Pogoda

Radio Polonii 2000
Wietrzne Radio 1080am
GPDesigning.com

List Otwarty do Związkowców odnośnie Rocznego Posiedzenia Obozu Młodzieżowego Okręgu 12 i 13 ZNP - Drodzy Związkowcy.

Na wstępie nadmieniamy, że list ten jest skierowany do wszystkich Związkowców, i nie jest formą obmawiania kogoś, ale jest jawną wypowiedzią uwag i opinii odnośnie Rocznego Posiedzenia Obozu Młodzieżowego w Yorkville i zaistniałych sytuacji dotyczących Obozu.
Celem tego listu nie jest wypowiadanie się przeciwko Związkowi Narodowemu Polskiemu czy też działanie przeciwko ZNP, jako Organizacji, ale celem jest jawne wypowiedzenie się na temat niektórych faktów zaistniałych w podrzędnych jednostkach ZNP, które to fakty należy rozpatrzyć na “własnym podwórku”. Dotyczy to w szczególności formy przeprowadzenia Rocznego Posiedzenia Obozu Młodzieżowego oraz sprzedaży 60 akrów ziemi należącej do Obozu. Nie można tolerować, ukrywać i bać się mówić o rzeczach, których dopuszczają się niektórzy Związkowcy. Uważamy, że należy o tych sprawach mówić “głośno”, żeby wszyscy Związkowcy wiedzieli co się dzieje na “wspólnym związkowym podwórku”. Bo tylko w ten sposób można zawczasu zapobiec pewnym sytuacjom i nie dopuścić do innych. Ani tez nie można czekać aż będzie za późno.
W niedzielę, 26 lutego 2006 r. w siedzibie ZNP odbyło się Roczne Posiedzenie Obozu. Dla niezorientowanych podajemy, że Obóz Młodzieżowy został założony w 1937 r. przez członków ZNP, Okręgu 12 i 13, i w tej formie funkcjonuje do dzisiaj. Obóz zarządzany jest przez 9 Dyrektorów wybieranych podczas Rocznych Posiedzeń na okres 3-letniej kadencji. Natomiast z grona 9 dyrektorów wybierany jest Zarząd Obozu. Funkcję prezesa od 2000 r. pełni Marian Grabowski. Udział w Rocznych Posiedzeniach biorą delegaci z grup i gmin, które partycypowały przy założeniu Obozu poprzez wykupienie akcji. Raz w roku zbierają się delegaci, żeby na Rocznym Posiedzeniu rozpatrzeć i omówić wszystkie sprawy związane z prowadzeniem Obozu. Niedzielne zebranie, 26 lutego, prowadził Chris Nowotarski, adwokat, długoletni członek ZNP i obecnie pełniący również funkcję jednego z naczelnych dyrektorów ZNP. Na samym początku Chris Nowotarski będący przewodniczącym Posiedzenia ogłosił zasady i twarde reguły, wg których to Posiedzenie i następne będą przeprowadzane. Po czym z sali dochodziły głosy, że to jeszcze gorzej niż w Polsce komunistycznej. Ograniczenie wolności swobodnego wypowiedzenia się na zebraniu, Chris Nowotarski sprowadził do tego, że ogłosił:
- delegat nie może dłużej mówić na dany temat niż tylko 2 minuty
- delegat nie może zabierać głosu więcej niż tylko jeden raz na dany temat.
Zastrzeżono, że czas będzie ściśle odmierzany na zegarze. Uwagi z sali, że są to warunki nie do przyjęcia, bo w ten sposób ogranicza się swobodę wypowiedzi, były bardziej ignorowane niż rozpatrywane. Osobom, które zdecydowanie przeciwstawiły się tym zasadom zagrożono wyrzuceniem z sali. Nasuwa się pytanie, dlaczego ogłoszono takie rygorystyczne zadady ograniczenia możliwości wypowiadania się delegatów? Czego się obawiano? Co mogli delegaci za dużo powiedzieć, że należało im uciąć wypowiedź po 2 minutach? itp. Odpowiedź jest chyba prosta, niektórzy delegaci mogliby za dużo powiedzieć na tematy, o których nie chce się mówić. Mało tego, przy niektórych stolikach, szczególnie gdzie siedzieli delegaci z Okręgu 13, bez przerwy krążył porządkowy (sam tak siebie określił), który w bezczelny sposób podchodził do osób, które rozmawiały między sobą, potrząsał ich za ramię, nakazując milczenie, mówiąc rozkazującym, niegrzecznym tonem, że tu jest tylko jedno zebranie, które prowadzi Pan Nowotarski i Pan Grabowski. Pan Grabowski wręcz “ryczał” od prezydialnego stołu jeżeli ktoś starał się wypowiedzieć na temat, którego on nie akceptował, cyt. “wyrzucić tego pana zaraz za drzwi”. Pan porządkowy, co prawda podszedł do pana, którego wg rozkazu p. Grabowski miał wyrzucić, ale pan Trybek dla uratowania sytuacji szybko obwieścił przerwę na kawę i poczęstunek.
