Pogoda

Radio Polonii 2000
Wietrzne Radio 1080am
GPDesigning.com

To jest mordeca, złodziej, kości mu połamać - czy stać Was na coś jeszcze więcej, wspaniali Rodacy?

Jest grudzień roku 2001. Wizytę w redakcji Kuriera składają mi pani Jadwiga Zieleniewicz ze swoim synem, Piotrem. Wizytę tę zapowiedziała mi w swoim liście, datowanym 29 listopada 2001 r. pani Halina Dutkiewicz, mieszkanka Memphis. Drugą częścią tego listu była prośba o pomoc skierowana do mnie przez Piotrka. Jako dziecko chore na zanik mięśni, nie chodził o własnych siłach tylko poruszał się na wózku inwalidzkim. Oglądając w Polsce telewizję zobaczył wywiad z chłopcem, który był identycznie chory. Dzięki zebranym funduszom i pomocy amerykańskich lekarzy, chłopiec mógł się samodzielnie poruszać. To wydarzenie przywróciło Piotrkowi wiarę w możliwość wyleczenia. Pisząc tę prośbę, był już po badaniach w klinice dr. Petera Law w Memphis, Tn, gdzie mu oznajmiono, iż jest odpowiednim pacjentem do wyleczenia jego choroby, a koszty całego procesu leczenia wyniosą $150 tys.
Z taką właśnie prośbą znalazł się z matką w moim biurze. Po przedstawieniu mi całej sprawy odpowiedziałem, iż rozumiem ich sytuację, pomagałem chorym osobom w zbiórce funduszy poprzednio, ale po oskarżeniu mnie przez red. Wojciecha Białasiewicza w Dzienniku Związkowym, gdzie są pieniądze Polonii zebrane na budowę Pomnika Chrystusa Króla (były złożone w banku tego samego właściciela, co i Dziennik Związkowy) nie mam zamiaru tworzyć sobie więcej problemów z takimi rodakami, przyjaciółmi jak Wojciech Białasiewicz.
W tym momencie zobaczyłem łzy w oczach matki jak i syna. Ponowna prośba o pomoc o życie Piotrka, iż ono teraz jest w moich rękach, aby nie zwracać uwagi na takich Polaków jak Białasiewicz.
Odpowiedziałem im - dobrze, powstał w Chicago Klub Młodzieży Polskiej. Jeśli oni podejmą się całej pracy, to ja im pomogę zorganizować radioton, jak też pomóc we wszystkim.
Doszło do spotkania młodzieży z Piotrkiem i matką, wywiad przeprowadzony w Radiu Polonii przez Mariannę Dziś, cel zebranie 150 tys. dolarów na opłatę leczenia Piotrka w jednym ze szpitali, które współpracują z Kliniką dr. Petera Low, czyli Rio De Janeiro lub Seul w Korei. Wybano Koreę.
Piotrek z matką wraca do Polski w celu przeprowadzenia 2 następnych operacji na jego skurczonych ścięgnach u nóg, a wyjazd do Korei po tych operacjach wstępnie zaplanowany jest na czerwiec 2002 roku.
Ja i młodzież przygotowujemy Radioton na 8 lutego 2002 r., który to w tym dniu się odbywa. Zebranych zostaje 36 tys. dolarów, które to zostają złożone w czekach i gotówce w banku Firstar Bank przy ulicy Belmont, na specjalnie otwartym koncie Fundacji Piotrka. O tym na bieżąco w wywiadach radiowych z Marianną Dziś informowany był Piotrek.
Dr Peter Low zażądał 50 tys. dolarów depozytu w celu rezerwacji kolejki dla Piotrka. W rozmowie z doktorem powiedziałem, iż zebrano tylko 36 tys. dolarów, które to złożyli rodacy w Chicago. Wyraził zgodę, iż to wystarczy jako wpłata depozytu, co zostało dokonane w dniu 19 kwietnia 2002 r. o godz. 12.45 p.m. przelewem bankowym na konto Hong-Kong & Shanghai Banking Corp. w Singapurze, na konto wskazane przez dr. Petera Low.
Ten fakt potwierdza listem z dnia 18 kwietnia 2002 r.
