Misja Jonasza
Wielkopostne refleksje
Od znaku przemijania, wyniszczenia i marności, od popiołu rozpoczął się czas Wielkiego Postu (40 dni). Jeśli natomiast ktoś ma pretensje do Kościoła, że mówi tylko o pokucie, umartwieniu i wyrzeczeniu - to zwróćmy uwagę, że Pan Jezus właśnie poleca spełniać te praktyki dyskretnie i bez ostentacji, nie wysuwać ich na pierwszy plan jako najważniejszego elementu naszej pobożności. Gdyż w gruncie rzeczy nie chodzi o zewnętrzne znaki, ale o naszą duchową przemianę. Dostrzeże ją ten, który widzi w skrytości (Mt.6). To nasza metanoia - przemiana serca.
I. W Ewangelii św. Łukasza Pana Jezus wymienia dwie spośród najsławniejszych postaci Starego Testamentu: króla Salomona i proroka Jonasza. Król Salomon słynął w swoim czasie z mądrości, a prorok Jonasz swoim przepowiadaniem ocalił od zagłady ogromne miasto Niniwę. Pan Jezus zdążył już swoimi znakami wykazać Żydom, że jest kimś większym niż tamci dwaj. Potrzebne jest to przypomnienie także wielu ludziom naszych czasów, którym jakby znudziła się Chrystusowa Ewangelia.
Ci ludzie chętnie nadstawiają uszu i serca na liberalne wymysły prawodawców zachodnich (jak sztuczna prokreacja, eutanazja czy małżeństwa homoseksualistów); różni prorocy swobody moralnej dają naszemu pokoleniu owe znaki rzekomej wolności. Czy jednak ludzie - i to chrześcijańskie - pożądający tych znaków, nie są owym plemieniem przewrotnym, o którym tak często mówi Chrystus (przy uzdrowieniach, w kazaniu na Górze Błogosławieństw).
II. Znaki Chrystusowe przez dwa tysiące lat zdążyły się sprawdzić bardziej szczęśliwie, niż sprawdzają się już teraz obłędne znaki owych fałszywych Salomonów i Jonaszów. Jeśli ktoś ma co do tego wątpliwości, niech spojrzy na miliony sprawdzonych wyznawców Chrystusa, którzy z miłości dla Niego oddali życie, ufali Mu bez granic nawet w obliczu śmierci, przelewali chętnie krew w obronie swych wierzeń, poświęcali się w służbie trędowatych, jak bł. ojciec Damian czy bł. ojciec Beyzym. Często wydawali się na wielkie próby wymagające ogromnego heroizmu i miłości, szli na śmierć w zamian za życie bliźniego, jak św. Maksymilian Kolbe - franciszkanin, podzielali los nędzarzy, jak święty Brat Albert (Adam Chmielowski - malarz, powstaniec) itd. Takimi znakami nie wykaże się żaden Salomon ani Jonasz tego świata.
Opr. Jan Darłak
Któryś za nas cierpiał rany
Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami.
I Ty któraś współcierpiała
Matko Bolesna - przyczyń się za nami (3 razy)
|