Moc w chorobie - błogosławiona wierność
Święta siostra Faustyna pisze...
1310. Gdy się jest chorą i słabą, to się ustawicznie robi wysiłki, aby podołać temu, co wszyscy robią zwyczajnie; a jednak i temu zwyczajnie nie zawsze podołać można; ale dzięki Ci Jezu za wszystko. Nie wielkość prac, ale wielkość wysiłku nagradzana będzie. Co jest z miłości spełnione, nie jest małe, o mój Jezu, wszak oko Twoje wszystko widzi. Nie wiem, dlaczego tak wyjątkowo źle się czuję rano; ażeby wstać z łóżka muszę skupić wszystkie siły, a czasami wprost użyć heroizmu. Na wspomnienie Komunii św. odzyskuję trochę więcej siły. Oto walką się zaczyna dzień i walką się kończy. Kiedy idę na spoczynek, czuję się jak żołnierz powracający z pola walki. Co ten dzień zawiera w sobie, Tobie jest tylko wiadome, Mistrzu mój i Panie.
1311. Medytacja. W czasie medytacji siostra, która obok mnie ma klęcznik, ustawicznie chrząka i pokaszluje, nieraz bez przerwy. W pewnym momencie przyszła mi myśl, że zmienię sobie miejsce na czas medytacji, ponieważ było to już po mszy św., jednak pomyślałam sobie: gdy zmienię miejsce, siostra ta spostrzeże się, a tym samym może doznać przykrości, że się od niej odsuwam.
Postanowiłam trwać na modlitwie i na swoim miejscu, ofiarując Bogu akt cierpliwości. Pod koniec medytacji dusze moją zalała pociecha Boża w takiej mierze, w jakiej serce moje znieść było zdolne, i dał mi Pan poznać, że gdybym się usunęła od tej siostry, usunęłabym się też od tych łask, które na duszę moją by spłynęły.
1312. Jezus w postaci ubogiego młodzieńca dziś przyszedł do furty.
Wynędzniały młodzieniec, w strasznie podartym ubraniu, boso i z odkrytą głową, bardzo był zmarznięty, bo dzień był dżdżysty i chłodny. Prosił coś gorącego zjeść. Jednak gdy poszłam do kuchni, nic nie zastałam dla ubogich; jednak po chwili szukania znalazło się trochę zupy, którą zagrzałam i wdrobiłam trochę chleba, i podałam ubogiemu, który zjadł. W chwili, gdy odbierałam od niego kubek, dał mi poznać, że jest Panem nieba i ziemi. Gdym Go ujrzała, jakim jest, znikł mi z oczu. Kiedy weszłam do mieszkania (celi) i zastanawiałam się nad tym, co zaszło przy furcie, usłyszałam te słowa w duszy: Córko moja, doszły uszu moich błogosławieństwa ubogich, którzy oddalając się od furty błogosławią mi, i podobało mi się to miłosierdzie twoje w granicach posłuszeństwa i dlatego zszedłem z tronu, aby skosztować owocu miłosierdzia twojego.
13.13 O mój Jezu, teraz mi jest jasne, i zrozumiałam wszystko, co zaszło przed chwilą. Jednak czułam, że co to za ubogi, w którym się przebija taka skromność. Od tej chwili serce moje jeszcze czystszą miłością zapaliło się względem ubogich i potrzebujących. O, jak się cieszę, że mi przełożeni dali taką pracę. (...) Gorąca miłość boga widzi wkoło siebie nieustanne potrzeby udzelania się przez czyn, słowo i modlitwę. Teraz rozumiem słowa Twoje, któreś mi powiedział, o Panie, dawniej.
13.14. O, jak wielkich wysiłków potrzebuję, aby spełnić dobrze swoje obowiązki wtenczas, kiedy zdrowie jest tak słabe. Tobie tylko będzie wiadomo, o Chryste.
