Pogoda

Radio Polonii 2000
Wietrzne Radio 1080am
GPDesigning.com

Pranie mózgów - czyli kilka informacji o socjotechnice

Zdumiewająca nagonka na pana Adama Ocytkę, inicjatora budowy pomnika Chrystusa Króla, sprawia, że chciałbym Państwu przybliżyć wiedzę o manipulacjach socjotechnicznych. Można powiedzieć, że chciałbym Państwa uodpornić na fałszywą propagandę, podać coś w rodzaju uodparniającej szczepionki. Zarazem wiedza taka jest dokładnie wiedzą tajną. Tego nie uczą na uniwersytetach. Sprawy te znają tylko ludzie, którzy pracowali w dziele tworzenia fałszywej propagandy (i to na wysokich szczeblach) lub mają dar przenikania takich spraw.
Otóż socjotechnika jest sztuką kształtowania zachowań społeczeństwa w taki sposób, jak życzą sobie reżimy totalitarne. Warunkiem stosowania procedur socjotechniki jest posiadanie kontroli mediów. Stąd manipulacje socjotechniczne na wielką skalę nastąpiły w historii świata dość niedawno. W Europie zainicjował je właściwie dopiero reżim hitlerowski, w Rosji reżim leninowski. W PRL-u i PRL-u bis (mylnie zwanym trzecią RP) byliśmy i nadal jesteśmy systematycznie poddani takiej właśnie indoktrynacji.
Istnieją trzy grupy oddziaływań socjotechnicznych. Są to: sterowanie informacją, sterowanie nastrojami społeczeństwa i sterowanie schematami myślenia. Ta ostatnia grupa technik - najtrudniejsza i najbardziej finezyjna, nosi też nazwę inprintngu, czyli "wdrukowania" schematów myślenia. W praktyce te trzy grupy technik ściśle się wiążą i prawie zawsze są stosowane w różnych połączeniach.
Najbardziej podstawową techniką jest sterowanie informacją. Polega ono na ordynarnym zatajaniu przed społeczeństwem wielu niezwykle ważnych informacji. Np. w Polsce lista tematów zakazanych jest długa i obejmuje około 100 pozycji. Świadomi tego faktu dziennikarze mówią o liście "zapisów" - czyli zakazów pisania. Co jest na tej liście? Około 40 pozycji, to pozycje "czerwone" (pisane czerwonym atramentem) - oznaczają one absolutny zakaz pisania czegokolwiek na ten temat i jakiegokolwiek informowania społeczeństwa o tych sprawach. Pozostałe pozycje zawierają przyzwolenie na szczątkowe informacje. Jakie to ma znaczenie? Oceńcie Państwo sami. Podam kilka przykładów.
Jednym z tematów absolutnie zakazanych jest ordynacja wyborcza. Aktualne rozwiązania prawne skutecznie odbierają obywatelom bierne prawo wyborcze - czyli prawo do kandydowania. Kandydatów na posłów mogą zgłaszać tylko partie polityczne, a w samych partiach ich członkowie też nie mają nic do gadania. O tym kto będzie posłem faktycznie decydują partyjne kliki, a te nie dopuszczą do kandydowania nikogo, kto by stanowił zagrożenie dla dotychczasowych "układów". Bezwzględny zakaz pisania obejmuje ruch na rzecz jednomandatowych okręgów wyborczych, krytykę ordynacji i informacje jak wygląda prawo wyborcze w innych krajach. Ordynacja wyborcza jest kluczową "gałęzią", na której siedzi cała "grupa trzymająca władzę" w Polsce. Innym przykładem zapisu są sprawy związane z głównym obecnie bogactwem Polski - czyli miedzią. Przypomnijmy, że Polska posiada trzecie na świecie złoża miedzi - niewiele mniejsze od chilijskich i tylko minimalnie mniejsze od afrykańskich. Ale tylko w polskich złożach miedź występuje w jednym związku ze złotem.
