Pogoda

Radio Polonii 2000
Wietrzne Radio 1080am
GPDesigning.com

Listopadowe refleksje
Przygotowani, a nie przerażeni
Si vis pacem - para bellum (łac.). Pragniesz pokoju - przygotowuj się do wojny.

I. Abstrahując od ziemskiej rzeczywistości zwróćmy uwagę na rzeczy nasze ostateczne i śmierć, sąd Boży, niebo albo piekło. Obecnie więcej ludzie mówią o tych rzeczach ostatecznych na kanwie terrotystycznych wydarzeń (ataków). Ameryka, jak wielu publicystów i myślicieli stwierdziło po 11 września 2001 zmieniła się o 180 stopni na lepsze. Inaczej przynajmniej podchodzą młodzi Amerykanie do materii, bogactwa, sukcesów, do osiągnięć i do zagadnień rodziny. Rodzina chrześcijańska jest jak gdyby wzorem do naśladowania: to znaczy, mąż, żona plus dzieci i przestrzeganie moralności chrześcijańskiej. I dobrze, że w tym kierunku poszły również wybory prezydenckie 2004 wUSA. Wybrano Georgea W. Busha (R) - chrześcijanina, opowiadającego się za życiem, za rodziną, za wartościami chrześcijańskimi. Zdumiewająca była frekwencja wyborcza, ok. 70%. Deo gratias.
II. W obliczu śmierci czujemy strach, niepewność, lęk - jesteśmy przerażeni. To już koniec, to już meta i co dalej? Dotknęło mnie małe cierpienie, więc przeżyłem te chwile osobiście, boleśnie i wyciągnąłem odpowiednie dla siebie wnioski. Przypomniało mi się biblijne powiedzenie: “pokora góry przenosi”, a “dobrymi chęciami wybrukowane jest piekło”. W obliczu śmierci człowiek staje bezbronny, słaby i przegrany. Chce się kłócić: dlaczego ja mam iść, umierać, kończyć to ziemskie życie, a nie on, czy ona? Śmierć jest rzeczywistością i nikt przed nią się nie obroni i nie ucieknie od niej. Chodzi o to, aby (jako ludzie wierzący) być na tę godzinę przygotowanym, oczyszczonym, po spowiedzi św. i w stanie łaski uświęcającej. A to czyni Kościół i jego kapłani. Nie będziemy przerażeni w obliczu śmierci, gdy na nią, na tę ostatnią chwilę będziemy dobrze przygotowani. Czas ku temu jest i pora odpowiednia także. Chodzi tylko o to, aby nam się chciało chcieć.
Memento mori...

Jan Darłak


****

Głoszenie prawdy - kapłan i polityka
“Kto z Boga jest słów Bożych słucha” (N.T.)

Rok 2004 ogłoszono rokiem ks. Jerzego Popiełuszki. 20 rocznica zamordowania kapłana i kapelana Solidarności ks. Jerzego - jakby przy okazji - skierowała naszą uwagę na powiązanie Ewangelii z polityką. Dzisiaj w wielu wypowiedziach w środkach przekazu padały pytania: jak dzisiaj zachowałby się ks. Jerzy, o czym byłyby jego kazania, z którą partią by sympatyzował?
I. Takie dywagacje przywodzą na myśl kłamstwa rzecznika rząu sprzed 20 lat (Jerzego Urbana), powtarzane bezmyślnie przez prostaczków: “gdyby ten Popiełuszko nie politykował, to żyłby do dzisiaj”. W ten prostacki sposób komuniści próbowali wmówić społeczeństwu, że zajmowanie się z ambony tematami społecznymi jest sprzeczne z Ewangelią. A jak wyglądała “polityka” ks. Jerzego? Posłużę się cytatem z jego kazania, wygłoszonego podczas Mszy św. za Ojczyznę 27 maja 1984 r.: “Podstawowym warunkiem wyzwolenia człowieka ku zdobywaniu prawdy i życia prawdą, jest zdobycie cnoty męstwa. Oznaką chrześcijańskiego męstwa jest walka o prawdę. (...) Niech na co dzień towarzyszy nam świadomość, że żądając prawdy od innych, sami musimy żyć prawdą. Żądając sprawiedliwości, sami musimy być sprawiedliwi. Żądając odwagi, męstwa, sami musimy być na co dzień mężni i odważni”. Czy w tych słowach jest polityka?
II. Gdy przeanalizuje się kazania księdza Jerzego widać, że przypisywanie im charakteru politycznego jest co najmniej nie uzasadnione. Jego kazania nie były polityczne, ale teologiczne, nasycone cytatami z Biblii, z nauczania kard. Wyszyńskiego i Jana Pawła II. Nie było w nich nazwisk, piętnowania, atakowania, mimo, że nieraz otwarcie nawiązywały do bieżących wydarzeń. Min. w majowej Mszy św. za Ojczyznę w 1982 r. ksiądz Jerzy mówił w kazaniu o tych, którzy zostali pobici i aresztowani przez milicję i ZOMO za to, że wzięli udział w tzw. antypochodach pierwszomajowych oraz w Mszach św. 3 Maja. Jego kazanie przybrało w pewnym momencie formę następującej litanii:
- Matko oszukanych, módl się za nami
- Matko zdradzonych, módl się za nami
- Matko pojmanych, módl się za nami
- Matko przesłuchiwanych, módl się za nami
- Matko przerażonych, Matko osieroconych, módl się za nami
- Matko bitych w dniu Twojego Święta Królowej Polski, módl się za nami!