Odpowiedzi na pytanie, dlaczego wprowadzono takie reguły ograniczenia możliwości wypowiadania się delegatów, można było domyślać się w momencie, gdy poruszono sprawę sprzedaży 60 akrów ziemi Obozu. Tu należy przytoczyć kilka informacji, jak sprzedaż ziemi przebiegała od momentu licytacji do zamknięcia transakcji. Otóż 22 lutego 2004 r. na Rocznym Posiedzeniu Obozu, podjęto decyzje sprzedaży 60 akrów ziemi Obozu. 19 maja 2004 r. Marian Grabowski, prezes Obozu, zwołał licytację sprzedaży ww. ziemi, która odbyła się w siedzibie ZNP. Krótko przed licytacją w tym samym dniu ogłoszono warunki licytacji, które tylko dotyczyły terminu zamknięcia transakcji, żadne inne warunki sprzedaży 60 akrów ziemi nie były określone. (sporządzony raport z przebiegu licytacji nie zawiera żadnych innych uwarunkowań).
Przedstawiciele niektórych firm byli osobiście obecni na licytacji, a inne firmy brały udział w licytacji telefonicznie. Obecni na licytacji byli przedstawiciele z firmy McCue Builders i Walnut Glen, telefonicznie udział brały w licytacji Kendall Land Development (negocjacje telefoniczne prowadził adwokat firmy) i firma The Zale Group. Żadne materiały dotyczące licytacji, ani przed, ani w czasie licytacji, wcześniej do nikogo nie były wysłane. Do wiadomości publicznej podano ustnie, że licytacja dotyczy sprzedaży 60 akrów ziemi Obozu. Przed licytacją i w czasie licytacji, dwie firmy, gdzie udziałowcy są pochodzenia polskiego, jak również są członkami ZNP, zgłosiły swoje oferty zakupu 60 akrów ziemi Obozu. Oferta złożona przez firmę Walnut Glen wynosiła $56,000.00 za akr ziemi lub $3,360,000.00 za całe 60 akrów. Oferta złożona przez Kendall Land Development wynosiła $63,000.00 za akr ziemi lub $3,780,000.00 za całe 60 akrów ziemi, z zamknięciem transakcji w przeciągu 120 dni od dnia podpisania kontraktu. Żadna z tych dwóch ofert nie była zaakceptowana. Firma McCue Builders - nie związkowcy, przebiła powyższe oferty, oferując $70,000.00 za akr ziemi lub $4,200,000.00 za 60 akrów. Oferta firmy McCue Builders została zaakceptowana jako najwyższa oferta, i o takiej cenie wszyscy byli informowani przez prawie dwa lata, że 60 akrów ziemi Obozu Młodzieżowego zostało sprzedanych w cenie $70,000.00 za akr, czyli $4,200,000.00 za 60 akrów. Kontrakt sprzedaży nie był nawet udostępniony do wglądu dla wszystkich członków komisji, powołanej do nadzoru sprzedaży jeszcze przed licytacją, w skład której wchodzili: Marian Grabowski, Cecilia Tomaszkiewicz, Arthur Trybek, George Bator i Matthew Matusiak. Po licytacji, każdy z członków wyżej wspomnianej komisji, oprócz M. Grabowskiego, twierdził, że nigdy kontraktu nie widział. W “jakiś” sposób udało się dotrzeć do kontraktu latem 2005 roku. Po zapoznaniu się z kontraktem okazało się, że kontrakt sprzedaży został tak sporządzony, że cena $70,000.00 za akr będzie zapłacona tylko za akry ziemi Netto (NET), tzn. za te akry ziemi, które pozostają czysto pod zabudowę. Czyli z 60 akrów sprzedanych odjęte będą akry, które przypadają na drogi, kanalizację, ścieki, parki, stawy, itp. a co pozostanie na czysto, to będzie zapłacone w cenie $70,000.00 za akr, lub PAN tzn. Obóz dołoży dodatkowo na poczet kupującego bezpłatnie te akry, które będą przekazane na drogi, ścieki, kanalizacje, itp. Ale, co ciekawe, w kontrakcie nie było podane, nawet w przybliżeniu, jaka może być ew. końcowa cena za sprzedaż 60 akrów, ani też nie było podane ile z 60 akrów przypuszczalnie może odpaść na drogi, parki, i inne donacje ziemi na konto kupującego. Nie podano, ani liczbowo, ani procentowo ile może wynosić, nawet przypuszczalnie końcowa cena za 60 akrów ziemi. Każdy z członków komisji, zapytany, dlaczego kontrakt został sporządzony i zaakceptowany w ten sposób twierdził, że nigdy kontraktu nie widział na oczy. Na Rocznym Posiedzeniu Obozu, 26 lutego, tylko w kilku zdaniach złożono raport ze sprzedaży. Na posiedzeniu obecny był również partner Chrisa Nowotarskiego, z ich firmy adwokackiej, która to firma była zaangażowana do reprezentowania Obozu w transakcji sprzedaży. Chris Nowotarski tłumacząc się, że on w ich firmie adwokackiej nie specjalizuje się w sprawach sprzedaży ziemi, tylko w regulacjach dotyczących ubezpieczeń, poprosił do złożenia raportu ze sprzedaży 60 akrów ziemi Obozu, swojego partnera, Marina Korey.
