w bazylice klasztoru San Govani Rotondo. Odtąd będzie to miejsce - cel stałych pielgrzymek wiernych z całego świata.
III. Owocem jego życia są osoby, które przeżyły przemianę serca, doznały uzdrowienia z chorób ciała i duszy, miliony pielgrzymów szukających w San Giovani Rotondo drogi do Boga, grupy modlitewne (m.in. Różaniec ojca Pio), a jego pomnikiem otarty w 1956 r. Dom Ulgi w Cierpieniu. Podobny Dom Ulgi w Cierpieniu znajduje się w Radawie k. Jarosławia, którego opiekunem jest ojciec Albin Sroka. Ciekawostką jest fakt uzdrowienia pani doktor Wandy Półtawskiej (z Krakowa) za przyczyną św. Ojca Pio - na prośbę ówczesnego metropolity kard. Karola Wojtyły. Są na to świadkowie i dowody na piśmie m.in. w Kurii Krakowskiej. W tej chwili budowane są kościoły, kaplice pw. św. Ojca Pio oraz pomniki na całym ziemskim globie - również w USA.
Jan Paweł II beatyfikował Ojca Pio 2 maja 1999 roku, a kanonizacji dokonał 16 czerwca 2002 r. Warto zaznaczyć przy tej okazji, że najwięcej świętych, błogosławionych i sług Bożych jest z Zakonu Ojców Kapucynów (tj. z rodziny franciszkańskiej - Franciszkanie tzw. Czarni, Reformaci i Kapucyni).

Opracował Jan H. Darłak