III. Komunistyczna propaganda nazwała to kazanie seansem nienawiści. Tymczasem ks. Jerzy mówił zawsze, że należy przeżywać nienawiść i zło dobrem. Tylko tak można zwyciężyć. Po każdej Mszy św. prosił wychodzących z kościoła, aby nie dawali się wciągnąć w zamieszki i prowokacje, zwłaszcza, że plac wokół kościoła św. Stanisława Kostki stale był obstawiony przez kordony policji. Czy te polecenia skierowane do wiernych, bez haseł i wezwań do buntu i zamieszek, miały charakter polityczny? Jedyne hasło, jakie stale głosił ks. Jerzy brzmiało: Zło dobrem zwyciężaj! (List do Rzymian 12,21). To hasło jest z całą pewnością denerwujące dla każdej władzy, ale czy ma związek z polityką? Stokroć bardziej niewygodne dla władzy było charyzmatyczne głoszenie przez ks. Jerzego prawdy, głoszenie bezkompromisowe, co było w jego świadomości silniejsze od chęci zabezpieczenia sobie spokoju i bezpieczeństwa.
Dlatgo ks. Jerzy jest kapłanem, który swoją postawą duszpasterską, życiem, prawdą, głoszeniem prawdy, na trwałe zapisał się nie tylko w historii Kościoła w Polsce, ale całej Europy, o czym Jan Paweł II w homilii wygłoszonej we Włocławku 7 czerwca 1991 r. pwiedział: On jest patronem naszej obecności w Europie za cenę ofiary z życia, tak jak Chrystus. Jak Chrystus ma prawo obywatelstwa w świecie, ma prawo obywatelstwa wśród nas i wśród wszystkich narodów tego kontynentu i całego świata, przez swój krzyż. (...) Nie wolno go traktować - niech Bóg broni - nie wolno go traktować tylko o tyle, o ile służył pewnej sprawie, w porządku politycznym, chociaż była to sprawa do głębi etyczna, trzeba go widzieć i czytać w całej prawdzie jego życia”. (Włocławek, 7 VI 1991 r.).

IV. Zastanawiam się, jakim kapłanom - zarówno dawniej, jak i dzisiaj, władza zarzuca “upolitycznienie”? Głównie tym, którzy odwołują się do narodowej historii, którzy uczą patriotyzmu, budzą sumienia, głoszą i żyją prawdą.
Systemy totalitarne nie znoszą prawdy. Mordują tych, którzy uczą żyć w prawdzie. Dlatego, gdyby dzisiaj żył ks. Jerzy, reagowałby ostro na zawłaszczenie państwa przez oligarchiczne grupy, na potworne zakłamanie życia politycznego, niemoralne ustawy, matactwa, afery, przekręty, patologiczną wręcz nienawiść do prawdy.
Ksiądz Jerzy wiedziałby, jak dzisiaj służyć ludziom, wpływać na ludzkie sumienia, uczyć żyć w prawdzie. Na pewno nie milczałby w obliczu tak licznych niegodziwości, nie udawałby, że nic złego się nie dzieje. Tak myślę, głosiłby zdrową naukę.
Będąc zaangażowanym w politykę, nie dążyłby do zdobycia władzy przez jego ulubioną partię, nie pomagały nikomu wdrapać się na jakiś polityczny stołek, ale po prostu wołałby w polityce o ludzi sumienia (por. Jan Paweł II, Skoczów, 1995 r.).

V. Byłby jednym z tych kapłanów, jakich mieliśmy wielu w naszych dziejach, będących wszędzie - także w powstaniach (1830, 1863, 1944, 1970, 1980), łagrach, więzieniach oraz na uniwersytetach i w mediach - czyli wszędzie tam, gdzie chodziło o Polskę, o zachowanie polskiego ducha w ludzkich sercach.
I tego dzisiaj oczekuje się od kapłanów: aby na wzór ks. Jerzego byli ludźmi zatroskanymi o Polskę, aby ukazywali politykom fundament moralny w każdym działaniu i słowie, aby po prostu byli obecni tam, gdzie w szczególny sposób zagaża niebezpieczeństwo karierowiczostwa, kultu władzy, korupcji czy egoizmu.
Kto jak nie kapłani, powinien uczyć polityków, że sprawowanie władzy inno mieć za podstawę ducha służby, a wszelkie poczynania powinny być jawne i czyste. Niech sługa Boży ks. Jerzy Popiełuszko będzie dla nas drogowskazem i głosem sumienia. Niech zza grobu przemawia i ostrzega.

“Kto z Boga jest słów Bożych słucha” - Nowy Testament.

Na podstawie artykułu: “Kapłan i polityka”, Czesław Ryszka, Niedziela, nr 44, 31-X-2004.

Opracował: J. Darłak