Na wstępie Martin Korey po krótkim przedstawieniu się, gdzie zaakcentował swoje długoletnie doświadczenie w zakresie przeprowadzania transakcji sprzedaży ziemi, oznajmił, że jego klient, Zale Homes również brał udział w licytacji zakupu 60 akrów ziemi Obozu, informując, że firma Zale Homes, złożyła swoją ofertę już wcześniej, jako jedna z pierwszych oferując 30, 45,47 i 50 tysięcy dolarów za akr ziemi Gross czyli Brutto. Sam Martin Korey nie był obecny na licytacji. Poniżej wypowiedź Martina Korey z posiedzenia z 26 lutego 2006 r. (“... our client Zale Homes submitted first contract 30, 45, 47 and 50 thousadn per gross acre, other people were also bidding at this time... on May 19, 2004 the auction was telephonically held in PNA. ... numer one what was said was that the contract which was submitted by Zle, which I have prepared for Zale would be the prototype for the contract and who would be the successful bidder will use this contract. My client Zale was involved in this auction, he wasn’t the successful bidder but served as a some source of the auction by increasing the earnest money in the case the deal won’t go thru. Numer two, Zale served as a stocking horse beacuse they came and offered 50, 55, 70 thousand per gross acre. Sale was closed on Feb. 1st, 2006, PNA was paid $1,051,407.28 for the outstanding loan, and Camp got $1,989,456.37. The sale price was $3,046,200.00”).
Jak z tego wynika, nie trudno się domyśleć, że licytacja to była wielka gra. Gdzie firma adwokacka reprezentująca interesy Obozu Związkowego PAN - sprzedającego, wystawia swojego klienta - Zale Homes, do podbijania ceny podczas licytacji. Wszystkie firmy biorące udział w licytacji oferowały swoje ceny za 60 akrów brutto (gross), dochodząc do $70,000.00 za akr, zaoferowane przez firmę McCue Builders, która zostaje ogłoszona firmą wygrywającą przetarg. W ten sposób przebija się polskie firmy, członków PNA, którym nie chce się sprzedać 60 akrów ziemi Obozu, nawet pomimo tego, że obydwie te firmy oferowały bardziej korzystną cenę dla Obozu. Po licytacji kontrakt sprzedaży zostaje zmodyfikowany na sprzedaż 60 akrów ziemi w akrach netto (NET) uzyskując w rezultacie za sprzedaż 60 akrów ziemi $3,046,200.00, a nie $4,200,000.00 narażając Obóz na stratę na ponad miliona dolarów. Z czego wynika, że podczas licytacji sprzedano ziemię w cenie za akry brutto (gross), a zapłacono w cenie za akry netto (Net), gdzie adwokaci reprezentujący Obóz tłumaczą, że określenie akrów netto (net) było ujęte w kontrakcie i paragraf 6B wyraźnie określał co oznacza określenie Netto (Net). Owszem, paragraf 6B objaśniał co oznacza akry netto (net acre), ale kontrakt z tak ujętymi określeniami netto, (NET) został dopiero sporządzony po licytacji. W czasie licytacji kwestia sprzedaży ziemi w akrach netto (net) nie była poruszana. (Raport z licytacji z dnia 19 maja 2004 r. nie zawiera żadnej wzmianki dotyczącej określenia - akry netto (net). Na pytanie, czy zaakceptowanie ceny $3,046,200.00 za sprzedaż 60 akrów ziemi było najkorzystniejszym rozwiązaniem dla Obozu, adwokat, Martin Korey dwukrotnie potwierdził, że tak. Co jest nieprawdą, bo cena przez nich zaakceptowana, nie była najwyższą ceną do zapłaty za 60 akrów ziemi, jaką można było dostać ze sprzedaży. Gdyż cena $3,046,200.00 za 60 akrów, nie była lepszą ceną niż cena w wysokości $3,360,000.00 oferowana przez firmę Walnut Glen, i nie była lepszą ceną od ceny $3,780,000.00 jaką zaoferowała firma Kendall Land Development.