Bank Firstar posiada potwierdzenie odbioru przesłanych pieniędzy, 36 tys. Na konto Piotrka natomiast wpłynęło jeszcze $6800,39, która to suma znajduje się zamrożona dzięki Edwardowi Mice w banku Firstar US Bank do dnia dzisiejszego. O tym informuje w Radio Polonii 2000 Marianna Dziś na bieżąco.
Problem powstał z Piotrkiem, ponieważ jego stan fizyczny nie pozwalał na przeprowadzenie operacji w Polsce co było przyczyną wstrzymania wyjazdu do Korei. Piotrek poddany był terapii i tak w grudniu 2003 roku dr Ostrowski z Poznania dokonał pierwszej operacji nóg.
W kwietniu 2004 r. Piotrek z matką znajdują się w Poznaniu u dr. Ostrowskiego. W rozmowie radiowej z Marianną Dziś informują, iż Piotrek jest po ostatniej operacji i w czerwcu, czyli za 2 miesiące, może wyjechać do Korei.
Rzeczywistość natomiast jest taka, co przekazał dr Ostrowski, iż w kwietniu 2003 r. ustalono datę ostatniej operacji Piotrka na wrzesień 2004 roku.
W czerwcu 2004 r. otrzymujemy wiadomość, iż 23 maja 2004 roku Piotrek zmarł. Przyczyną zgonu były problemy z sercem.
Przed podaniem tej informacji w radio i prasie, zatelefonowałem do dr Petera Low w Memphis, aby uzgodnić datę zwrotu wpłaconego depozytu, 36 tys. dolarów. Telefonów jednak nikt nie odbierał. Telefonowałem do 19 lekarzy, członków “Cell Therapy Research Fundation”, gdzie dr Peter Low był prezesem. Nikt z nich nie udzielił mi informacji na temat kliniki dr. Petera Low. Połączyłem się z panią Haliną Dutkiewicz, która osobiście pojechała do kliniki, by stwierdzić, iż budynek jest zamknięty i nieczynny.
W poszukiwaniu dr. Petera Low połączyłem się z Wydziałem Stanowym, wydającym licencje medyczne, a później z prokuraturą w Memphis. Żadnych informacji na temat dr. P. Low oraz kliniki jego nie mieli. Poprzez szpital w Korei zdołałem po 5 miesiącach odnaleźć dr. Petera Low w jego klinice w Singapurze. Po rozmowie, po przesłaniu mu kopii dokumentów, stwierdził, iż tak, pieniądze zostaną zwrócone na konto Piotrka. Po tym fakcie udało mi się jeszcze raz rozmawiać z nim, potwierdził, iż jest w trakcie sprawdzania faktów i wyśle pieniądze. Od tego czasu dr Peter Low nie odbierał telefonów. Był to listopad 2004.
25 stycznia 2005 r. wysłałem oficjalny list do kliniki Cell Transplants w Singapurze do dr. Lu Ping oraz dr. Petera Low. W dniu 3 marca 2005 r. otrzymujemy odpowiedź, iż za pieniądze odpowiedzialny jest dr Peter Low i jego klinika Cell Transplant Asia Limited.
Wkrótce kierujemy list do Ambasady Singapuru w Nowym Jorku, skąd 19 kwietnia otrzymujemy list z informacją, iż powinniśmy zatrudnić adwokata, który jako w sprawie prywatnej, będzie się sprawą zajmował. Po rozmowie z trzema różnymi firmami adwokackimi, gdzie żadna z nich nie mogła nas reprezentować, ostatecznie podjęła się tego firma Ambrose & Cushing P.C. wysyłając korespondencję w tej sprawie do kliniki w Singapurze 28 lipca 2005 r.
W odpowiedzi dr Lu Ping, dyrektor kliniki, odpowiedziała, iż osobą odpowiedzialną za pieniądze, 36 tys. dolarów, jest dr Peter Low, którego obecnie tam nie ma, jest poza granicami kraju.
Adwokaci odpowiedzieli nam, iż więcej w tej sprawie nic nie mogą zdziałać. W trakcie poszukiwania informacji o dr P. Low wyszło na jaw, iż w trakcie wysyłania pacjentów z innych krajów z Memphis do szpitala w Rio de Janeiro, naciągnął ludzi oraz Departament Zdrowia Brazylii na 1 milion 350 tys. dolarów.

