Cierpienie źródłem naszego uświęcenia
Z psychologii wiemy, że istnieją różnego rodzaju cierpienia
człowieka: fizyczne, psychiczne, moralne czy mieszane, czyli
psycho-fizyczne. I dotyczą one zarówno ciała jak i duszy człowieka.
Antropologia zakłada jedność duszy i ciała (monogamiczność).
Cierpienia fizyczne dotykają więc niejako i naszą nieśmiertelną
duszę. Święta ś. Faustyna daje nam próbkę cierpień duszy i
odpowiedź samego Jezusa na jej skargi czy zapytania.
Zeszyt piąty: Rozmowa miłosiernego Boga z duszą cierpiącą
1487. Jezus: Duszo, widzę cię tak bardzo cierpiącą, widzę,
że nie masz siły nawet mówić ze mną. Oto ja sam będę mówił
do ciebie, duszo. Chociażby cierpienia twoje były największe,
to nie trać spokoju ducha ani się nie poddawaj zniechęceniu.
Jednak powiedz mi, dziecię moje, kto się odważył zranić twoje
serce? Powiedz mi o wszystkim, powiedz mi o wszystkim (proszę),
bądź szczera w postępowaniu ze mną, odsłoń mi wszystkie rany
swego serca, ja je uleczę, a cierpienie Twoje stanie się źródłem
uświęcenia twego.
Dusza: Panie, tak wielkie i rozmaite są moje cierpienia, a
wobec ich długotrwałości ogarnia mnie już zniechęcenie. Jezus:
Mów do mnie po prostu, jak przyjaciel z przyjacielem. No,
powiedz mi, dziecię moje, co cię wstrzymuje na drodze świętości?
Dusza: Brak zdrowia wstrzymuje mnie na drodze świętości, nie
mogę spełniać obowiązków, ot jestem takim popychlem. Nie moge
się umartwiać, pościć surowo, jak czynili święci; to znów
niedowierzają, że jestem chora i przyłącza się do fizycznego
cierpienia - moralne, i wiele z tego wypływa upokorzeń. Widzisz,
Jezu, jak tu zostać świętą? Jezus: Dziecię, prawda, to wszystko
jest cierpieniem, ale innej drogi nie ma do nieba, prócz drogi
krzyżowej. Ja sam przeszedłem ją piewszy. Wiedz o tym, że
jest to największa i najpewniejsza droga.
Dusza: Panie, znowu nowa przeszkoda i trudność na drodze świętości;
dlatego, że jestem Ci wierna, prześladują mnie i wiele z tego
powodu zadają mi cierpień.
Jezus: Wiedz o tym, że dlatego, że nie jesteś z tego świata,
świat cię ma w nienawiści. Mnie on wpierw prześladował, to
prześladowanie jest znakiem, że wiernie idziesz moimi śladami.
Dusza: Panie, znowu mnie zniechęca (to), że mnie nie rozumieją
ani przełożeni, ani spowiednik w moich wewnętrznych cierpieniach.
Ciemności zamroczyły umysł mój, i jak tu postępować naprzód?
To mnie jakoś to wszystko zniechęca i myślę, że ton ie dla
mnie wyżyny świętości.
Jezus: Oto, dziecię, tym razem dużoś mi powiedziała. Wiem
o tym, że jest to wielkie cierpienie być niezrozumianą i to
jeszcze przez tych, których się kocha (...), ale nich ci wystarczy
to, że ja cię rozumiem we wszystkich biedach i nędzach twoich.
Cieszy mnie twoja głęboka wiara, jaką masz mimo wszystko dla
zastępców moich (kapłanów J.D.), ale wiedz o tym, że ludzie
duszy całkowicie nie zrozumieją, bo jest to nad ich możność;
dlatego ja sam zostałem na ziemi, aby twe serce zbolałe pocieszyć
i krzepić twą duszę, abyś nie ustała w drodze.
Mówisz, że ciemności wielkie zasłaniają ci umysł, a więc czemuż
nie przychodzisz w tych chwilach do mnie, który jestem światłością
i mogę w jednej chwili wlać w duszę twoją tyle światła i zrozumienia
świętości, że w żadnych księgach nie wyczytacz tego, żaden
spowiednik nie ejst zdolny tak pouczyć i oświecić duszy. Wiedz
jeszcze, że te ciemności, na które się żalisz, wpierw przeszedłem
dla ciebie w Ogrodzie Oliwnym. Dusza moja była ściśniona śmiertelnym
smutkiem i tobie daję cząstkę tych cierpień, dla mojej szczególnej
miłości ku tobie i dla wysokiego stopnia świętości, jaki ci
przeznaczam w niebie. Dusza cierpiąca jest najbliżej mego
serca.
Dusza: Ale jeszcze jedno, Panie: co robić, jeśli jestem odepchnięta
i odrzucona od ludzi, a szczególnie od tych, na których miałam
prawo liczyć i to w chwilach największej potrzeby?
Jezus: Dziecię moje, zrób sobie postanowienie, aby nigdy nie
opierać się na ludziach. Wiele dokażesz, jeżeli zdasz się
całkowicie na moją wolę i powiesz: nie jako ja chcę, ale jaka
jest wola Twoja, o Boże, niech mi się stanie. Wiedz, że te
słowa wypowiedziane z głębi serca, w jednej chwili wynoszą
duszę na szczyty świętości. (...) Taka dusza napełnia niebo
wonią swej cnoty, ale wiedz, że tę siłę, którą masz w sobie
do znoszenia cierpień musisz zawdzięczać częstej Komunii św.
Przychodź więc często do tego źródła miłosierdza, i czerp
naczyniem ufności, cokolwiek ci potrzeba.
Dusza: Dzięki Ci, Panie, za Twoją dobroć niepojętą, żeś zostać
raczył z nami na tym wygnaniu i mieszkasz z nami jako Bóg
miłosierdzia i siejesz wokoło siebie blask swej litości i
dobroci, a w świetle Twych promieni miłosierdzia poznałem
jak bardzo mnie miłujesz.
Jezu ufam Tobie!
św. Faustyna Dzienniczek ss. 398-400
Wydl Księży Marianów, Warszawa, Pallotinum 1995 r.
Kwiecień 18, Niedziela Miłosierdzia Bożego
Opracował Jan Darłak
|