Chicagowskie impresje...
Z Niepokalaną w 150 rocznicę dogmatu
którędy
do Ciebie
czy tylko przez oficjalną bramę
ze świętymi bez przerwy
w sztywnych kołnierzykach
niosący przymusowy papier z pieczątką
może od innej strony
na przełaj
trochę naokoło
od tyłu
poprzez ciekawą wszystkiego rozpacz
poprzez poczekalnię II i III klasy
z biletem w inną stronę
bez wiary tylko z dobrocią jak na gapę
przez ratunkowe przejście na wszelki wypadek
z zapasowym kluczem od samej Matki Boskiej
przez wszystkie małe furtki zielone otwierane z haczyka
przez drogę niewybraną
przez biedne pokraczne ścieżki
z każdego miejsca skąd wzwywasz
nie umarłym nigdy sumieniem
Ks.
J. Twardowski Którędy
Którędy
do Ciebie, Panie?
Pytamy często zagubieni w tym ludzkim ulu, jakim jest współczesny
świat - hałaśliwy, pełen blichtru i... pustki równocześnie.
Dwudniowa zupełna niemal izolacja od tegoż świata, jaką jest
niewątpliwie Pielgrzymka Maryjna do Merrilliville, to próba
refleksji nad tym zasadniczym pytaniem dla każdego człowieka.
I równocześnie próba odpowiedzi.
Dlatego bardzo sobie cenię te rekolekcje w drodze. Wszak całe
nasze życie można zamknąć w tym słowie: w drodze.
Czym są dla mnie Pielgrzymki Maryjne? Wspaniałą okazją do
oderwania się od zgiełku tego świata, jego pozornych wartości,
świata cywilizacji śmierci. A zanurzeniem się w atmosferę
modlitwy i skupienia, pełnej kontemplacji, próbą dotarcia
do własnej głębi i przewartościowania pewnych wartości. Słowem
- rodzajem samooczyszczenia i powrotem do źródeł. Bo życie
to ciągłe odejścia i powroty, a bez tych ostatnich - tracimy
busolę. Wróć synu, wróć, Ojciec czeka. I ten moment spotkania
z Ojcem jest tutaj najistotniejszy.
Tegoroczne XVII już rekolekcje w drodze (lda nie IX) rozpoczęliśmy
jak zawsze mszą św. w kościele św. Michała.
Z zapasowym kluczem od samej Matki Boskiej zdążamy poprzez
Syna do Ojca - cudownie tę myśl rozwinął ks. Andrzej Cuber
z Katowic w swojej wspaniałej homilii. Słuchając jej miałem
wrażenie, że sam Piotr Skarga przemawia do nas, królewski
kaznodzieja, że natchniony zszedł z obrazu Jana Matejki, aby
nam przypomnieć żelazną dewizę naszych ojców: Dobro Rzeczypospolitej
- Matki - najwyższym prawem!
Łamiącym się ze wzruszenia głosem ukazał rolę naszej Królowej
Polski, Maryi w naszej burzliwej historii, poprzez Bogurodzicę,
Powstanie Warszawskie, aż do współczesności. Przypomniał napis
na pomniku Małego Powstańca z Powstania Warszawskiego:
Synku, Twój mundur za duży,
karabin za ciężki,
ale serce masz w sam raz
(cytuję z pamięci)
A na zakończenie zdaliśmy egzamin ze znajomości Katechizmu
polskiego dziecięcia:
Kto ty jesteś?
Polak mały!
(Władysław Bełza)
Ad
multos annos! Drogi ks. Andrzeju!
I znów słowa - klucze: Polska - Matka - Ojczyzna zajaśniały
pełnym blaskiem! (Tak niewygodne dla naszych politykierów
z Warszawy). Szkoda tylko, że dziwnie jakoś, rzadko słyszymy
tu w Chicago tego typu kazania natchnionych księży, patriotów.
Och, ta wszechobecna poprawność polityczna!
W podobnym duchu, w niedzielę, w czasie Mszy św. pontyfikalnej,
ks. Andrzej wygłosił swoją zamykającą homilię rozrzewniając
nas do łez. A zakończył słowami piosenki tak bliskiej sercu
każdego Polonusa:
Tam właśnie teraz, rozkwitły kwiaty,
Stokrotki, fiołki, kaczeńce i maki.
Pod polskim niebem, w szczerym polu wyrosły.
Ojczyste kwiaty, w ich zapachu, urodzie jest Polska.
I wręczył nam pielgrzymom - Polonusom bukiet takich polnych
kwiatów uzbieranych specjalnie dla nas w czasie 5-dniowej
pielgrzymki na Jasną Górę!
Czyż może być piękniejsza pamiątka od Polskiej Matki - Ojczyzny?
I jeszcze dwa momenty dla mnie szczególne:
1. Gdy na rozpoczęcie dnia śpiewamy Kiedy ranne Fr. Karpińskiego,
a czyni to kilka tysięcy piersi. Jedna z najpiękniejszych
pieśni kościoła.
2. A później ks. Józef prowadzi Godzinki, z którymi związany
jestem od dzieciństwa, gdy jeszcze jako ministrant służyłem
do mszy św. i w mroźne grudniowe poranki szedłem za namową
Matki na roraty. To pozostanie na nazsze! Bo przecież Godzinki
to czysta poezja. Krynica. Pełna religijnej poezji.
I wreszcie niedzielne wejście do Sanktuarium w Merrilliville.
Tłumy rodaków wzruszone naszym widokiem, witają nas, a niejednemu
i łezka z oczu spływa. Ta łza, co oczu Twoich spływa - chciałoby
się powiedzieć.
Łza - będąca obiciem duszy!
I krynicznych wzruszeń!
Tylko dla tych też warto było!
I na koniec jeszcze jedno autentyczne wzruszenie i przeżycie.
Panorama! To trzeba widzieć i przeżyć. Tego nie da się opisać.
Dodam tylko, że obrazuje nasze dzieje, kraju nad Wisłą i Bałtykiem.
Dzieje Narodu, którego słowiańską duszę przerosło chrześcijaństwo,
narodu zajmującego od ponad 1000 lat ważną rolę w Europie,
a od odsieczy wiedeńskiej w 1683 r. będącego przedmurzem chrześcijaństwa.
Wspaniała lekcja patriotyzmu.
I tu nasunęła mi się smutna i gorzka refleksja. I ten Naród,
Naród potomków Jagiellonów, Sobieskich, Kościuszków próbują
różne Belki, Kwachy i tabuny ich janczarów zaganiać do Eurokołchozu!
Gdy tę Europę my właśnie tworzyliśmy, broniliśmy, w niej byliśmy
i jesteśmy! Chciałoby się słowami św. Szczepana powiedzieć:
Panie, odpuść im, bo nie wiedzą, co czynią! I tylko, że
ta zgraja katów Narodu wie, co czyni!
Pozwolę sobie do tej obecnej Targowicy skierować słowa rzymskiej
sentencji: Maxima amica Patria! (Największą przyjaciółką jest
Ojczyzna). I - Primum non nocere! (Przede wszystkim nie szkodzić).
A do nas pielgrzymów, słowa otuchy i nadziei:
Crux stat, dum volvitur orbis!
(Mimo, że świat się zmienia ciągle, krzyż stoi w miejscu).
A Bazylika św. Piotra świeci miastu i światu!
Czesław
Knych, Chicago
Uczestnik XVII Pielgrzymki sierpień 2004 r.
|