Nie wolno pisać o tym kto właściwie przejął KGHM (Kombinat Górnictwa i Hutnictwa Miedzi), gdzie płyną zyski (przy stale rosnącej cenie miedzi) - no i najciekawsze: co się stało z tym całym złotem przez te wszystkie 30 lat eksploatacji? Inny temat zapisu: bogactwo energetyczne Polski. Absolutny zakaz obejmuje jakiekolwiek informacje o wynikach prac zespołu krakowskiej Akademii Górniczo-Hutniczej. Okazało się, że ľ powierzchni Polski zawiera na głębokości około 4 km. bajecznie bogate zasoby pary wodnej pod wysokim ciśnieniem. W Polsce można produkować praktycznie nieograniczone ilości taniej energii elektrycznej i praktycznie darmowej energii cieplnej. Zasobność tych złóż jest tak fantastyczna, że w przeliczeniu na tony paliwa umownego 160 razy przekracza zasoby ropy naftowej i gazu ziemnego pod dnem Morza Północnego. Inne tematy objęte zapisem? Np. fundusze emerytalne. Praktycznie wszystkie odnoszą ogromne straty. Pieniądze ze składek są inwestowane w podnoszenie cen nic lub niewiele wartych akcji, gdy cena ulega urealnieniu - zarządy polskich funduszy emerytalnych ogłaszają, że poniosły "ryzyko giełdowe", a pocichu śmieją się z Polaków i z zarządami spółek dzielą zyski. Fachowcy branży emerytalnej już kilka lat temu podnosili alarm, że za kilka lat - gdy przyjdzie wypłacać pierwsze emerytury z nowego systemu - najzwyczajniej nie będzie na to pieniędzy. Temat wyciszony i zakazany. A fundusze emerytalne sprawdziły się w Chile jako niezależne fundusze inwestycyjne.
Nasza reforma, rzekomo wzorowana na chilijskiej - nie uwzględniała jednego: w Chile nie było ubeków i ich klik. Kolejny temat "czerwonego zapisu"- afera alkoholowa i jawnie przestępcz aktywność pana Balcerowicza (sfałszowanie rozporządzenia Rady Ministrów, tajemnicze zniknięcie rejestru importowanego bez ceł alkoholu po podporządkowaniu GUC Ministerstwu Finansów). Temat dość dobrze znany dzięki dochodzeniu Trybunału Konstytucyjnego. Absolutny zakaz pisania. I tak dalej... Ale tematy "zapisu" to nie tylko kluczowe informacje gospodarcze czy finansowe. To także kilka tematów historycznych. Nie wolno np. mówić o niezwykłej pomysłowości i skuteczności z jaką Polacy walczyli z Niemcami, o skali polskiej pomocy Żydom, o osiągnięciach okresu międzywojennego np. technicznych. Co konkretnie obejmuje zapis? A np. akcję "N". Przypomnijmy - była to akcja dywersji propagandowej wśród Niemców. Korzystając z tego, że Niemcy włączyli PKP i polskich kolejarzy do struktury kolei rzeszy (i w efekcie polscy kolejarze zaczęli podróżować po całych Niemczech) - Polacy podrobili w sposób doskonały wszystkie druki i stemple niemieckiej poczty. I zaczęli do niemieckiej poczty dołączać własną... imitując istnienie w Niemczech organizacji antyhitlerowskich np. socjaldemokratycznej w Hamburgu, chadeckiej w Bawarii, wojskowej w Berlinie itd. Niemcy nigdy "nie skapowali się", że te organizacje faktycznie nie istnieją. Do ich rozpracowania Gestapo zatrudniło ponad 100 tys. funkcjonariuszy. Nic dziwnego - Polacy potrafili wydawać i rozprowadzać podziemne gazety nawet w nakładzie 40 tys. sztuk (sławny "Front Kampfer" - czyli "Kumpel Frontowy"). Ale najlepsza zabawa zaczęła się, gdy Polacy podrobili wszystkie pocztowe druki niemieckiej armii rezerwowej i zaczęli Niemcom wysyłać wezwania do poboru... Absolutny zakaz pisania. Niech naród nic nie wie! Wszak ma się czuć współwinny niemieckich zbrodni. Dotykamy tutaj sprawy ważnej - związku sterowania informacją ze sterowaniem schematami myślenia. Związek ten najdobitniej wykazał Lenin każąc wymordować wszystkich mieszkańców Sojusz, którzy do roku 1918 przebywali za granicą. Oni wiedzieli jak świat wygląda. Psuliby skuteczność nowej propagandy.
