Joasiu, spoczywaj w pokoju
W tym czasie jej najbliżsi i wolontariusze (w szczególności organizacja Care For All, z Anną Jakubek na czele) robili dosłownie wszystko, aby wywołać decyzję szpitala. Chyba tylko oni wiedzą, ile siły i determinacji trzeba mieć, aby życie człowieka przeciwstawiać bezdusznemu regulaminowi i dokumentom. Po konferencji prasowej dla mediów amerykańskich, szpital zabronił lekarzom wypowiadania się na temat przypadku Joanny Dajnowiec oraz dostępu dziennkarzy do chorej. Udzielił także porad: zaproponował rodzinie Joasi przeniesienie się do Miami (gdzie po 60 dniach od zameldowania przysługiwałaby zgoda na wykonanie przeszczepu w tamtejszej klinice) lub też transport do Niemiec (z podobnych przyczyn).
W końcu, początek października przyniósł upragnioną, pozytywną decyzję. 29 października o godz. 3 nad ranem nadeszła wiadomość o dawcy. Operacja przeszczepu jelit i wątroby trwała ponad 10 godzin i powiodła się. Chirurg ocenił stan narządów wewnętrznych na bardzo dobry, jednakże zagrożenie wywołała kolejna już, infekcja brzucha. Przez następnych kilka dni jeszcze trzykrotnie przeprowadzano oczyszczanie jamy brzusznej. Do 7 listopada Joasia oddychała z pomocą respiratora i przebywała na Oddziale Intensywnej Terapii. Mimo pozytywnych opinii chirurga i opinii lekarzy, dwa dni później Joanna zmarła, w otoczeniu najbliższych.
Stany Zjednoczone to w dzisiejszym świecie prawdziwa potęga medycyny: najlepiej wykształceni lekarze, najnowsze technologie komputerowe, kolejne sukcesy, badania, odkrycia nowych lekarstw. Joanna ręki. A jednak, choć brzmi to paradoksalnie, dzieliła ją przepaść nie do pokonania: brak ubezpieczenia. Tylko rodzina chorej i najbardziej zaangażowani wolontariusze zdają sobie sprawę jak trudno było wywalczyć z administracją szpitala kolejne decyzje ratujące jej życie, darujące jej kolejny miesiąc czy tydzień życia. Tylko oni wiedzą ile siły, determinacji i nadziei potrzeba, żeby walczyć z instytucją o życie najbliższej osoby, żeby przeciwko argumentom o pieniądze i dokumenty, przeciwstawić proste prawo do życia.
Wszyscy mieliśmy nadzieję, że doczekamy szczęśliwego końca - trudno powiedzieć więcej. Stało się inaczej, i już nie zmienią tego ani pieniąze, ani zaangażowane rozmowy. Czas pomocy się skończył, teraz można się tylko zastanowić, co będzie jeśli podobna tragedia dotknie nas albo naszych bliskich? Co będzie wtedy najważniejsze? Do kogo pójdziemy? Na kogo będziemy liczyć? Na jakie decyzje nas będzie stać?
Monika Lewińska
Chicago
|