Kto traci pamięć, traci życie
I w lasach cisza
Pamięci Adama Mickiewicza w 150 rocznicę śmierći
wieszcza, autora Pana Tadeusza (1798-1855)
Zmarł w 1855 roku w Turcji walcząc przeciwko carskiej Rosji. Był współzałożycielem Księży Zmartwychwstania w 1832 r. Polacy już zapomnieli ten okres Romantyzmu. Tak. Szkoda wielka. To ci romantycy przywrócili wolność i suwerenność Polski. Nie byłoby Legionów Piłsudskiego gdyby nie romantyczni nasi poeci: Słowacki, Norwid, Mickiewicz i inni.
Dla Czytelników Kuriera Codziennego pragnę zacytować fragmenty Pana Tadeusza, oddając należną cześć naszemu narodowemu wieszczowi, spoczywającemu w Krakowie na Wawelu.
Za przykładem niebieskim wszystko się spóźniło
Na ziemi bydło późno na paszę ruszyło
I zdybało zające przy późnym śniadaniu,
One zwykły do gajów wracać o świtaniu,
Dziś, okryte tumanem, te mokrzycę chrupią,
Te jamki w roli kopiąc, parami się kupią
I na wolnym powietrzu myślą użyć wczasu,
Ale przed bydłem muszą powracać do lasu.
I w lasach cisza. Ptaszek zbudzony nie śpiewa,
Otrząsnął pierze z rosy, tuli się do drzewa,
Głowę wciska w ramiona, oczy znowu mruży,
I czeka słońca. Kędyś u brzegów kałuży
Klece bocian; na kopach siedzą wrony zmokłe,
Rozdziawiły się ciągną gawędy rozwlokłe,
Obrzydłe gospodarzom jako wróżby słoty.
Gospodarze już dawno wyszli do roboty.
Już zaczęły żniwiarki swą piosnkę zwyczajną,
Jak dzień słotny ponurą, tęskną, jednostajną,
Tem smutniejszą, że dźwięk jej w mgle bez echa wsiąka;
Chrząsnęły sierpy w zbożu, ozwała się łąka,
Rząd kosiarzy otawę siekących wciąż brząka,
Pogwizdując piosenkę; z końcem każdej zwrotki
Stają, ostrza zelezca i w takt kują w młotki.
Ludzi we mgle nie widać, tylko sierpy, kosy
I pieśni brzmią jak muzyk niewidzialnych głosy.
Księga szósta: Zaścianek (ss.170-171)
***
Księga czwarta: Dyplomatyka i łowy
Natenczas Wojski chwycił na taśmie przypięty
Swój róg bawoli, długi, cętkowany, kręty
Jak wąż boa, oburącz do ust go przycisnął,
Wzdął policzki jak banie, w oczach krwią zabłysnął,
Zasunal wpół powieki, wciągnął w głąb pół brzucha
I do płuc wysłał z niego cały zapas ducha.
I zagrał: róg jak wicher niewstrzymanym dechem
Niesie w puszczę muzykę i podwaja echem.
Umilkli strzelce, stali szczwacze zadziwieni
Mocą, czystościa, dziwną harmoniją pieni.
Starzec cały kunszt, którym niegdyś w lasach słynął,
Jeszcze raz przed uszami myśliwców rozwinął;
Napełnił wnet, ożywił knieje i dąbrowy,
Jakby psiarnię w nie wpuścił i rozpoczął łowy.
Bo w graniu była łowów historyja krótka:
Zrazu odzew dźwięczący, rześki - to pobudka;
Potem jęki po jękach skomlą - to psów granie;
A gdzieniegdzie ton twardszy jak grzmot - to strzelanie.
Tu przerwał, lecz róg trzymał; wszystkim się zdawało,
Że Wojski wciąż gra jeszcze, a to echo grało.
(ss. 122-123) Pan Tadeusz
Wyd. Alfa, W-wa 1994 r.
Wybrał J.D.
P.S. W 150 rocznicę śmierci naszego wieszcza narodowego Adama Mickiewicza - w hołdzie Polacy!!!
Jesto epopeja narodowa Pan Tadeusz czyli ostatni zajazd na Litwie. Historia szlachecka 1811-1812 pisana heksometrem - rymem wg Owidiusza.
********
Wiara... wiara
Z nauczania Kościoła
Listopadowe refleksje 2005
Listopada jest szczególnym czasem w polskiej mentalności, kiedy nasze myśli i uczucia kierujemy ku tym, którzy już przeszli przez bramę śmierci. W świetle tej zadumy i dogmatów wiary katolickiej warto przybliżyć prawdę na temat ostatecznych rzeczy człowieka. Do tych prawd Kościół zalicza:
- śmierć,
- indywidualny sąd Boży
- niebo, czyściec albo piekło oraz Sąd Ostateczny. Rozwińmy te rzeczywistości eschatologiczne, którymi zajmuje się teologia i filozofia.