I tu dochodzimy do sprawy najbardziej niezwykłej. W sprawie Adama Ocytki i jego oczywistej niewinności ewidentnie musiano ogłosić "czerwony zapis". Wskazuje na to choćby zachowanie redaktora Szabli. Mimo uprzednich deklaracji zainteresownia materiałami dowodzącymi tej niewinności i ich dostarczenia przez pana Adama - nic nigdy nie zostało przekazane opinii publicznej. Nawet dzisiaj pan red. Białasiewicz (redaktor naczelny "Dziennika Związkowego") konsekwentnie odmawia druku jakichkolwiek materiałów, będących choćby nieśmiałą próbą polemiki z nagonką na inicjatora budowy pomnika Chrystusa Króla. Ale dlaczego? Przecież "czerwony zapis" dotyczy najbardziej groźnych dla kliki tematów? Tych, których rządzący Polską przez minione 16 lat przestępcy najbardziej się boją. Czego takiego przestraszyli się w idei budowy takiego pomnika i w osobie jej inicjatora? To są pytania - na które trudno odpowiedzieć.
Druga grupa oddziaływań socjoptechnicznych to sterowanie emocjami społecznymi. Trzy grupy oddziaływań zaznaczają się tu wyraźnie. Pierwsza to kierowanie agresji społecznej na obiekty zastępcze. Druga to koncentracja uwagi na obiektach zastępczych. I wreszcie trzecia, najtrudniejsza - stwarzanie zastępczej satysfakcji emocjonalnej. Koncentrację uwagi na obiektach zastępczych najlepiej ilustrować przykładami z tzw. polskiej telewizji. Ach te dyskusje o pieskach! Znowu pies kogoś pogryzł lub ktoś psa. I dyskusja, duskusja, dyskusja! Zakazać, nie zakazać, a jakie rasy psów są groźne, a jakie nie? I kto zawinił - pies czy właściciel? I ciągle to samo, bo prostych rozwiązań prawnych, które uregulowałyby problem jakoś nie ma. Albo wielka dyskusja o ograniczeniu prędkości do 50 km/h - wielka narodowa dyskusja: wprowadzić taki zakaz czy nie? W tej grupie socjotechnik nasi milusińscy z telewizorni uwielbiają także inną technikę, którą wymyślił sam mistrz Goebbels. Chodzi o epatowanie społeczeństwa wszelkimi przykładami zwyrodnialstwa. Prasa hitlerowska celowała w tym, podobnie jak nasza ("Znowu na śmietniku znaleziono martwe dziecko" itp.). Ta technika ma też sprzyjać przyzwoleniu na autorytarną władzę w kształtowaniu schematów myślenia. Bo skoro żyjemy wśród takich zwyrodnialców, to każda władza dobra - byle miała silną policję i pałę... Kierowanie agresji na obiekty zastępcze. Ach - wyobraźcie sobie Państwo miasto wojewódzkie w Polsce. Do redakcji dziennika, który prowadzi autorytet jasnogrodu zjawia się zdegenerowany alkoholik, sanitariusz wyrzucony z pracy w lokalnym pogotowiu. Opowiada jak to personel handluje "skórami" - czyli informacjami o zgonach pacjentów i jak w dodatku czasami uśmierca tychże pacjentów z racji zapotrzebowania na rzeczone "skóry". Rozpętuje się straszna afera. Ale lata śledztwa, przekopanie ton dokumentacji daje wątpliwości tylko co do dwóch zgonów. I jeżeli ktoś tych ludzi uśmiercił - to właśnie ten pijaczek... Ale ludzie dali się nabrać. Zaczęli rzucać kamieniami w karetki pogotowia. Jeśli mogę o coś apelować - gdy znowu media polskojęzyczne rozpoczną zmasowaną nagonkę na kogoś czy na coś - to się po prostu Państwo trochę zastanówcie... Może nie dajcie "podkręcać się" emocjonalnie - i po prostu poczekajcie na fakty...