1315. W chwilach opuszczenia wewnętrznego nie tracę spokoju, ponieważ wiem, że Bóg duszy nigdy nie opuszcza - chyba wtenczas jedynie, jak dusza sama przez niewierność zrywa związkę miłości. Jednak absolutnie wszystkie istnienia zależą od Pana i utrzymywane są Jego wszechmocą. Jednymi rządzi miłość, innymi sprawiedliwość, od nas zależy, pod jaką władzą żyć chcemy, gdyż pomoc łaski dostatecznej nikomu nie jest odmówiona. Nie zastrasza mnie wcale pozorne opuszczenie. Badam siebie głębiej, czy nie moja w tym wina. Jeżeli nie - to bądź błogosławiony.
S. Faustyna Kowalska
Dzienniczek, s.s. 356-357
wyd. Księży Marianów, Warszawa 1995
Wybrał Jan Darłak
****
Totalitaryzm i ksiądz Jerzy Popiełuszko
Wspomnienie w 20 rocznicę Jego śmierci (1947-1984)
Motto: Zło dobrem zwyciężaj
Jak bumerang w dyskusjach elitarnych i towarzyskich powraca temat komunizmu i całego systemu zła jaki stworzył totalitaryzm.
Władza w rękach państwa - jednostka niczym, zerem, jak pisał Majakowski, z jęz. łac. total - znaczy całość, a więc jednostka ma podlegać władzy i państwu, a jego aparat ma nad nim władzę, całkowitą i absolutną.
Powraca też temat męczeństwa księdza Jerzego Popiełuszki, czy musiało dojść do Jego śmierci i dlaczego doszło w katolickim kraju, gdzie już była i kwitła Solidarność?
Warto poświęcić parę słów tym społecznym zjawiskom.
I. Sięgnę na wstępie tych rozważań do artykułu ks. prof. Józefa Tischnera pt. Wiara w mrocznych czasach, wygłoszonego w Klubie Inteligencji Katolickiej w Krakowie. Oto co ów filozof - twórca polskiej fenomenologii czyli ujęcia istoty rzeczy od strony zjawiska - pisze, cytuję: Dziś czasy totalitaryzmu powoli stają się wspomnieniem. Nie znaczy to jednak, że przestały być problemem. Staje przed nami zadanie zrozumienia tego, co przeżyliśmy (...). Totalitaryzm przyniósł ze sobą szczególnie ostre, bezpośrednie i wręcz wstrząsające doświadczenie zła. (...) Toatlitaryzm wyzwolił w ludziach okrucieństwo, które w ostatecznym rozrachunku polega na tajemniczym zamiłowaniu do zła. Tylko w wyniku czegoś takiego mogły powstać obozy koncentracyjne, systemy kontroli społecznej, instytucje produkujące kłamstwa, w końcu nie znane dotąd na taką skalę ludobójstwo. Totalitaryzm potrafił wydobyć z człowieka najgorsze siły, by dzięki nim utrzymać sięprzy istnieniu. Nic więc dziwnego (pisze dalej ks. Tischner), że przezwyciężenie totalitaryzmu musiało się dokonać na podobnej drodze: trzeba było wydobyć z człowieka wszytko co najlepsze i budować alternatywną rzeczywistość. Dokonywała tego etyka i religia - bez pytania jednak, która ze stron jest ważniejsza. Na trop tej jedności trafił przede wszystkim ksiądz Jerzy Popiełuszko, wyszukując z Listów św. Pawła słowa, które wyrażały sedno sprawy: Zło dobrem zwyciężaj. Zasada ta stała się społecznie oczywista, ale nie byłoby to możliwe bez uprzedniego zderzenia ze złem, s. 65. Jak widzimy najpierw musiało się pojawić zło, zły system, zła władza, aby mógł działać i ponieść śmierć męczeńską ksiądz katolicki, Polak, Jerzy Popiełuszko. Pozostanie nadal to skrupulatne i Goethego pytanie: czy musiało dojść do tego i za tak wielką cenę? To XX wiek pochłonął więcej ofiar z powodu totalitaryzmów takich jak: hitlerowski faszyzm i stalinowski komunizm.