I. Śmierć - człowiek jako istota cielesna podlega biologicznemu prawu śmierci, podobnie jak wszelkie organizmy żywe. Jednakże człowiek jako osoba o naturze cielesno-duchowej powołany jest przez Boga do życia wiecznego. Według dogmatyki dusza ludzka jest niezniszczalna, niematerialna i wieczna - dlatego nigdy nie umiera.
Po śmierci człowiek (dusza) ma przejść do nowego, innego życia w wieczności. Dlatego też śmierć człowieka jest wydarzeniem decydującym o życiu wiecznym. Tak uczył ks. prof. Ignacy Różycki w Krakowie (lata 60. i 70.). Według Starego Testamentu śmierć świadczy o sprowodowanym przez grzech pierworodny znisczeniu życia Bożego. (Nieszczęsny owoc w raju - kuszenie Ewy i Adama - Ks. Rodzaju). Zaś Nowy Testament ukazuje zwycięstwo Jezusa nad śmiercią i szatanem, a co za tym idzie - nadzieję zmartwychwstania dla nas. Wraz ze śmiercią - głosi katechizm - dusza odłącza się od ciała (śmierć biologiczna, faktyczna i metafizyczna - I.R.). Papieska Akademia Teologiczna Kraków.
II. Indywidualny Sąd Boży - to sprawiedliwa ocena przez Boga postępowania i całego życia człowieka, z punktu widzenia wierności wobec przykazań (Bożych i kościelnych). Bóg w swej przeogromnej miłości chce uratować człowieka, i nie jest zainteresowany wydawaniem wyroku potępiającego. Św. Jan pisze: albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to by świat został przez Niego zbwiony. Spadną wówczas maski, skończy się wszelkie udawanie i samoobłuda (jak i faryzeuszów, kórych Jezus określił jako groby pobielane). Każdy pozna jasno sam, czy wygrał swoje życie, czy też je stracił. To będzie raczej proces wewnętrzny, duchowy. Dostrzeże człowiek, co uczynił słusznie, a co uczynił niesłusznie. Sumienie będzie wtedy naszym sędzią. Myśmy działali jako ludzie wolni. Bo przez wolną wolę Bóg uczynił człowieka wielkim, zaufał mu. To my się od Boga oddalamy, a nie On od nas.
Pismo Święte potwierdza prawdę o indywidualnym sądzie Bożym zaraz po śmierci człowieka w przypowieści o bogaczu i Łazarzu. Bogacz opływający w dobra za życia po śmierci został potępiony, a Łazarz poszedł na łono Abrahama jak określa to pięknie Ewangelia, gdzie został zbawiony, poszedł do nieba.
III. Niebo - stan ostatecznego szczęścia człowieka - oglądanie Boga twarzą w twarz przez całą wieczność (właściwie to Jego przymiotów). Jesteśmy zjednoczeni z Bogiem w Trójcy Świętej Jedynym. Przebywamy w gronie Maryji i niebieskich duchów, trony, Patriarchowie, Archaniołowie, Aniołowie, Święci etc. Pisze o tym fakcie św. Paweł w Liście do Koryntian ... ujrzymy Go takim, jakim jest. Każdy otrzyma w niebie właściwą sobie nagrodę.
IV. Czyściec - stan bolesnego oczyszczenia po śmierci. Istnieje w Kościele wiara, że nie wszyscy zbawieni doznają zaraz po śmierci szczęścia w niebie. Niektórzy przechodzą stan oczyszczenia przez cierpienie i w tym stanie mogą być wspierani modlitwami wiernych na ziemi (msze św., ofiarowane odpusty itp. jałmużny, pokuty). Zródłem ich cierpień jest tęsknota za Bogiem. W II Księdze Machabejskiej (ST) czytamy, iż z inicjatywy Judy Machabeusza złożono ofiarę przebłagalną za zabitych w walce, by zostali uwolnieni od grzechu. Gdy mówimy w Credo: wierzę w świętych obcowanie wyrażamy wiarę w duchową łączność między wiernymi na ziemi, cierpiącymi w czyśćcu i świętymi w niebie. My jesteśmy jak określa Sob. Vat. II Kościołem wędrującym, czyli w drodze. Czyściec to Kościół cierpiący, a niebo to Kościół triumfujący.