Chris Nowotarski twierdził, że kontrakt jaki ostatecznie został podpisany z Blackberry Woods był na stole podczas licytacji i był do wglądu. Ciekawe, jak to mogło być możliwe, jeżeli wszystkie firmy do momentu licytacji składały swoje oferty na zakup 60 akrów ziemi Obozu, łącznie z klientem firmy adwokackiej Chrisa Nowotarskiego, Zale Homes, w cenie za akry brutto (gross). Byłoby absurdem przeprowadzać licytację sprzedaży ziemi w cenie za akry netto (net), gdyż każdy kupujący (developer) ma inne plany co robić z zakupioną ziemią, czy też przetrzymać ziemię przez następne kilka lat i czekać aż cena bardziej podejdzie w górę. Każda firma kupująca ziemię, w zależności od tego jakie ma plany zagospodarowania tej ziemi, kalkuluje ile ziemi odpadnie na drogi, park itp. i w swojej ofercie uwzględnia w cenia wszystkie ubytki ziemi w ramach przeznaczenia tej ziemi na użytek publiczny planowanego osiedla. Żaden sprzedający nie podpisuje kontraktu nie wiedząc za ile sprzedaje ziemię i nie czeka dwa lata, aby się dowiedzieć, jaka będzie ostateczna cena sprzedaży. Podbijanie ceny przez Zale Homes i przebicie ceny przez McCue Builders było tylko grą ażeby zrealizować wcześniej uknute plany. Wracając do kontraktu, jaki ostatecznie podpisano z Blackberry Woods, gdyby taki był do wglądu podczas licytacji, to w jakim celu byłby już wcześniej przygotowany, jeżeli wszystkie firmy składały oferty zakupu w cenach za akry brutto (gross) i kiedy sprzedaż ziemi w akrach brutto (gross) jest najmniej skomplikowaną transakcją i najbardziej jasną, a chętnych do zakupu ziemi w akrach brutto (gross) nie brakowało. Sprzedaż 60 akrów tej ziemi obozu nie podlegała klasyfikacji, jako “eminent domain” ponieważ ziemia Obozu była dobrowolnie wystawiona na sprzedaż, dla każdego, kto zapłaci lepszą cenę, i nie było tu żadnego żądania, ani nacisku z miasta Yorkville, że ziemia ta musi być sprzedana, bo wymagają tego plany rozwojowe miata. Ostateczny kontrakt, jaki podpisano z Blackberry Woods (dlaczego nie z McCue Builders?) zawierał 18 stron kontraktu plus 9 stron objaśnień i wymagał dużo czasu na przeanalizowanie wszystkich uwarunkowań sprzedaży. Wcześniej żadna forma kontraktu nie była do nikogo wysłana ani zawarte w nim warunki podczas licytacji nie były nikomu przedstawione. Jeżeli był jakikolwiek kontrakt na stole podczas licytacji, jak to twierdził Chris Nowotarski, to był to na pewno kontrakt, jaki on sam przyniósł dla ich klienta - Zale Homes, firma, która brała udział w licytajci telefonicznie, gdzie w ich kontrakcie wg relacji Martin Korey ujęte było, że oferowana cena jest za akry brutto (gross). Nikt nie widział kontraktu, jaki podpisano z firmą McCue Builders, firmą wygrywającą przetarg.