II. Próba zrozumienia i akceptacji postawy księdza Jerzego
Można powtarzać za Zofią Nałkowską: ludzie ludziom zgotowali ten los, ale nie znaczy to, że się rozumie jak to było możliwe. Nie sądzę również, by mogła nam pomóc teologia. Teologia mówi o zadośćuczynieniu za grzechy. Ale zadośćuczynienie i rozumienie to dwie różne sprawy. Totalitaryzm to coś więcej niż błąd systemu, coś więcej niż grzech strukturalny, gdzie człowiek - jak kanonier przy armacie może nie wiedzieć, co naprawdę robi, gdy mu się wydaje, że spełnia swą powinność. Zło musiało zostać wtłoczone w ludzi, aby potem mogło z ludzi wyjść na świat. Władza totalitarna robiła, co tylko możliwe, by wszyscy mieli udzial w jej zbrodniach. Na przykład policjant strzelał do strajkujących robotników, to następnego dnia cały kraj musiał na specjalnych zebraniach potępić robotnika, który zakłócił porządek społeczny i zarazem chwalić policjanta za wypełnienie patriotycznego obowiązku. Zawsze szukano winnych i współwinnych poza władzą. Pamiętam po zawieszeniu Dziadów A.Mickiewicza w 1968 r. przez 2 godziny musieliśmy (szkoła średnia) słuchać przemówienia I sekretarza PZPR Władysława Gomułki ps. Wiesław i podpisać list popierający go. Rzeczywiście byli wtedy oni i my. Poddany codziennej presji człowiek najpierw obojętniał, potem jakoś przywiązywał się do tego, co mu wtłoczono, aż w końcu w wielu przypadkach - identyfikował się ze zbrodnią, która niszcząc innych, niszczyła również jego. Można też zrozumieć, skąd brali się wykonawcy zbrodniczych pomysłów. Stworzyła ich zasada odwetu. Najpierw wykonawca dochodził do przekonania, że gdzieś kiedyś zasadniczo został skrzywdzony. Kto go skrzywdził? Skrzywdził go Żyd, Słowianin, kapitalista, car, sam Bóg w końcu. Jego krzywda przejawiła się w codziennej biedzie. Powstawał bunt, który przeradzał się w odwet. Na tej zasadzie wykonawcy wymordowali kilkadziesiąt milionów ludzi. Totalitaryzm miał swoją ideologię, która była logicznie uporządkowanym systemem kłamstw, czyli systemem świadomie wybranej nieprawdy.
III. Dziennikarze, nauczyciele, artyści, uczeni, wielcy politycy mieli świadomość, że biorą udział w gigantycznym kłamstwie. Stąd fabryki śmierci za Hitlera, donosy i zdrady za Stalina...
Bożym narzędziem w walce ze złem stał się ojciec Maksymilian Kolbe +1941, oddając życie za współbrata - współwięźnia w obozie oświęcimskim, H. Gajowniczka. Po 40 latach takim narzędziem okazał się ksiądz archidiecezji warszawskiej Jerzy Popiełuszko, kapelan Solidarności w Hucie Warszawa i organizator comiesięcznej mszy św. za ojczyznę. Został w bestialski sposób uprowadzony i zamordowany 19 października 1984 r. przez pracowników SB.
To wtedy śpiewano po kościołach: Ojczyzno ma tyle razy we krwi skąpana, oj, jak wielka jest twoja rana. Jak długo cierpienie twe trwa i dalej: Dawniej czynił to obcy, a dziś brata zbija brat.
Motywem przewodnim jego kazań była sentencja z Listu św. Pawła: Zło dobrem zwyciężaj.
Postać księdza Jerzego niechaj będzie bodźcem i wzorem do naszej walki z przejawami zła na codzień. Niechaj zwyciężają dobro i prawda.
Opr. J. Darłak
|