V. Piekło - jest to stan wiecznego potępienia. Jest wiecznym oddzieleniem od Boga. Są tam kary psychiczne i fizyczne. Piekło jest największą karą, jaką człowiek ściąga sam na siebie. Odtrąciliśmy Bożą miłość. Przeżywamy nieodpartą tęsknotę za Bogiem, mamy poczucie ustki, samotność i nienawiść z rozpaczą i świadomością, że jest to stan zawiniony. To my sami skazujemy się do piekła, Tak przez grzechy śmiertelne, brak pokuty i pokory. O czyśćcu i piekle dużo pisał i uczył św. Ojciec Pio (+1968). Oczywiście sam Chrystus w swoim nauczaniu kilkakrotnie mówił o piekle i przed nim przestrzegał ludzi. Np. o niegodziwym włodarzu co nie chciał darować długu: wrzucą go do piekła, gdzie będzie płacz i zgrzytanie zębów. Groźba piekła - uczyć powinna powagi życia i poczucia odpowiedzialności za podejmowane decyzje.
VI. Sąd Ostateczny - obejmuje wszystkich ludzi, wszystkich czasów i odbędzie się na końcu świata, kiedy Jezus powtórnie przyjdzie w chwale. Po tym sądzie pozostanie tylko niebo i piekło. Na sądzie ostatecznym nastąpi powszechne ujawnienie ukrytych przed ludzkim wzrokiem - częściowo lub całowicie - mechanizmów dobra i zła. Sąd ten będzie ostatecznym triumfem Boga a klęską zła.
Radujmy się życiem - spieszmy się kochać ludzi - tak szybką odchodzą!
Opr. Jan H. Darłak
Taniec chocholi
Uważałem go za prawicowego polityka i dobrego dyplomatę tj. Jana Rokitę. No ale gdy w radio usłyszałem, że rząd K. Marcinkiewicza uprawia taniec chocholi zmieniłem poglądy i trochę się zdenerwowałem. Nota bene - to jest cytat z Wesela poety St. Wyspiańskiego i akurat chochoł był tam postacią symboliczną i pozytywną - szkoda, iż pan Rokita nie zna Romantyzmu i Młodej Polski i literatury naszej ojczyzny - zawsze Wyspiański kojarzył się Polakom z walką o wolną i niepodległą Polskę. Zmarł w 1907 roku. Prawie 100 lat temu.
Panie Rokita i panie Tusk. Przegraliście z Narodem - więc kultura wymaga, aby to pogardzenie przyjąć i po żołniersku mówię: spocznij! Nie zabierajcie głosu w sprawach politycznych i gospodarczych. Po prostu ustawcie się w kolejce po ochłapy PiSu i te uśmiechy zatrzymajcie na rok następny. Jesteście śmieszni i to jest wasza kara i wyrok narodu polskiego. Kibicować i stać za linią boiska braci Kaczyńskich.
Kiedyś gen. Trzempiński powiedział: znam swoje miejsce w szeregu GROMU. Wasze miejsce PO też jest już znane i proszę się nie obrażać panie Donaldzie. My swoje wiemy i wiemy kto są bracia K. i pan Ludwik Dorn czy pan Marcinkiewicz.
Taniec chocholi niech sobie odtańczy sam pan Rokita ze swoją świtą z Krakowa czy z PO, a może by tak wybrać się do Bronowic gdzie w domu p. Mikołajczyka pani Młodej z Wesela gra meldoia: stary niedźwiedź mocno śpi i obejrzeć te brzozy niewinne i mówiące o tym fakcie, że Rydel L. ożenił się z wieśniaczką Mikołajczykówną. (ślub odbył się w kościele Mariackim).
Życzę dobrych tekstów p. Rokicie i p. Tuskowi do tańca. Podłoga jest gładka i równa. Można wywijać. Taniec chocholi będzie po Nowym Roku 2006. Myślę, że p. Marcinkiewicz to prawy człowiek i katolik z Gorzowa W.
Proponuję współpracę z PiSem!
J. Darłak
***
Jak w Bieszczadach
Od zieleni do czerwieni
Kiedy byłem na grzybobraniu w Wisconsin poczułem się jak w Bieszczadach. Jesień i te przecudne kolory drzew. Tego nie można opisać ani namalować, to trzeba widzieć i przeżyć, jak mówi Jadzia te sosnowe kolory. Słońce mi sprzyjało i urok jesieni - pani tych dni królowa Wisconsin. Ta nasza matka Natura tak maluje - myślę, że o wiele piękniej aniżeli Matejjko czy Van Gog. 350 km trasy i tyleż wrześni to graniczy z cudem, księgą Guinesa Tak, czuć piękno to czuć muzykę i kolory.
Tu nauka bierze w łeb. Trzeba być, istnieć i przeżyć - co? piękno.
Zieleń to większość kolorów na trasie Chicago - Wisconsin Dells. Tęcza ma 7 kolorów, a ile mają kolorów liście drzew? Nie wiem (Sokrates - fil. grecki).
Sami zbadajcie ile jest pośrednich kolorów od zieleni do czerwieni? Więcej niż dziesięć. Co powie artysta Kenar czy prof. Czekaj?
Jan Darłak
|