Tym bardziej nie mógł być podczas licytacji kontrakt, jaki podpisano z firmą Blackberry Woods, jako ostateczny kontrakt sprzedaży, ponieważ firma Blackberry Woods nie brała udziału w licytacji bo w tym czasie jeszcze nie istaniała. Firma Blackberry Woods została zarejestrowana w biurze Sekretarza Stanowego 28 maja 2004 r. Pan Matusiak, który podczas ostatniego posiedzenia obozu, 26 lutego twierdził, że kontrakt taki był i Chris Nowotarski nim wymachiwał, niech się lepiej zastanowi co mówi, bo nawet on nie sprawdził, jakimi papierami Chris Nowotarski wymachiwał podczas licytacji, jeżeli w ogóle wymachiwał. Cecilia Tomaszkiewicz poproszona przez Nowotarskiego o zabranie głosu podczas ostatniego posiedzenia, tylko potwierdziła w swojej wypowiedzi, że każda firma kupująca ziemię (developer) musi uświadomić sobie, że z zakupionej ziemi musi część ziemi przeznaczyć na użytek publiczny. Pan Olejniczak, który pytał, kiedy zostało ustalone użycie w kontrakcie sprzedaży ziemi w akrach netto, nigdy nie otrzymał pełnej odpowiedzi, a odpowiedź Ch. Nowotarskiego była okrężna i nie na temat. Ciekawe jest, jaką cenę zaakceptował Marian Grabowski, jako jedyny podpisujący kontrakt sprzedaży, 27 maja 2004 r. z firmą Blackberry Woods. Prosimy sprawdzić kontrakt, żadna inna cena niż $4,200,000.00 w kontrakcie nie figuruje. Marian Grabowski w przeciągu 2 lat wszystkich zapewnił i informował, że sprzedał 60 akrów w cenie po $$70,000.00 za akr. Nawet w raporcie z zeszłorocznego posiedzenia Obozu z dnia 20 lutego 2005 r. podano, “60 acres bid started around $45,000.00 and reached $70,000.00 an acre. Blackberry Woods, LLC won”. Dla informacji podajemy, że wygrało McCue Builders, Blackberry Woods jeszcze wtedy nie istniało. Podczas ostatniego posiedzenia Obozu żadnego pisemnego raportu ze sprzedaży ziemi nie ujawniono. Zaakceptowanie ceny $3,046,200.00 uznano za najbardziej korzystny wynik dla obozu. Czy Obóz jest tak bogaty, że różnica w cenie ponad milion dolarów nic nie znaczy? Chyba nie, bo na rozliczeniu finansowym z działalności obozowej, każego roku widnieje deficyt finansowy (operation loss). Co prawda w Obozie są widoczne zmiany, ale nie wynikają one, jak można przypuszczać, z operatywnego działania Obozu, nawet przy zwiększonej liczbie ludzi odwiedzających Obóz, ale z corocznie zaciąganej pożyczki od PNA, która od roku 2000 do dnia sprzedaży ziemi wyniosła dodatkowo ponad $600,000.00 do wcześniej już istniejącej pożyczki, dając w sumie $1,051,407.28 ogółem długu, który został spłacony po sprzedaży ziemi. Łatwo obliczyć na jak długo starczy to, co pozostało na koncie Obozu ze sprzedaży ziemi, przy takiej działalności, bez względu na to, ile ludzi będzie odwiedzać Obóz.
Nic dziwnego, że na ostatnim posiedzeniu ograniczono możliwość wypowiadania się, a formę wysuwania wniosków i popierania ich, stosowano jak “Liberum Veto”. Jeżeli ktoś tylko poruszył temat, który nie odpowiadał szanownej Dyrekcji lub przewodniczącemu zebrania, to zaraz ktoś wysuwał wniosek zamknięcia dyskusji, ktoś inny wniosek popierał i dyskusja się urywała, a Dyrekcja biła brawa, z tak pomyślnie zamkniętej dyskusji. Na posiedzeniu Chris Nowotarski przyznał, że tak, w licytacji brała udział jakaś firma polskiego pochodzenia, ale nie pamięta nazwy (some Polish company), to tylko świadczy, jak lekceważąco traktuje się polskie firmy. Ciekawe u kogo zabiega się o głosy przed wyborami.
