Pogoda

Radio Polonii 2000
Wietrzne Radio 1080am
GPDesigning.com

Chicagowskie impresje...
Z Niepokalaną w 150 rocznicę dogmatu

którędy do Ciebie
czy tylko przez oficjalną bramę
ze świętymi bez przerwy
w sztywnych kołnierzykach
niosący przymusowy papier z pieczątką
może od innej strony
na przełaj
trochę naokoło
od tyłu
poprzez ciekawą wszystkiego rozpacz
poprzez poczekalnię II i III klasy
z biletem w inną stronę
bez wiary tylko z dobrocią jak na gapę
przez ratunkowe przejście na wszelki wypadek
z zapasowym kluczem od samej Matki Boskiej
przez wszystkie małe furtki zielone otwierane z haczyka
przez drogę niewybraną
przez biedne pokraczne ścieżki
z każdego miejsca skąd wzwywasz
nie umarłym nigdy sumieniem

Ks. J. Twardowski “Którędy”

Którędy do Ciebie, Panie?
Pytamy często zagubieni w tym ludzkim ulu, jakim jest współczesny świat - hałaśliwy, pełen blichtru i... pustki równocześnie. Dwudniowa zupełna niemal izolacja od tegoż świata, jaką jest niewątpliwie Pielgrzymka Maryjna do Merrilliville, to próba refleksji nad tym zasadniczym pytaniem dla każdego człowieka. I równocześnie próba odpowiedzi.
Dlatego bardzo sobie cenię te rekolekcje w drodze. Wszak całe nasze życie można zamknąć w tym słowie: w drodze.
Czym są dla mnie Pielgrzymki Maryjne? Wspaniałą okazją do oderwania się od zgiełku tego świata, jego pozornych wartości, świata cywilizacji śmierci. A zanurzeniem się w atmosferę modlitwy i skupienia, pełnej kontemplacji, próbą dotarcia do własnej głębi i przewartościowania pewnych wartości. Słowem - rodzajem samooczyszczenia i powrotem do źródeł. Bo życie to ciągłe odejścia i powroty, a bez tych ostatnich - tracimy busolę. “Wróć synu, wróć, Ojciec czeka”. I ten moment spotkania z Ojcem jest tutaj najistotniejszy.
Tegoroczne XVII już rekolekcje w drodze (lda nie IX) rozpoczęliśmy jak zawsze mszą św. w kościele św. Michała.
“Z zapasowym kluczem od samej Matki Boskiej” zdążamy poprzez Syna do Ojca - cudownie tę myśl rozwinął ks. Andrzej Cuber z Katowic w swojej wspaniałej homilii. Słuchając jej miałem wrażenie, że sam Piotr Skarga przemawia do nas, królewski kaznodzieja, że natchniony zszedł z obrazu Jana Matejki, aby nam przypomnieć żelazną dewizę naszych ojców: Dobro Rzeczypospolitej - Matki - najwyższym prawem!
Łamiącym się ze wzruszenia głosem ukazał rolę naszej Królowej Polski, Maryi w naszej burzliwej historii, poprzez “Bogurodzicę”, Powstanie Warszawskie, aż do współczesności. Przypomniał napis na pomniku Małego Powstańca z Powstania Warszawskiego:
“Synku, Twój mundur za duży,
karabin za ciężki,
ale serce masz w sam raz”
(cytuję z pamięci)
A na zakończenie zdaliśmy egzamin ze znajomości “Katechizmu polskiego dziecięcia”:
Kto ty jesteś?
Polak mały!
(Władysław Bełza)

Ad multos annos! Drogi ks. Andrzeju!
I znów słowa - klucze: Polska - Matka - Ojczyzna zajaśniały pełnym blaskiem! (Tak niewygodne dla naszych politykierów z Warszawy). Szkoda tylko, że dziwnie jakoś, rzadko słyszymy tu w Chicago tego typu kazania natchnionych księży, patriotów. Och, ta wszechobecna “poprawność polityczna”!
W podobnym duchu, w niedzielę, w czasie Mszy św. pontyfikalnej, ks. Andrzej wygłosił swoją zamykającą homilię rozrzewniając nas do łez. A zakończył słowami piosenki tak bliskiej sercu każdego Polonusa:
“Tam właśnie teraz, rozkwitły kwiaty,
Stokrotki, fiołki, kaczeńce i maki.
Pod polskim niebem, w szczerym polu wyrosły.
Ojczyste kwiaty, w ich zapachu, urodzie jest Polska”.
I wręczył nam pielgrzymom - Polonusom bukiet takich polnych kwiatów uzbieranych specjalnie dla nas w czasie 5-dniowej pielgrzymki na Jasną Górę!
Czyż może być piękniejsza pamiątka od Polskiej Matki - Ojczyzny?
I jeszcze dwa momenty dla mnie szczególne:
1. Gdy na rozpoczęcie dnia śpiewamy “Kiedy ranne” Fr. Karpińskiego, a czyni to kilka tysięcy piersi. Jedna z najpiękniejszych pieśni kościoła.
2. A później ks. Józef prowadzi “Godzinki”, z którymi związany jestem od dzieciństwa, gdy jeszcze jako ministrant służyłem do mszy św. i w mroźne grudniowe poranki szedłem za namową Matki na roraty. To pozostanie na nazsze! Bo przecież “Godzinki” to czysta poezja. Krynica. Pełna religijnej poezji.
I wreszcie niedzielne wejście do Sanktuarium w Merrilliville. Tłumy rodaków wzruszone naszym widokiem, witają nas, a niejednemu i łezka z oczu spływa. “Ta łza, co oczu Twoich spływa” - chciałoby się powiedzieć.
Łza - będąca obiciem duszy!
I krynicznych wzruszeń!
Tylko dla tych też warto było!
I na koniec jeszcze jedno autentyczne wzruszenie i przeżycie. Panorama! To trzeba widzieć i przeżyć. Tego nie da się opisać. Dodam tylko, że obrazuje nasze dzieje, kraju nad Wisłą i Bałtykiem. Dzieje Narodu, którego słowiańską duszę przerosło chrześcijaństwo, narodu zajmującego od ponad 1000 lat ważną rolę w Europie, a od odsieczy wiedeńskiej w 1683 r. będącego przedmurzem chrześcijaństwa.
Wspaniała lekcja patriotyzmu.
I tu nasunęła mi się smutna i gorzka refleksja. I ten Naród, Naród potomków Jagiellonów, Sobieskich, Kościuszków próbują różne Belki, Kwachy i tabuny ich janczarów zaganiać do Eurokołchozu! Gdy tę Europę my właśnie tworzyliśmy, broniliśmy, w niej byliśmy i jesteśmy! Chciałoby się słowami św. Szczepana powiedzieć: “Panie, odpuść im, bo nie wiedzą, co czynią!” I tylko, że ta zgraja katów Narodu wie, co czyni!
Pozwolę sobie do tej obecnej Targowicy skierować słowa rzymskiej sentencji: Maxima amica Patria! (Największą przyjaciółką jest Ojczyzna). I - Primum non nocere! (Przede wszystkim nie szkodzić).
A do nas pielgrzymów, słowa otuchy i nadziei:
Crux stat, dum volvitur orbis!
(Mimo, że świat się zmienia ciągle, krzyż stoi w miejscu).
A Bazylika św. Piotra świeci miastu i światu!

Czesław Knych, Chicago
Uczestnik XVII Pielgrzymki sierpień 2004 r.