Po tych informacjach zwróciliśmy się do prokuratora stanowego Illinois L. Madigan, ale jest to poza jurysdykcją prokuratora, ponieważ sprawa dotyczy innego stanu. Ponieważ po raz drugi udało mi się odnaleźć miejsce pobytu i kraju dr. Petera Low w trakcie organizacji nowej kliniki, 28 grudnia 2005 r., czyli dwa miesiące temu, sprawę przekazaliśmy w ręce jednostki federalnej USA, która takimi przypadkami się zajmuje. O dalszych wynikach będę Państwa informował.
Na dzień dzisiejszy z konta Fundacji Piotrka 36 tys. dolarów znajduje się w rękach dr. P. Low, a 6800,39 na tym koncie dalej zamrożonym w banku US Bank w Chicago. Od lutego 2001 r. zebranych pieniędzy nawet nikt nie dotykał.

A co tworzą nasi wspaniali rodacy?
Marianna Dziś rozsiewa informacje, iż Octyko nie przekazał pieniędzy na leczenie Piotrka, nie pomógł im finansowo, czyli, że zabrał pieniądze. I rozpoczyna się publiczny sąd. Pod koniec 2004 roku spotykają się prokuratorzy pod kierownictwem Adama Dyczkowskiego, tj. Wojciech Białasiewicz, red. Dziennika Związkowego, Edward Mika - prezes Związku Klubów Polskich i chyba Marianna Dziś, wtedy już właścicielka swojego programu radiowego. Temat oczywiście Ocytko, o czym w radio powiedział Dyczkowski.
I zaczęło się - Marianna Dziś ustawia Jadwigę Zieleniewicz, matkę Piotrka, jaki to wstrętny oszust jest ten Adam Ocytko i ustawia wywiad Adama Dyczkowskiego z matką Piotrka w swoim programie Radio Express. Przedstawili mnie jako faktycznie tego pierwszego z czarnej listy Dyczkowskiego. Nie dał pieniędzy na opłatę lekarzy, na szpital, nie ma węgla do ogrzewania, a w ogóle to Ocytko był przyczyną, iż Piotrek zmarł.
To była pożywka dla słuchaczy radia tak Dyczkowskiego, jak też Marianny Dziś.
Padały myśli, to jest morderca, pod sąd z nim, połamać mu kości. Sam Dyczkowski zastanawiał się, w którym to więzieniu Ocytko będzie siedział. Ciekawe to, iż Marianna Dziś znała wszystkie detale o wysłanych 36 tys. dol., o pozostałych 6800 dol. w banku, o sytuacji zdrowotnej Piotrka, iż nie przeszedł jeszcze operacji w Polsce. Ale tu chodziło o to, jak zmasakrować Ocytkę, zdyskredytować w oczach Polonii, nawoływać do nie kupowania Kuriera Codziennego, wycofania reklam.
Czy zastanawialiście się nad tym, jacy jesteście podli, czy ktoś z was zadzwonił do mnie, zapytał jak wygląda rzeczywistość? Dyczkowskiego stać było na to, aby podać mój prywatny numer telefonu w radio WPNA, w którym to słyszałem - ty morderco, złodzieju, oszuście, oddaj pieniądze, zamordowałeś dziecko.
Wy wspaniali, wasze metody niszczenia drugich są lepsze od ubeckich.
I tak - lekarza i szpital w Polsce opłaciła ubezpieczalnia, matce wysłaliśmy po śmierci Piotrka, chociaż ona zaprzeczyła, 12 sierpnia 2004 r., $623 jako pomoc dla niej, bo tyle Klub Młodzieży posiadał. Do pieniędzy zebranych nikt nie miał dostępu, ponieważ konto w banku jest dalej zamrożone.
Matkę, Jadwigę Zieleniewicz reprezentuje adwokat Andrzej Wyszyński, który twierdzi, iż ona jest spadkobiercą całej kwoty $44.800,39 zebranej dla jej syna.

Tyle kosztuje dobro i pomoc drugiemu.

Adam Ocytko