Chris Nowotarski tłumaczył się podczas ostatniego posiedzenia, że on nie jest ekspertem w sprawach sprzedaży ziemi, gdyż w swojej firmie adwokackiej zajmuje się głównie ubezpieczeniami. Pytanie dlaczego Chris Nowotarski podjął się roli konsultanta przy sprzedaży ziemi Obozu, jeżeli nie ma doświadczenia w tej dziedzinie. Czyżby było to wytłumaczeniem, że zaakceptowano rezultat sprzedaży ziemi niezgodny z zasadami matematyki wbijanymi do głów dzieciom już w szkole podstawowej? $3,046,200 >$3,360,000? i $3,046,200 > $3,780,000? Bazując na powyższym nie dziwi fakt, że firma adwokacka, reprezentująca interesy Obozu, na tej samej licytacji w dniu 19 maja 2004 r. reprezentuje interesy swojego klienta, Zale Homes, jako kupującego, który bierze udział w licytacji kupna ziemi Obozu, i tak sama firma adwokacka reprezentuje interesy Obozu, jako sprzedającego, gdzie adwokat Chris Nowotarski występuje w roli konsultanta sprzedaży i prowadzi licytację, a z wygrywającą przetarg firmą, Mc Cue Builders, a później w niewyjaśnionych okolicznościach (dlaczego?) z firmą Blackberry Woods używa w transakcji sprzedaży kontrakt, który przygotował wcześniej jego partner dla kupującego Zale Homes. Pozostawiamy wyciągnięcie wniosków czytającym. List ten piszemy, ponieważ sprawy Obozu są nam dobrze znane. Jest to piękne miejsce, a ludziom, którzy ten Obóz założyli, którzy tam jeździli poprzez lata, i którzy przykładają się do jego rozwoju i utrzymania z myślą o swoich i naszych dzieciach, należą się słowa uznania. Natomiast, nie można dopuścić do tego, żeby w obecnym czasie ludziom, którzy najwięcej przyczynili się do istnienia tego miejsca, i którzy są już w podeszłym wieku, i nie są obeznani w pewnych transakcjach i zawiłych kontraktach, przedstawiano mylne fakty, na bazie których “niektórzy” uważający siebie za “mądrzejszych”, kierując się własnym interesem, dążyli do tego, żeby długoletni dorobek grup i gmin zmarnować, w okresie, kiedy koniunktura na rynku “realnościowym” jest najbardziej sprzyjająca, aby majątek Obozu znacznie zwiększyć.
Już dzisiaj, powinien w miejscu sprzedanej ziemi stać piękny ośrodek dla emerytów, a nie czekać, aż za “miedzą” powstanie “Senior Citizien Center”, ale nie dla Amerykanów polskiego pochodzenia. Byleby nie stało się to, co zawsze, że Polak mądry po szkodzie. Dlatego sugerujemy przeanalizowanie kontraktu, oraz powołanie niezależnej komisji do sprawdzenia wszystkich okoliczności związanych ze sprzedażą ziemi, oraz żądania zapłaty różnicy do ceny ziemi, jaka była oryginalnie zaakceptowana podczas licytacji. Prosimy zrozumieć, że tu nie chodzi o zlikwidowanie sprzedaży, która już się odbyła, ale chodzi o wyjaśnienie okoliczności dotyczących sprzedaży, oraz przedstawienia Wam, jako udziałowcom raportu pisemnego ze sprzedaży ziemi, gdyż nikt z Was nie wie (dlaczego?) co raport “może” zawierać, bo jak nam wiadomo, plany były różne, co do dalszej ziemi Obozu. Nie pozwólcie na to, żeby taka strata była zignorowana, kiedy tyle udziałowców i nie udziałowców Obozu pracuje na rzecz Obozu Młodzieżowego. Dla przykładu chociażby PNA Day, kiedy wiele związkowców pracuje bezpłatnie, a dochód w całości przeznaczony jest na potrzeby Obozu. Żądajcie ponownego zwołania Posiedzenia Obozu oraz szczegółowych rozliczeń z działalności Obozu. Zapewniamy, że my nie poprzestaniemy tylko na tym liście.

(P.S. Kopie kontraktu sprzedaży i inne materiały mogą być udostępnione do wglądu na życzenie).

Ze Związkowym pozdrowieniem

Barbara Bator
Lodge 127

Jane Kulibaba
Lodge 2993