Związku technik sterowania emocjami ze sprawą pana Ocytki nie będę omawiał obszerniej - są aż nadto widoczne.
Poruszając temat społecznej socjotechniki nie sposób nie wspomnieć o stwarzaniu zastępczej satysfakcji emocjonalnej. Rzecz ta polega najogólniej na robieniu z osiągania prostych celów - spraw niezwykle skomplikowanych. Przykładowo minister oświaty w rządzie pana Millera pozwoliła uczniom składać papiery po skończeniu podstawówki lub gimnazjum do kilku szkół wyższego stopnia. Ale gdy uczeń otrzymywał świadectwo w piątek, czasu na to miał do poniedziałku do 15-tej. A papiery musiały obejmować poświadczone notarialnie metryki urodzenia i świadectwa... Rodzice biegali z dziećmi, znajomi notariusze pracowali do białego świtu. W poniedziałek wszyscy czuli się jak King-Kongi - dokonali rzeczy niezwykle trudnej. Powody do dumy, jacy to jesteśmy sprawni, jak to sobie radzimy... Podobnie zrobienie prawa jazdy w Polsce - co za tor przeszkód do pokonania. A wcześniej... "zdobywaliśmy" papier toaletowy, cukier, kawę... I gdy ktoś uderzy w tony typu: Polonia jest taka naiwna, tak się daje nabierać na zbieranie pieniędzy - ale oto wystąpił ktoś z miażdżącą krytyką, i zastopwoał naiwnych... - oj uwaga! Niebezpiecznie blisko myślenia, jakich to mamy liderów mądrych i wspaniałych.
Sterowanie schematami myślenia - o, to są techniki najciekawsze. Najbardziej podstawowa polega na wpajaniu ludziom przekonania, że są nic nie warci. Ot, taka banda kretynów. Celował w tym nijaki prezydent Olek, przez chłopców z wiadomej ferajny zwany "prezio". Np. w telewizorni zapewniał rodaków, że każdy naród ma takiego prezydenta jakiego jest wart - i nie ma co narzekać. Oczywiście sterowanie schematami myślenia wymaga bezwzględnej selekcji informacji np. zatajania przed narodem jego niezwykłych dokonań, jego wielkiej historii. Ale w tej grupie są i inne szczegółowe techniki np. technika zwana przestawieniem nazw. Technika ta wykorzystuje tzw. zasadę drogowskazu ("Kto pisze nazwy na drogowskazach, kieruje ruchem. Kto nazywa rzeczy innym imieniem - zmienia ludziom myślenie" - tak zasadę tą określił sam Lenin). Np. kraj prawa będziemy nazywali dyktatorskim, kraj zbrodniczej dyktatury - republiką ludową. Ludzi walczących o przestrzeganie prawa nazwiemy oszołomami, a przestępców demokratami. Człowieka uczciwego nazwiemy oszustem, oszustów nazwiemy autorytetami. I dalej, dalej - należy to powtórzyć tysiące razy. Jak rzekł mistrz Goebbels: "Kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą." I - tegoż samego "autorytetu": "Rzucaj gównem - a zawsze coś się przylepi."
A jak to się sprawdza w praktyce? Niejednemu szlachetnemu człowiekowi przysporzyły te socjotechniki niewysłowionych cierpień. Omawianie ich zastosowania wobec pana Adama Ocytko uważam za zbędne. Pozwolę sobie przypomnieć tylko słynne radiowe "A to złodziej!" Lecz pamiętajmy, że scenariusz realny dopisany do socjotechnicznych manipulacji przez historię jest zawsze taki sam i zawiera taki sam finał. Można go streścić słowami biblijnego autora:
Czym są złoczyńcy? Są jak dym, co trwa chwilę i rozwiewa go wiatr, jak ślad na wodzie, co był i zaraz go nie ma.
A jaki będzie finał sprawy budowy pomnika - pozwolę sobie napisać w następnym artykule. Ot, trochę przepowiedni. A ja wybrałem dla siebie taki sposób przepowiadania, iż mówię tylko rzeczy, których prawdziwość bardzo szybko każdy słuchający będzie mógł stwierdzić na własne oczy.

Z poważaniem
Rafał Klimuszko